Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
wtorek, 24 maja 2011

kupiła go na targu za dziesięć piastrów

miał zielone oczy - patrzył

miała tańczące drobne dłonie

drapieżne gdy rozrywały płótno

aby wydobyć garść czerwonych piastrów

miał otwartą koszulę piersi ciemne

kupiła go na targu

skupiona

ze zmarszczonym czołem prowadziła w orszaku

do domu

spojrzała tylko raz

kupiła go na targu

dziesięć czerwonych piastrów potoczyło się do brudnej ręki kupca

miał zielone oczy - usta

lubiła siedzieć u jego nóg i gryźć źdźbło trawy

(Poświatowska)

 

sobota, 08 stycznia 2011

“ To była właśnie ta dziewczyna,
na którą czekałbyś i wiek.
A ona z innym szła do kina.
I była zima,
padał śnieg. ”
— J. Przybora w liście do A. Osieckiej.

“ To była właśnie ta dziewczyna,

na którą czekałbyś i wiek.

A ona z innym szła do kina.

I była zima,

padał śnieg. ”

— J. Przybora w liście do A. Osieckiej.

wtorek, 30 listopada 2010
wtorek, 12 października 2010

elpanda: Czym należy karmić tygrysy gdy skończą się dozorcy?

larwa: [blip] zwiedzajacymi.
larwa: [blip] [blip] w zasadzie powinno sie od nich zaczac, jeszcze przed dozorcami.
elpanda > larwa: najlepiej dziecmi, bo takie starcza na jeden dzien, a nie wiadomo ile moze lezec niedojedzony dorosly ?
elpanda > larwa: zartowalem. wiadomo. az przyjedzie karetka sniezka.
larwa > elpanda: dziecmi? daj spokoj, pampersy to teraz nosi, jeszcze sie zwierz przytruje, stanie mu to w gardle. szkoda tygrysa.
elpanda > larwa: hmmm. to moze trzeba tylko biednymi dziecmi? te pewnie z gola dupa chodza
larwa > elpanda: mlodziesz szkolna to juz tak w sam raz. jeszcze wszystko zdrowe, sladowe ilosci alkoholu w organizmie zastapia kieliszek wina do kolacji. samo zdrowie
elpanda > larwa: tak to chyba rozwiazali w indiach, z tego co kojarze ;)
elpanda > larwa: tylko zeby nie uciekali trzeba przebierac tygrysy za krowy - ale poza tym -dziala.
larwa > elpanda: tylko pomysl jak by sie nagle populacja tygrysa odbudowala. bylibysmy przodownikiem pracy! chiny bralyby z nas przyklad, zapraszaliby nas na wyklady...
larwa > elpanda: autografy, wywiady, wizyty w zakladach pracy... mialy byc... :D
elpanda > larwa: wyklady tez moznaby. o wyzszosci tygrysa nad dziecmi :]
elpanda > larwa: to nawet latwo udowodnic taki tygrys jak siedzi to wyzej niz jak dziecko stoi przeciez :)
(mógłby ktoś pomyśleć, że tu sięskończyło, ale....)

larwa: pogon mię kto do lozka, bo wiadomo, tryb ząbi.
elpanda > larwa: do łóżka !
elpanda > larwa: bo jak nie to tygrys!
larwa > elpanda: nie chce misie.
elpanda > larwa: Pora na dobranoc bo już księżyc świeci. Dzieci lubią misie misie lubią dzieci
larwa > elpanda: chce tygrysa. jak zajde w ciaze, to bede wiedziala co zrobic z niechcianym stworzeniem, ktore wygrzebie sie z mego lona.
elpanda > larwa: doprawic mu uszy i kite?!
larwa > elpanda: nie, oddac tygrysowi.
elpanda > larwa: ale wyobraz swoje co by było jakby pokochal jak swoje i adoptowal
larwa > elpanda: mielibysmy nowa historie o tarzanie. w troche bardziej gejowskiej wersji (kto to widzial, cale zycie w paskach i pomaranczu...)
elpanda > larwa: chyba ze to tygrys syberyjski
elpanda > larwa: to bylby jedyny swieci mrozoodporny trzezwy rosjanin biegajacy z jeleniem pod pacha.
larwa > elpanda: no to wtedy pelna iligancja. ino dalej troche gej, tecza, etc :D
larwa > elpanda: wizualizuje. piekne. rozwiany wlos, on na trzech lapach (w czwartej jelen) przemierza dzikie haszcze. ludzie sie patrza i kiwaja ze zrozumieniem glowa
elpanda > larwa: "jasniepan znowu popil, ani chybi" :D
larwa > elpanda: "spojrz jasiu, jego wychowaly tygrysy i widzisz jak biega. a teraz ucz sie bo skonczysz jak on, tylko polujac na ryjowki, bo nawet wylinialego zajaca
larwa > elpanda: bys nie upolowal gowniarzu!"
elpanda > larwa: i wlasnie od tego rosjanina surwiwałowa - ludzie wymyslili durny sport ze ida w las i zyja o patykach i wodzie :D

