Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Sceny z życia RaVa

wtorek, 22 stycznia 2008

Wychodzę z domu. Na jakieś spotkanie w pubie, czy inną imprezę. Wszystko jeszcze, za czasów gdy mieszkałem z rodziną....

-Lecę!

-Leć!

-Leecę!

-Leeeć! 

- Leeecę.... Ale jak będę lądował to awaryjnie.

Idę do współlokatorstwa, coś koło pierwszej , oni nie śpią. On leży w wyrze i coś robi na laptopie.

 

RaV zaczyna jęczeć: Nie chce mi sę tego robić , dość mam tego sprawozdania. 

Współlokator natomiast : No ja też mam robotę i robie.

RaV : No tak.... ale ty to robisz za pieniądze. (pauza).... a ja za kolegów.

sobota, 05 stycznia 2008

Jako, że placówkę oświaty, kultury i sztuki, dalej zwaną moim nowym lokum, wspiera finansowo rodzicielstwo, jakiś czas temu , w związku z zatrważającym zanikiem dynamiki układu konto-konto (nie przelewało się) i obawą, że zaprzestać będę musiał działalność statutową, wystosowałem krótkie pismo - ponaglenie:

uprasza sie o przeslanie funduszow na cele badawczo-rozwojowe,
w zwiazku z nowym okresem i takimi tam.

 

(tak, wiem funduszy, nie funduszów) 

odpowiedź rokowała jak najlepiej:

 

Szanowny Panie,

Z wielką przykrością informujemy, że ze względów takich owakich fontanna
finansowa była zamknięta w dniach 1-5 grudnia 2007.
Inauguracja nowego sezonu "lania" rozpoczyna się w dniu 6 grudnia i
zapewniam, że dołożymy wszelkich starań by tego dnia wykorzystać go
efektywnie w celu nadrobienia wszelkich zaległości.

Z poważaniem,

Fontanna Finansowa "Fountain" Ltd

 

(tak , wiem "go" jest nieskładne) 

 

sobota, 29 grudnia 2007

czyli każdy może strzelić karpia.

Brat - nazwijmy go Pomniejszy- pracuje w Ikei, jako siła nośna i klasa robotnicza, ale jest mu z tym całkiem dobrze. Wróćmy więc, do rozdawania prezentów.

-Pomniejszy, roznoś.

-A dlaczego ja?

-Bo ty to robisz zawodowo.

 

 

 

 

 

Scenka druga, babcia opowiada o spożywanych właśnie grupowo filetach na żelatynie, zachwalając przy tym , że nie ma w nich zupełnie ości.

 

-prosiłam dla mnie bez ości.

(RaV wygrzebuje w tym momencie wielką ość z ryby)

-trzeba było prosić dla wszystkich...

 

 

 

 

 

 

 

Scenka trzecia - dojeżdzamy do Pruszkowa. Miejsca gdzie babcia mieszka z mafią. (jako nauczycielka emerytowana, zapewne połowę jej uczyła.)

Rodzicielka

(widząc kawalkadę samochodów)

oho, większa grupa, jakaś mafia jedzie.

Pomniejszy

(wylicza)

 

polonez, piętnastoletni nissan, polonez kombi - na pewno mafia.

RaV

Mafia jak nic. Z pewnością jadą na robotę.

 

 

 

 

 

 

 

scenka ostatnia, z rodziną przyszywaną. powrót z Pasterki, godzina nocna zupełnie. przejeżdzamy obok pomnika Osieckiej.

 


Miśka

o Osiecka, ciągle tak siedzi, że jej nie zimno.

RaV

tyle w życiu wypiła, że to nie dziwne.

Gruby

no i z takimi menelami piła...

RaV

...że to poezja!

RaV

A ty co robisz na sylwestra?

Pomniejszy

No właśnie nie wiem, bo nie wypaliło...

RaV

To może do nas wpadniesz? Ale wiesz, składka jest i obowiązkowe przebranie.....

(wymienia atrakcje)

ale za to parę pedałów będzie

Pomniejszy

(ożywiony)

a jakieś lachony?

RaV

(wymienia dalsze atrakcje)

ze 2-3 lesbijki.

Pomniejszy

(szok z rezygnacją)

a na serio?

RaV

(szczerze)

na serio to jedna. 

