Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
wtorek, 06 kwietnia 2010

Pierwszy z poniższych wierszy można znaleźć na podslam.org (jeśli tylko masz konto - bezpośredni link)  - słyszałem go  jakieś dwa lata temu, jego wykonanie zrobiło na mnie dość duże wrażenie - ostatnio znów miałem ochotę go posłuchać, więc zacząłem szukać i tak się stało, że znalazłem ich więcej. Poniżej dwa, najbardziej spodobane.

my grandmother genuflex with the best of them,
born straight as in arrow in a world thats learning to appreciate it's curves
she breaks like nails under the slightest of pressure
if you didn't know better you might call her fragile it's true.
wears depression like lipstick she wouldn't leave the house without it,
runs laps around her rosary beads like she is going to marathon her way
into Gods good graces- faces everyday in a world of black and white if you're
right you're on her side if you're wrong she'll pray for you.
she prayed for an ivy leaguer, i'm 5'6 140 pounds of all the 'granddaughters'
she never wished she had
i'm going to hell for more reasons than she has
fingers to count them on but she likes me- i make her laugh.
she's heard me use swear words and deep down somewhere i know
she thinks that's fuckin' funny.
she holds her own in church the same way i hold my own on a stage, i will
never read her holy books and she will never hear my poetry...
we don't agree to disagree we just disagree and try not to talk about it
she makes a point of introducing me to the boy at the checkout counter
of k-mart calling him a catch, while i make her uncomfortable by referring to my
roomate as my girlfriend and using terms like Queer
while i laugh at the way her lips twitch i must have inherited her sense of
humour..i think that's fuckin' funny.
but i'd never tell her along with a lot of things..i don't fall in love nearly
as easily as i'd like but i've spent whole nights pulling petals of she loves
me she loves me she loves from forget me not to hope she doesn't
forget me in the morning.
i smile too much and think all the wrong things are funny,
i laugh when i'm nervous get nervous when i'm lying
i've spent whole afternoons laughing through my teeth it's true i'm not fragile.
my fracture lines are in all hard to reach places well aware the world is
a battlefield where we go to paint ourselves red over whatever we decide most
worth it
there are people like my grandma who think love comes
in a box with simple easy-to-read two part instructions
so imagine my surprise upon opening my mailbox to a christmas
card addressed to two names, my catholic conservative god-fearing grandmother
who grew up in a house in a country in a time where my lifestyle
was entirely unacceptable managed to inhale put pen to paper
and scroll the name of my partner on an envelope like that
did not mean everything to her, and i find myself
scowering the page for signs of hesitation
an extra space a place where the
pen may have stopped to regroup and rethink what it was doing,
the ink bleeding through like the bullet in the heart of these out-dated
ideas, my grandma is signing away in the 5 lettered name of a girl
who loved me like rocking chairs on front porches in the dirty
south during a rain storm, some love is like tidal waves earth shattering
and great, some like storm clouds like sun beams and yeah grandma like
fucking rainbows
so tell me,
when exactly was it when you decided to stop flinching
and simply accept the way that i am.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

if you are a 6 year old boy named Jordan who lives in denver colorado loves baseball,
has a particular affinity for Frank Sinatra and teeth to make an accordion jealous
you already know more about heartache than i will ever understand about privlidge
i call myself lucky..
like shiny pennies and lotto tickets are what's holding me above this murky water
life so constantly keeps him flailing and
on nights the colour of blood on a blackened white tee-pee
where little boys learn to quickly what i means to be a man
and men learn like dogs what it is to be afraid
and people dress themselves in concrete and barbed wire and Jordan asks
things of me i don't know how to give when he says
"mr. joey...i want you to teach me to dance like those guys on MTV 'cause i think
my dad probably dances like them and i've always wanted to be just like my dad..."
so i spend the next hour teaching this little boy his father,
like a father is a history lesson and Jordan is c-walking all over his dad's past mistakes
it takes every muscle in your body to wear resentment like armor but Jordan's sporting
nothing but love me as he pop and locks out those feelings that make us
feel weak stopping only to say
"thank you..i know my dad would be proud.."
if understanding is an art form Jordan is the barishnikov of social grace..
betting his share of the present on the future banking every misery on a happy ending
tells me he is learning to dance because there is no use pretending says
"mr. joey..my moms real sick and my little baby sister is still sleeping inside
her belly and she's not gunna make it either..so today, today i want you to teach
me that ballet dancing because i know my baby sister would have been a beautiful ballerina.."
Jordan lives like the heart is the weapon of mass destruction and kiddo's gunna bleed all
over you till you're so covered in love that you forget what you ever dressed yourself in previously,
and i dance- like the soul is a butterfly and i'm sprouting wings head-to-toe
so in our ways we teach eachother things we never knew we knew and i know..
when he says sick that his mom is afflicted with the worst 4 letters ever put next to
one another given meaning, symptoms and no cure the next week goes by in a blur
until the day Jordan comes back to class even i know dance won't save the dying
mothers of little boys who tell me things like this:
"mr. joey...this past week i really haven't felt much like dancing..
until this morning when i found this.."
and those tiny little boy hands reached out to me an old worn-out frank sinatra
cassette tape and says "my mom used to sing me to sleep with this music
and so today- i think maybe today she'd like it if we danced to this.."
and i watched that little boy dance out the fluid poetic movements of his mother
and i have never seen anything more beautiful...
than her.