 

niedziela, 03 października 2010

Ulica Towarowa
Konstanty Ildefons Gałczyński
Ulica Towarowa
Tutaj wieczorem faceci grają na mandolinach
i ręką wiatru porusza ufarbowane wstążeczki.
W ogóle tu jest inaczej i gwiazdy są jak poprzeczki,
i jest naprawdę wesoło, gdy księżyc wschodzi nad kinem.
Anioły proletariackie, dziewczyny, wychodzą z fabryk,
blondynki smukłe i smaczne, w oczach z ukrytym szafirem;
jedzą pestki i piją wodę sodową niezgrabnie,
pierś pokazując słońcu, piękną jak lirę.
A kiedy wieczór znowu wyłoni się z mandolin,
a księżyc, co był nad kinem, za elektrownią schowa,
mgłami i alkoholem ulica Towarowa
rośnie i boli.
Konstanty Ildefons Gałczyński
"Głos Literacki", 1929 nr 20


Tutaj wieczorem faceci grają na mandolinach

i ręką wiatru porusza ufarbowane wstążeczki.

W ogóle tu jest inaczej i gwiazdy są jak poprzeczki,

i jest naprawdę wesoło, gdy księżyc wschodzi nad kinem.


Anioły proletariackie, dziewczyny, wychodzą z fabryk,

blondynki smukłe i smaczne, w oczach z ukrytym szafirem;

jedzą pestki i piją wodę sodową niezgrabnie,

pierś pokazując słońcu, piękną jak lirę.


A kiedy wieczór znowu wyłoni się z mandolin,

a księżyc, co był nad kinem, za elektrownią schowa,

mgłami i alkoholem ulica Towarowa

rośnie i boli.


Konstanty Ildefons Gałczyński

"Głos Literacki", 1929 nr 20

środa, 15 września 2010

Próbowaliście kiedyś przepisywać notatki z papieru na komputer? Ja tak i wcale mi się to nie podoba. Potrzebuję laptopa. Małego, wszędobylskiego - to dość smutna sprawa - nie potrafię pisać w domu. Nie ważne ile bym razy go w ciągu ostatnich dwóch lat nie zmieniał, jest ciężko. Siedzenie w domu rozprasza, kontekst, dostęp do sieci, sto herbat, a każda dobra, ostatnio kupiłem jeszcze hibiskusa, a na blipie odzywają się znajomi, tak więc nie mogę się skupić, wracając do pisania - piszę głównie na blipie Bo szybciej. Bo więcej osób przeczyta. Bo mam go zawsze przy sobie.Natomiast wszystkie ambitne przemyślenia, które dopadają mnie na mieście - nie dotrą na bloga. Co jest smutne, bo mogłyby być ciekawe. Takie o. Akuratne. Jeśli spotkacie kogoś w dowolnie dziwnym miejscu miasta, wściekle notującego coś na laptopie, na kolanie, na murku, pod chmurką- to zapewne będę ja.... i raczej będę zadowolony, bo zapisałem. Taka mała zdobycz, mam nadzieję, że się uda, bo ostatnio się nie przelewa, a już zwłaszcza na papier.