[ZONK I KURTYNA]

wtorek, 13 listopada 2007

Było święto niepodległości. ( jaka tak właściwie jest różnica między relacją zależności a podległości? pionowa i pozioma?) wracając do tematu, dzień ten szczwanie wybrany został wykorzystany przez mojego nie dalej jak w pierwszej linii piętro wyżej przodka po mieczu, dla uproszczenia nazwijmy go spłodzicielem - miał imieniny. Wiadomo, spotkana na cmentarzu ciotka , matka moja chrzęstna wręcz - została zaproszona coby się po latach spotkać i pogadać , na wyżej wymienione imieniny.  Zaczęły się wspominki, zwłaszcza, że jej mąż z wyżej wymienionym chodzili do klasy jednej w liceum tym samym. Przypomina się trochę "nasza klasa" Kaczmarskiego, jak słuchało się listy obecności, stanu i żywotności kolegów.... no ale były też rzeczy typowe powiedzmy , że alkohol.... (dokładnie to wiśniówka. palce lizać po łokcie!) a brat , miał ostatnio perypetie z powrotem do domu śladem węża  i mamy zabawę z tego powodu.

 

Spłodziciel 

[Zręcznie pomija brata przy rozlewaniu]

Pomniejszy

(jako, że rodzice niechętnie częstują go mocnym)

[wykonuje smutną minę.]

RaV

[podle komentuje]

Dziś taki dzień, Maciek nie pije , dla uczczenia . No i zresztą ile można.

Wujek

[uradowany]

no tak, niedziela, 6 dni ostrego picia, to ile można.

RaV

[cięta riposta] 

Nie tam, że raz w tygodniu. On tylko w święta niepodległości nie pije. 

 

 

 

A jest i inna historia. a co.

 

W czasie przeprowadzki, rozmowa ze spłodzicielem.

 

RaV

[żali się]

A ty wiesz, ja tam nawet się jak golić nie mam,

bo tak nisko lustro, że twarzy nie widzę.

Spłodziciel

[z fantazją]

To gól klatę ! 

 

 

I w drodze na cmentarz, też było

 

Rodzicielka

[wręcza znicz]

masz, potrzymaj na chwilę

RaV

[uradowany]

O ! dzięki. Taki jak lubię !

...

[chwila namysłu]

Ba! Niedługo sam będę takie dostawał.

 

 

 

Scenka rodzajowa.

opis nic nie da, ale spróbuję,

abstrakcji nie oddam. 

 

RaV

[grzebiąc w porftelu]

Spójrz jaką wizytówkę ma kolega!

Rodziciel

[patrzy wyczekująco]

RaV

[dalej grzebie w portfelu , nie może znaleść!]

Rodziciel

[czeka dalej]

RaV

[wpada na pomysł i wyjmuje z porftela

obrazek "Jezu!  Ufam tobie! ]

Rodziciel

[zonk i śmiech.]

 

bo grunt, to umieć sobie poradzić jak nie wychodzi. 

 

 

sobota, 21 lipca 2007

Wtem! Niespodziewanie zupełnie doczekałem urlopu. Teraz mam wymówkę, nie będę pisał bo mnie nie będzie ? Jak to ? Mniej więcej tak :

jest taka akcja- ewakuacja 

jeszcze tylko się spakować

znikać zmykać nie żałować

spakowałem dupę w troki

sprawdzam jaki świat szeroki.

 

 Krótko mówiąc, masa pracująca rusza nad morze, co było historycznie nie do uniknięcia.

środa, 27 czerwca 2007

To całkiem ciekawe przeżycie-  z miejsca gdzie mam siedzieć, kojarzę co drugą osobę. Z imionami gorzej, ale się maskuję. Dostałem już naręcze kont, laptopa, i tylko karty wejscia mi nie dali. Jest to o tyle tricky, że jest to również karta wyjścia. Ot, na przykład do toalety.... ale kto by się tam przejmował. Jak się okazuje projekty które były, wciąż się ciągną i dużo się w nich chyba nie zmieniło i wciąż się chce, ale teraz klnąć nie można, bo z koleżankami jedno pomieszczenie... ale i tak coś poleci w powietrze, a potem zaraz "o, przepraszam". Jednak, hasłem dnia i mam wrażenie, że również najbliższego okresu jest "będzie pan zadowolony". Tak project manager mówił klientom i z luboscią powtarzał po biurze. Bo to dobre hasło jest. A skąd ? a stąd .....

 

 

 
 
poniedziałek, 11 czerwca 2007

Panie i panowie !