autorka : katie wirsing

źródło

01:06, elpanda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 marca 2010

[do czytania tego wpisu polecam szczególnie piosenkę zamieszczoną na dole]

 

Właśnie skończyłem lunch, w pracy herbata jest okropna, ja zapomniałem swojej, mimo wszysto jednak - mam ochotę się napić, a w pracy tylko tak można - więc idę kupić - jaka by ona nie była, chociażby oczko wyżej. Docieram do Coffee Heaven na parterze, tam rzeczywiście herbata z oceną na oczka dwa, ale w potrzebie - dlaczego by nie?

Przede mną tylko jedna osoba własnie ma kupować.
Szkarłat i grafit -  garnitur i szal - tężyzna siwizna - elegancki Pan.  Gdy kończy zamawiać kawę już wiem, że będzie źle. Antypatyczny jegomość i moja organiczna odraza to zgrana para.


Mamy ukrytą dobrze broń
mamy zaciśnięte gardła


Niezwykle absorbujący Pan rozwodzi się nad wyborem ciastek, ogląda szeroki wachlarz wykwintnych smakołyków w gablocie, bo przecież- pan - ma czas. Powoli, przestępuje z ciasta na ciastko. Zagaduje sprzedawczynię. Dziewczyna zza kasy prowadzi wymuszony dialog, wymienia ze mną spojrzenie, tylko się mogę uśmiechnąć - oboje wiemy co najchętniej z tym ciastkiem byśmy mu zrobili.

My nie mówimy nic
My nie mówimy nic


W końcu zdecydował się, przechodzi do płacenia. Zdziwienie, że tak od razu? Z tylnej kieszeni spodni wyjmuje gruby rulon banknotów - po czym jednym z nich płaci. I może jednak znajdzie tą piędziesięciogroszówkę. A może nie. Będzie, ale chyba niestety nie. Zabiera swoją tacę i odchodzi.

Wieczność trwała może z dwie minuty.
Gdy widzę takie sytuacje, nie boli mnie cudza kasa.
Boli mnie brak klasy.

 

 

W rodzinnym domu raczej bywam niż jestem,

odkąd tam nie mieszkam - to często, ale tylko przelotem.

 

[rodzicielka idzie wziać prysznic]

Rodzicielka :
Ktoś chce do łazienki?
Bratowa:
Nie.
Rodziciel:
Dziękuję.
RaV:
Wezmę na wynos.
01:22, elpanda
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 lutego 2010

Mieszkanie jest duże, ludzie barwni,kolorowi, ty sie od tego odcinasz. Czarne spodnie, biala bluzka, a na niej znow czarny kwiat.  Wlosy masz ciemne krecone, uwagę przykuwa makijaż, czarne kropki na dolnych powiekach. Pijesz coś z kubka, rozmawiając delikatnie przechylasz się do tyłu, jakby bezwiednie poprawiając kadr. Wychodzisz za wcześnie, nie zamienilismy ani  słowa. Minął tydzien, a ja za dobrze pamietam. Poznajac kobiete zycia, nalezy zatroszczyc sie, aby i ona poznala ciebie.

Czarnobiel, to była katastrofa.

22:26, elpanda
Link Komentarze (4) »
czwartek, 28 stycznia 2010

to są właśnie te ciężkie noce
kiedy wydaje się że nikt cię nie kocha
kiedy brakuje wódki
kiedy nie ma cię kto przytulić
kiedy to wszytko wybrzmiewa banałem
czyli prawdą

kiedy nie ma cię kto przytulić

to właśnie są te ciężkie noce
kiedy słów nie umiemy ubrać w wiersz
kiedy to wszystko jest takie płytkie
że widać dno

to są właśnie te ciężkie noce

kiedy wydaje się że dalej nic nie ma
kiedy brakuje dotyku
kiedy nie ma cię kto opierdolić
kiedy to wszytko wybrzmiewa niczym
czyli prawdą