23:54, elpanda
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 lipca 2010

"Kurewsko trudno utrafić w życiu, zawsze coś jest nie tak, a już

z kobitą bezwarunkowo najtrudniej. Jak fajna z charakteru ,to

brzydka ,a jak piękność to nie fajna ;jak ona ci podchodzi to ty jej

nie, lub na odwrót, a jak podobacie się sobie na krzyż, to inna cho-

lera wam przeszkodzi ,ona wyjedzie z rodziną lub starzy wydadzą

ją za kogoś innego. I tak jest ze wszystkim, przez tyle lat nagapi-

łem się dość, żeby to wiedzieć. Jak masz coś do powiedzenia ,to

nie chcą słuchać, a gdy już chcą cię słuchać, to zapominasz coś

miał mówić; jak jest interes do zafarcenia, to nie masz szmalu,

a jak łyknąłeś gotówkę, to okazje wziął szlag ;jak jesteś samotny,

pies z kulawą nogą nie przyjdzie, ale jak skołowany i chciałbyś

przykimać, dzwonią do drzwi jeden po drugim. Życie jest jak lote-

ria, na której wszystkie losy są trefne, lub jak poker: trzymasz czte-

ry dzwonki (z asem) i asa pikowego, i główkujesz jak dobierać ,do

trójki lub karety ,czy do koloru; kiedy odrzucisz pikowego, decy-

dując do koloru, wtedy na pewno przyjdzie inny as, a jak zostawiasz

asy, to bankowo dokupisz piątego dzwonka."Petro" kiedyś burnął :

- Jak cię prześladuje pech, to nawet kiedy wstajesz, żeby zatańczyć

, orkiestra akurat idzie się wysrać.

I to jest ganc-prawda. " fragment str. 115 ,W. Łysiak "Dobry"

poniedziałek, 31 maja 2010

1958



„Rok 1958 był najlepszym rokiem dla świata”
Jean-Jacques Pardon, „1958. Ostateczna klęska ludzkości”

W roku 1958 rząd Nepalu oficjalnie umieścił yeti na liście zwierząt podlegających najściślejszej ochronie. 

W tym samym roku urodził się Edson Arantes De Nascimento. Nazwisko to przybrał jednak dopiero
w roku 1976, w kilka miesięcy po osiągnięciu pełnoletności. Zresztą i tak posługiwał się nim
nieoficjalnie. Naprawdę nazywał się Józef Nowak, ale przyjaciele zaczęli nań wołać Pele, odkąd
zorientowali się, że dobrze gra w piłkę nożną.

Również w roku 1958 w Stanach Zjednoczonych powstała NASA, ale popularniejszy od niej był
Elvis Presley, ponieważ dwa lata wcześniej nagrał piosenkę „Hound Dog”.

W roku 1958 Kirk Douglas i Anthony Quinn zagrali w słabiutkim filmie „Ostatni pociąg
z Gun Hill” reżysera Johna Sturgesa, który dokładnie pięć lat później nakręcił „Wielką
ucieczkę” ze Steve’em McQueenem i tym samym stał się legendą światowego kina.
KIrk Douglas i Anthony Quinn twierdzili jednak, że Steve McQueen to żaden aktor.

Także w 1958 stuknęły się dwa samochody na autostradzie nr 10. Jeden był szary, a drugi zielony.
Na szczęście nikomu nic się nie stało. Mniej więcej w tym samym czasie Roland Topor skończył 20
lat. Umarł w 1997, nie dożywszy nawet sześćdziesiątki, ale zdążył napisać kilkadziesiąt
historyjek taksówkowych oraz opowiadań panicznych, za co mu chwała.

W grudniu 1958 Polska Zjednoczona Partia Robotnicza obchodziła swoje dziesięciolecie.
Mało kto wie, że w początkowej fazie działalności zrzeszała także prawych ludzi. 

W tym samym roku Edwin E. Aldrin zwany przez przyjaciół Buzzem spalił swoją kolekcję
zdjęć Marilyn Monroe, ponieważ do szaleństwa zakochał się w Ricie Hayworth. Jedenaście
lat później uczestniczył w największej mistyfikacji wszechczasów, czyli lądowaniu
Amerykanów na Księżycu i wygłosił wyuczoną formułkę „Piękny widok, wspaniałe
pustkowie”, która tym samym przeszła do historii. Kumpel Buzza, niejaki
Neil Armstrong miał jednakże o wiele lepszą kwestię do wypowiedzenia - „Houston!
Tu Baza Spokoju. >>Orzeł<< wylądował” i to o nim się bardziej pamięta.

