Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

kawaler od kuchni

wtorek, 24 czerwca 2008

Mądrość narodu głosi, że "przez żołądek do jelit" (do serca też tędy najszybciej - najktórsza droga wiedzie co prawda przez klatkę piersiową, ale trzeba przerąbać się przez żebra i mostek) - w duchu tej mądrej maksymy, oraz mojej własnej "radość nie wita gdy puste jelita" (czy mówiłem, że mógłbym być copywriterem i robić hasła reklamowe... np dla lubrykantów?) - postanowiłem na poprawienie humoru zrobić sobie papu. Gdy robię sobie papu są dwie opcje - wersja na szybko -  bo jem żeby żyć, oraz wersja na bogato - bo żyję, żeby jeść.

Tu sprawa zaczyna się komplikować - wrodzony smakosz buntuje się gdy coś nie smakuje, a jeśli nie wygląda -  to można dogadać się z estetą, ale potrawa (bądź po-trawa, w końcu jem też żarcie wegetariańskie) musi naprawdę smakosza zmotywować.  Boże - dałeś gust, daj i możliwości. O ile z kobietami jakoś marnie, a na martwe rzeczy które mi się podobają, zwyczajnie  mnie nie stać to- w kuchni się realizuję - sprzątam, zmywam i gotuję. Jak mam ochotę, to i potrafię z pół soboty spędzić nad garami, żeby nauczyć się czegoś nowego.

Repertuar na razie mam dość ubogi, jednak jakoś mi to idzie, powoli , ale do przodu. Nie przeciągając dalej w gospodzie "Pod domowym kogutem" Hospodin RaV proponuje:

 

 Dania wegetariańskie

 I - Grzybek na wypasie

(Panierowane pieczarki, pomidory, fasolka z bułka tartą oraz pomidory.)

+ bonusowo przystawka - przysmak kuchty (kotlet z resztek panierki)


 Dania dla ludzi (sprawdzić czy nie żyd)

 

II Pogrom prosiaczka

(młode ziemniaki w sosie czosnkowo-majonezowym, pomidory z czosnkiem i smażone  na głębokim tłuszczu grube plastry boczku z ostrą musztardą)

 

Jak tylko będę miał chęci - zacznę też wrzucać na bloga przepisy, a może nawet kalorie i cenniki...a co. Tylko, czy ja muszę liczyć kalorie? Jak widać na załączonym obrazku- nie.

Brakuje mi tylko głosu Krystyny Czubówny, który  opowiedziałby, o spożywaniu młodych ziemniaczków z wyżej wspomnianym sosem ( niestety nie potrafię gotować dla jednej osoby i zawsze zostaje dużo, co dojadam w miarę możliwości )

 "Młody samiec człowieka wiedziony beznadziejnością życia
 oraz głodem podąża do pomieszczenia gospodarczego.
Tam spożywa zimne już ugotowane bulwy połączone z białą mazią.
Maź sporządził z emulsji (głownie z ptasich embrionów i oliwy)
oraz ukwaszonej pochodnej mleka - wydobył je z naczyń wykonanych z przetopionego piasku,
po czym zmieszał razem z ząbkami silnie arometycznej rośliny,
której zapach odstaraszy potencjalne partnerki - źródło wszelkiej rozpaczy. "