to są właśnie te ciężkie noce

kiedy nie ma cię kto przytulić


/Gil Gilling/

00:28, elpanda
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2010
Zwykle ludzie jak im się włącza tęsknota w secru, tęsknią z swoją młodością.
Ciasne umysły z nich. Ponieważ jestem osobą ze znacznie szerszymi horyzontami, zwłaszcza czasowymi -
ja w takich momentach tęsknie za przedwojennym życiem warszawskim. Zdarza się - nie byłoby problemu,
gdybym umiał śpiewać, albo chociaż nie chciał - niestety, to tak nie działa. Jedynym rozwiązaniem jest więc na okrągło słuchać,
i liczyć, że samo przejdzie. Co ciekawe oprócz dzieł oryginalnych, można czasem trafić na różne smaczki.
W tym przypadku, jak zwykle - kto by się po mnite tego spodziewał ?! - Tuwim będzie.

Nietuwim.

Zwano ją ,,Czarną Mańką'' wśród ulicy,
Znali ją dobrze wszyscy wszerz i wkrąg,
Niecił czar jakiś spogląd jej źenicy,
Choć przechodziła ot tak z rąk do rąk,
Miłość obłędną i zawrotną siała,
Była uliczną taką bo i cóż?
Durzy się w Mańce Woli pół bezmała,
Niejeden o nią się krwawił nóż.
Na Czerniakowskiej, Górnej, na Woli,
W ciemnych spelunkach, gdzie życie wre,
Hej! tam w kompanji często dowoli
Noc całą Mańka bawiła się,
Lecz czasem coś tak za serce ściśnie
I sama nie wiem czemu się ckni.
Psia krew! aż szklanka rzucona pryśnie
Hej! cóż to, Mańka, w oczach twych łzy?
Lecz raz poznała tem ulicy syna,
Co żył wśród nocy z noża, lub kradł.
I pokochała dzika dziewczyna,
Bez niego dla niej już nie istniał świat.
Stała się jego korną niewolnicą,
Dawnych kompanji porzuciła gwar.
Czyś na mnie rzucił jakiś urok, czy co?
Pyta go nieraz, czyś mi zadał czar.
Na Czerniakowskiej, Górnej, na Woli,
W ciemnych spelunkach, gdzie życie wre,
Hej! tam gdzie dawniej często dowoli
Noc całą Mańka bawiła się,
Dziś jej nie spotkasz ni w dzień, ni w nocy.
Niejeden bez niej wolałby zczeźć.
Psia krew! aż wyrżnie w stół z całej mocy,
Ech, co tam, poszła, pal ją sześć!
A wkrótce pierzchnął sen o szczęściu złoty:
Porzucił Mańkę ów kochanek raz,
Nie zważał wcale na łzy, ni pieszczoty,
I nawet nie bił, zimny stał jak głaz.
Poszedł, nie wrócił, jak to w życiu bywa,
Ale bez niego ona nie chce żyć.
W szale rozpaczy wreszcie jad zażywa,
Przerwana życia Czarnej Mańki nić.
Na Czerniakowskiej, Górnej, na Woli,
Wpośród spelunek dziś cicho tam.
Hej! czyj to pogrzeb sunie powoli?
To Czarnej Mańki: jednej ,,z tych dam''.
Wśród kwiatów leży blada i cicha,
I płynie zwolna tam, gdzie nasz kres,
Psia krew! o życia historja licha,
Ech, co tam zresztą, nie trzeba łez.

Tuwim.

  Zwano ją czarną giełdą w całej prasie,
Znali ją u nas wszyscy wszerz i w krąg,
Kto się brał do niej, flotę zbijał w kasie,
Puszczając towar ot tak, z rąk do rąk.
Wszystko w swej mocy czarna giełda miała:
Mydło i złoto, tytoń, skórę, pieprz.
Żyje z tej giełdy miasta pół bez mała,
Niejeden przez nią roztył się jak wieprz.
U Kotlickiego, Semadeniego,
W gwarnych cukierniach, gdzie życie wre,
Tam spekulantom dni życia biegną,
Tam czarna giełda panoszy się.
Aż czasem coś tak za serce chwyci
I człek sam nie wie, jak dalej żyć!
Psiakrew! Złodzieje! Łotry! Bandyci!
Hej! Czarna giełda! Bo będę bić!
Aż raz poznała ona tam rubelka,
Co w samym środku małą dziurkę miał.
Uwiodła rubla giełda kusicielka,
Jakiś ją dlań okrutny porwał szał.
Stała się jego wierną kochanicą,
Każąc to w dół, to w górę czynić skok.
Czyś ty jest, rublu, akrobatą, czy co?
Każe ci skakać świdrujący wzrok!
U Kotlickiego, Semadeniego,
W gwarnych cukierniach, gdzie życie wre,
Tam spekulanci płci rubelka strzegą,
Tam gruby paskarz pasy z nas drze.
Aż człek w rozpaczy za widły chwyci,
Krzycząc: "I na was już przyszedł czas!
Psiakrew! Złodzieje! Łotry! Bandyci!
Zmiatać! Bo będę dziurawił - was!"
A że się wojna ma zakończyć wreszcie,
Zaczął się straszny płacz i jęk, i ryk:
"Co teraz robić w tym przeklętym mieście,
Gdy nam interes kokosowy znikł?"
Żadne już słowo giełdy nie pociesza!
Więc woli ona z wojną zniknąć wraz!
W szale rozpaczy na pasku się wiesza,
Przerwany życia czarnej giełdy pas!
U Kotlickiego, Semadeniego
Wisi na każdym wieszaku dwóch,
Już nie usłyszysz gwaru głośnego,
Zmilkł szwargot ludzki i zamarł ruch.
Na własnych paskach wiszą spokojnie,
Już pogrążeni w wieczystym śnie.
Psiakrew! Śnią pewno ... o przyszłej wojnie,
I to możliwe ... Kto ich tam wie?