Także w 1958 roku niejaki Icchak Zygielbojm postawił wszystko na jedną kartę i postanowił opuścić
jedną z warszawskich piwnic, w której ukrywał się od 1941 roku, żywiąc się wyłącznie kiszonymi
ogórkami i kompotem z wiśni. Dowiedziawszy się o tym, iż wojna skończyła się przed trzynastoma
laty, dostał udaru mózgu i umarł.

Również w 1958 archeolodzy radzieccy odkopali w okolicy Pietropawłowska Kamczackiego
świetnie zachowane szczątki nieznanego dotąd dinozaura, na pierwszy rzut oka
stanowiącego brakujące< ogniwo między Tyrannosaurusem Rexem a pteranodonem.
Niestety, zanim szczątki poddano jakimkolwiek analizom, Rosjanie odsprzedali
je kręcącym się jak zwykle w pobliżu Japończykom. W ten sposób powstała Mechagodzilla.

Także w 1958 Mao Tse-tung obiecał Chińczykom, że w ciągu najbliższych 10-15-tu lat ich kraj
stanie na czele gospodarczych potęg świata. Miał to być tak zwany sławetny „wielki skok”.
Owszem, był, ale w dół. Jeszcze w tym samym roku Chińczycy poznali co to prawdziwy głód.
Mao zmarł 18 lat później z następującymi słowami na ustach: „Siu Cing Ko Dzou”, co znaczy, że miał
ochotę na pudding z kryształowej wieprzowiny. Kryształowa wieprzowina jest to chudy boczek,
przywódca ludowych Chin miał bowiem problemy z cholesterolem. W 1958 Andrzej Bursa
opublikował swoje „Wiersze”, wśród których znalazł się m.in. utwór pt. „Sobota”, w którym
podporządkował się przykazaniom propagandy realizmu socjalistycznego, które nawoływały
do tego, aby wszelacy artyści opisywali cudowny i gwałtowny rozwój polskich miast tudzież wsi,
a który idzie mniej więcej tak:

		Boże jaki miły wieczór
		tyle wódki tyle piwa
		a potem plątanina
		w kulisach tego raju
		między pluszową kotarą
		a kuchnią za kratą
		czułem jak wyzwalam się
		od zbędnego nadmiaru energii
		w którą wyposażyła mnie młodość

		możliwe
		że mógłbym użyć jej inaczej
		np. napisać 4 reportaże
		o perspektywach rozwoju małych miasteczek
		ale
		mam w dupie małe miasteczka
		mam w dupie małe miasteczka
		mam w dupie małe miasteczka!


W tym samym roku w okolicach Londynu zakwitły maki, na które później odlał się pies rasy bulldog,
który wabił się Winston.

Także w 1958 zmarła na raka Rosalind Franklin, która pięć lat wcześniej wraz z kilkoma facetami
odkryła strukturę cząsteczki DNA i w niczym jej to nie pomogło.

Również w 1958 The Beatles nazywali się jeszcze Johny and the Moondogs. Dwa lata później
zawojowali Hamburg już jako Żuki, a w 1967 Żyd Brian Epstein, manager zespołu, najadł się 
pigułek nasennych i umarł. Trzynaście lat później z ręki swego fana Marka Davida Chapmana
zginął lider zespołu John Lennon. Chapman tłumaczył swój czyn chęcią zdobycia sławy i trzeba
przyznać, że sztuka mu się udała. Być może nie dorównał popularnością swemu idolowi, ale
na pewno prześcignął Tracy Chapman (zbieżność nazwisk przypadkowa). John Lennon zdążył na
szczęście nagrać „Imagine”, więc w sumie chyba nic takiego się nie stało.

W 1958 roku Marek Hłasko nie otrzymał od władz państwowych zezwolenia na powrót do Polski
ze stypendium w Niemczech Zachodnich. Warto dodać, że Hłasko przypominał wtedy nieco Jamesa
Deana, szczególnie z profilu i en face, co w jakimś stopniu tłumaczy decyzję władz.

