Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Pan Ogarniacz

niedziela, 30 listopada 2008

     Co wspólnego mają te dwie rzeczy? W sumie - bardzo dużo. Adwent, jak się dowiedzieć można w kościele, to sprawa kluczowa dla zielonej choinki i propagandy czerwonego mikołaja - bowiem, mamy się do tego przygotować, na tyle, żeby pamiętać jeszcze o otworzeniu księdzu (duże, czarne, puka w szybkę) i odwiedzeniu Boga w wersji infanckiej ( leży w żłobie. nie, nie w supermarkecie na promocjach). No dobrze. Nie chodzi tym razem o pieniądze, o pieniądzach będzie następnym razem.Chodzi o noworoczne postanowienia, czyli plany na rok przyszły... a stąd do kasy już blisko.

   A teraz pomyślmy o naszych wszystkich noworocznych postanowieniach. Być ogarniętym,  czytać więcej, pracować mniej , więcej mięśni, mniej tłuszczu, pojechać hen daleko, być super super, albo jeszcze lepszym, znaleźć sobie drugą połowę segregując przy tym śmieci i w ogóle, to schudnąć. (Pozdrawiam czytelniczki).  I co?

  Jak co roku gówno.  Wishful thinking to nie jest dobry pomysł. Do postanowień noworocznych warto przygotować się już wcześniej. Potraktować to jak jakiś projekt. Może to moje zboczenie informatyczne, ale jednak - co mogę staram się...ekhm...ustrukturalnić.

 Więc taki projekt to zazwyczaj ma termin realizacji, budżet, zakres i w końcu plan. Pomińmy budżet, jesteśmy dla siebie przecież bardzo ważni, więc koszt nie ma znaczenia. Termin? Dajmy na to do końca roku. Tudzież, do pierwszego pokazania nagiego torsu ( w wersji dla panów) lub nóżek z przyległościami (wersja dla pań). Zresztą wasze życie, róbcie co chcecie - ja tylko mówię, że trzeba jakoś te postanowienia ładnie ubrać w słowa.  Zostaje teraz najgorsza trójca- zakres ,plan i o zgrozo, trudne słowo (humaniści pewnie tu zrezygnują) metryki. Zakres - czyli jak bardzo zajebiście ma być, ale tak po ludzku, słowami. Metryka...czyli jakiś taki wskaźnik. Coś co pozwoli nam określić, jak blisko jesteśmy celu. Ostatni element, to plan działania. Z samego życzenia sobie, nic się nie stanie. Musimy określić w jaki sposób to zrobimy.

 Posłużę się abstrakcyjnym dla mnie przykładem  - Chcecie schudnąć (bo ja, ja to  nie muszę).

Kiedy?

 Wiadomo - majowy weekend, jedziemy i chcemy wyglądać.

Jak?  (w formie zakresu)

 Wiadomo - Chcemy wyglądać zajebiście. Po całości.

To znaczy? (metryka)

Chcę wejść w te spodnie sprzed gorącego romansu z kuchnią włoską.

Jakim cudem? (przecież to nie ma prawa wyjść)

A wcale że nie. bo będę

-ćwiczyć (taaa, ty i te twoje ćwiczenia)

- (no to) codziennie będę rano ćwiczyć kwadrans

- raz w tygodniu na basen 

- i będę biegać do autobusu ( żadna nowość, śpiochu)

 

 

I dupa (urosła) , znów nie wyszło.

To jest właśnie najważniejszy element. Spodnie nie pasują, weekend majowy właśnie się zaczyna - więc szukamy winnych. Wiadomo, druga połowa nie wspierała. Potrzebny jest więc ktoś kto będzie pilnował. Warto o tym pamiętać.Dajemy takiej osobie prawo pilnować nas, krytykować i obietnicę, że za to fochów nie będzie, bo to dla naszego dobra.

To co sukces? Jest szansa.

Jeśli jednak nie - wtedy warto zastanowić się, dlaczego nie wyszło. I co możnaby zmienić. Lub jeszcze lepiej -  jeśli nie widzimy zupełnie zmian jeszcze w trakcie realizacji planu, zastanowić się - dla czego i od razu wymysleć plan awaryjny. Np w długi weekend założyć worek na śmieci. W końcu czerń pasuje do wszystkiego. Albo nie dość, że ćwiczyć, to żreć mniej.

Czego wam życzę, RaV Ogarniacz.

 

Jeśli chcecie poznać fantastyczne i olśniewające sposoby na ogarnięcie domowego budżetu w nadchodzącym roku, dajcie znać. Jeśli macie jakieś inne pomysły na ogarnięcie się, również. Każdy komć wzbudza prąć. Czy jakoś tak.