sobota, 23 stycznia 2010

Wreszcie
Zdobył się
Przełknął ślinę
Powiedział wprost
Czeka

Dziewczyno
Jeśli nie możesz powiedzieć
"Ja ciebie też"
Na Boga
nie mów
"Ale możemy zostać
przyjaciółmi"

W filmie Tarantino
za taką odpowiedź
koleś wyjąłby z kieszeni obrzyn
i odstrzelił ci głowę.

— Bartosz Jasiński - Prośba (ze zbioru 'Na dnie wierzchu')

piątek, 22 stycznia 2010

zostaw bajkową wiadomość po sygnale, ale pamiętaj, że wszystko co powiesz może zostać kiedyś/gdzieś użyte przeciwko tobie.

jednostajny dźwięk na dobry początek.

no wiem.
ciężko jest być dzieckiem;
mając lat pięć
trudno nie patrzeć poważnie
na sprawę połamanych zabawek,
ktore samobójczo spadły ze szczytu szafy.

no nie.
łatwo jest być dzieckiem
mając lat trzydzieści pięć,
nieuregulowane opłaty
niedobrane krawaty;
nieustające straty.


wtedy jakoś łatwiej przychodzi;
puka; obierasz ścianę z drzwi jak pomarańczę.
a tam wezwanie
do sądu na proces myślenia
o niebieskich migdałach.

i wtedy też chętniej opowiada się bajki.
drobne kłamstwa. jak drobne ogłoszenia;
zwróć uwagę, ja kłamię!!!!!

jednostajny dźwięk na dobry początek.
a teraz będzie bajka.

dobry początek mógłby być
za górami, za lasami
niedoskonałości i chore defekty
dałoby się ukryć za baśniowymi frazesami.
i inne pierdoły też można zostawić dawno dawno temu.
gdyby się tylko tak nie poddawać każdemu złudzeniu.

a teraz będzie prawda.

tyle złych wiadomości, aż same pękają naczynia.
i te kuchenne i te krwionośne
i wszystkie jakie tam jeszcze posiadasz. dodatkowe.

te przytłumione bełkoty z nagrania
na granicy załamania
trzeszczą ważne informacje.
szpikulcami piszczą w uszach.
musisz co chwilę wyłączać przesłanie
odcinać się od treści,
żeby nie stracić rozumu.

bo tym szeptem z nagrań możnaby zastąpić okrzyk tłumu.

chciałoby się cofnąć czas
taśmę;
przewinąć i znów usłyszeć dobry początek.

a tu nieprzyjemne wyznanie
się zacina. chciałoby się je wymazać.
słychać w kółko jedno zdanie.

nie lubię się powtarzać.
nie lubię się powtarzać.
nie lubię się powtarzać.

następnym razem zadzwoni tylko budzik.
nie zostawi wiadomości.


/Gilotyna/

środa, 23 grudnia 2009

Dopiero teraz jakoś by się chciało pogadać, bo wszyscy zalatani,a w domu nikogo i po prostu nie ma z kim po ludzku pogadać. Organizacja czasu lepsza, zajęć terenowych więcej, ale to raczej specyfika okresu, niż beznecia. Wiem, że mogłem zrobić więcej, ale i tak jakoś idzie. Chciałoby się nawet i ponarzekać, ale jakoś nie ma komu - więc to samo z siebie mija. Tylko motywacji do robienia wciąż mało, ale wiadomo - jak się ma coś zrobić, to byle gówno staje się interesujące. Sądzę, że żuki gnojarze to reinkarnacja studentów co całe życie szukali tematów zastępczych do pisania magisterki i im tak zostało.

00:39, elpanda
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55