W 1958 roku przeprowadzono akcję usuwania krzyży z polskich szkół. Władysław Gomułka zwany
Wiesławem i jego koledzy nie zdawali sobie bowiem sprawy z faktu, że Jezus Chrystus był
socjalistą i to w dodatku takim, jakich ze świecą szukać.

W tymże roku Jean Pierre Mouvais, nieślubny syn Josepha Moniera, wynalazcy żelbetu, wynajął
prywatnego detektywa oraz dwóch prawników w celu zdobycia podstaw do ubiegania się o majątek
zmarłego przed ponad półwieczem ojca. W tym samym roku Mouvais uległ poważnemu wypadkowi, 
w wyniku którego kilka dni później zmarł w szpitalu. Przygniótł go żelbetowy blok, który
nieszczęśliwie odłamał się od konstrukcji, pod którą Mouvais akurat przechodził.

Również w 1958 roku powstał mało znany obiecujący młodzieżowy zespół The Young Gays,
który mimo nalegań heteroseksualnego menadżera Stevena Goldbluma nie zmienił swej
nazwy i rok później zawiesił działalność, nie dokonawszy żadnych nagrań płytowych.

Także w 1958 roku minęła 74 rocznica rozpoczęcia prac nad budową Sagrada Familia
w Barcelonie. W tym roku mija 120 rocznica, prace ciągle trwają. Katalończycy są
przez mieszkańców innych regionów Hiszpanii nazywani „Polakami”.

W 1958 niejaki Leszek Miller skończył 12 lat i całkiem nieźle kopał piłkę tudzież kiwał
kolegów na podwórku. Wielu żałuje do dziś, że nie kontynuował kariery sportowej.

Również w 1958 zakopiańscy górale postanowili spróbować dodać śniegu do oscypka. Pomysł,
choć niezły, nie sprawdził się na dłuższą metę - ser zbyt głośno skwierczał na patelni,
a w smaku przypominał nieco wodę.

W tym samym mniej więcej czasie urodził się Alberto Cova, włoski lekkoatleta - długodystansowiec,
który w 1984 sięgnął w Los Angeles po olimpijskie złoto. Mało kto wie, że Alberto w chwili
urodzenia ważył blisko 7 kg, bardzo płakał i absolutnie nie zapowiadał się na sportowca.

W 1958 roku pewna kobieta, której nazwiska do dziś nie udało się ustalić, choć najprawdopodobniej
była to squaw z plemienia Siuksów, wdrapała się na szczyt góry Rushmore w Black Hills
i domalowała Jerzemu Waszyngtonowi skromny wąsik szybkoschnącą farbą. Mimo
natychmiastowej reakcji policji nie udało się jej ująć. Zarost z górnej wargi
prezydenta niezwłocznie usunięto, choć wprawne oko z pewnością dostrzeże, że robotę
spartaczono i od tamtej pory Jerzy Waszyngton przypomina nieco Charliego Chaplina
bądź Adolfa Hitlera, w zależności od punktu widzenia.

Również w 1958 Syria i Egipt połączyły się tworząc Zjednoczoną Republikę Arabską, ale już w trzy
lata później oba kraje pokłóciły się między sobą i rozdzieliły na dobre. Warto nadmienić, że
dokładnie taki, obrót sprawy przewidział niejaki Abu al-Baas, mieszkaniec Ar Rakki
- jasnowidz-amator, ojciec trojga dzieci i szewc z zawodu.

W tym samym 1958 zdolny ilustrator Mieczysław Wiśniewski narysował białego orła w koronie, ale
w porę się opamiętał i nakrycie głowy zamazał. Dziesięć lat później zaprojektował okładkę,
stronę tytułową oraz ilustracje do publikacji Wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej pod
tytułem „Co każdy obywatel o powszechnej obronności wiedzieć powinien i co dla niej czynić”,
z której to pochodzi następujące przykazanie: „Interesuj się zagadnieniami obronności!”