W tym roku z pewnym opóźnieniem,

mimo to - 8 edycję Nocnych Zmagać z Życiem uważam za otwartą.

Screenoreportaż

 

Inauguracje obchodów, odbyła się około godziny 23, symbolicznie już - został otwarty wtedy Red Bull. Tradycja ta, sięgająca ubiegłego tysiąclecia, zakorzeniła się w kulturze osobistej RaVa na dobre i jest nieodłącznym symbolem walki z życiem, przeciwnościami losu, jak i odważnej wyprawy wędrowca do świtu.


Dalsza część imprezy, obejmowała m.in wycieczkę do kuchni w okolicach godziny drugiej, liczne rozmowy towarzyskie z resztą grupy - które warto zauważyć - nie cichły, aż do samego końca.

Nie należy zapominać, o wybitnej muzyce która towarzyszyła nieprzerwanie przez cały czas trwania uroczystości. Aż po nie tak znów blady świt, z głośników mogliśmy usłyszeć Julie London, Noe ("Beautiful that way"), gościnnie wystąpili też z pojedyńczymi utworami Velvet Underground (wykonawcy niezapomnianego "All tomorrow parties") , Enya, na nogi wszystkich nas poderwał Prince Buster, który przybył specjalnie z Jamajki aby wykonać dla mas pracujących piosenkę "Whine & Grine". Wisienką na naszym muzycznym torcie, okazał się jednak utwór "Rozkołysanka" , Farben Lehre - który wzbudził żywe zainteresowanie wśród oficerów politycznych. Stwierdzili bowiem, że żartobliwie,a krotochwilnie dobranie tytułów to jedno, ale w tym przypadku ironia zawarta w tekście utworu jawnie nawołuje do buntu i bumelanctwa, zamiast ciężkiej pracy na rzecz WATu.

"(...)Czasami lepiej jest spać
W cieniu ogrodu dzikich traw
We śnie budować nowy świat
Czasami lepiej spać ...(...)"
Rozkołysanka

 

Był to jednak jedyny incydent, a niesforny DJ, po rozmowie ze służbami, sam zakuł się w pręgierzu i jako akt skruchy zaczał słuchać Tokio Hotel. Reszta imprezy była już przepyszną zabawą, która "bawiąc uczy". RaV, wodzirej całej uroczystości , jak i zasłużony przodownik pracy, zdążył wykonać w tym czasie około niezliczonej ilości klas, niezgorszej diagramów osiągając tym samym pierdylion procent normy, mając również przy tym czas, na rozwój sztuki socrealistycznej, w którą to wkład przedstawiamy.

 

 

Koło godziny 5, gdy impreza przygasała, RaV jako ostatni udał się na zasłużony wypoczynek i tylko ptaki ćwierkały, a koty za oknem się darły. Zdążył jednak przygotować plan trzydniowy ! Tak tak moi drodzy !

    Zgodnie z nim, dziś też czeka nas emocjonujący dzień, 5 godzin do oddania projektu , 20 godzin do terminu zerowego , 28 godzin do oddania 2 sprawozdań i 30 do zakończenia projektu i oddania go razem ze sprawozdaniem. W czwartek natomiast całodniowa impreza "Dzień nienawiści",której kolejna to już edycja ma podtytuł "moja grupa jest głupia i przez nią nie zaliczę" . Relacja już nie długo. Tymczasem , RaV wraca do ciężkiej pracy na rzecz rozstroju.

Z partyjnym pozdrowieniem , prosto z pod oczu , El Panda. RaV wciąż śpi.

 


 

 

sobota, 26 maja 2007

dziś sam sobie zrobiłem krzywdę i muszę przyznać , że kogo jak kogo, ale siebie o bycie swoim wrogiem to niepodejrzewałem. Nawet nie zamierzam opowiadać szczegółów, powiem tylko, że była ładna, a ja się nie odezwałem.... nigdy nie wchodzisz dwa razy do tej samej rzeki... chyba, że jest to rzeka żółci. tyle powiem.

 

Na pocieszenie mogę tylko stwierdzić, że czarny charakter, jest całkiem zabawny. Przynajmniej dla mnie, odnazlałem właśnie notatki z wykładu. Nudnego wykładu. Jakaś zapiska z rozmowy z kolegą.

(wprowadzenie : potrafię zasnąć na wykładzie.  na ćwiczeniach. w pierwszej  ławce.)

 -Wiesz dlaczego oczy mi się zamykają?

- ???

- Bo uszy nie potrafią.

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4