Także w 1958 28-letni wówczas hiszpański malarz Antonio Saura pobrudził płótno farbą
w wyjątkowo brzydki sposób, tworząc tym samym „Kompozycję”, dzięki czemu po dziś
dzień uważa się go za pierwszego europejskiego malarza, który wprowadził do sztuki
bezforemnej „gest malarski”, cokolwiek to znaczy.

Również w roku 1958 niejaki Tadeusz Ciochoń skrzyczał swoją córkę Teresę za to,
że wpadła głową do beczki ze smołą i trzeba jej było obcinać włosy. Teresa miała
wtedy 12 lat, 15 lat później zaś urodziła syna Marcina, czyli mnie.

 

 

znalezione : tu

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Czasem zdarza się tak, że ze względu na dobór słów, dana wypowiedź oprócz wartości własnej wkomponowuje się niefortunnie, nieprzypadkowo, lub zupełnie niespodziewanie w skomplikowany świat symboli występujących jedynie w świadomości odbiorcy. Czyli znów o sarnach.

Jak pomóc zagubionym kobietom, których mąż jest poetą

mówił zostaw mi tę frazę na wieczór
więc czekałam jak durna do rana
przyłóż byłam do rana przy łóżku czekałam

aż się obudzi kupiłam świeże kwiaty
ze specjalnym miłosnym pyłem
patrzyłam z nudów na wiersze

Sosnowski był bardziej mój czy twój
przyznaję wyrwałam parę kartek
obudziłeś się tak głośno

całował z otwartymi oczami i kochał się
w pięknej długonogiej brunetce
nie patrząc w oczy wszystkich pytałam
odpowiadali bądź dzielna dzielna
a stałam się piskliwa i drżąca sarenka


opóźniałam pociągi
teraz przyspieszam

zapierdalam

/Marta Marciniak/

poniedziałek, 12 kwietnia 2010


Sobotnią katastrofę można rozpatrywać w trzech głównych kategoriach - z perspektywy stanowisk, które dane osoby piastowały, wartości jakie reprezentowały i tego kim i dla kogo byli.
Ponieważ nie interesuję się zbytnio polityką, ani większość nazwisk nic mi nie mówiła, tym bardziej nie były mi to osoby bliskie. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z nich byli autorytetami i reprezentowali lub walczyli o wartości, które nam wszystkim są bliskie - abstrahując już od naszych osobistych symaptii i antypatii - za to należy im się szacunek.

Dla mnie to przede wszystkim tragedia dla państwa, bo nagle straciło całą górę władzy - jest to olbrzymi cios, który może zachwiać podstawami państwowości. Właśnie dlatego poszedłem zapalić znicz. Rozpatrywanie tego w innych kategoriach wiąże się dla mnie z wartościowaniem życia jednostek - jako ludzi - których przecież nie znałem.

Nagle słyszymy o parze prezydenckiej - coraz więcej i więcej. Załoga samolotu trafiła do drugiego rzędu, media coraz mocniej uderzają w emocjonalną nutę. Rozumiem, że nawet jeśli nie zgadzam się z kimś, mogę go szanować -taka szczerość jest lepsza, niż bezkrytyczne koloryzowanie.

To co było w sobotę - tłumy pod pałacem prezydenckim było prawdziwe, bo to co się tam działo wyszło od ludzi. To co dzieje się teraz, zatraca charakter i robi się niesmaczne i żenujące. O zmarłych mówi się dobrze, albo nie mówi się wcale. Specyfika mediów jest taka, że muszą coś mówić, ale myśleć co mówią też powinny.

Pisałem to ja, który nie chce wspominać o ludziach chcących zarabiać na sprzedaży koszulek, który nie chce wspominać o nieukrywanej radości niektórych z polityków, który nie chce snuć teorii spiskowych,który nie czuje się autorytetem moralnym, który nie płakał, ale wypełniony jest smutkiem.

Ze śmiercią każdej z tych osób związana jest rodzinna tragedia i nie chcę ich wartościować. Bo czasem lepiej nic nie mówić, niż powiedzieć za dużo.
Myślę, że czasem trzeba się po prostu zamknąć. Myślę, że żałoba powinna trwać tyle, ile wewnętrznie czujemy, że powinna. Sztucznie wyznaczone okresy nic nie znaczą i czasem lepiej po prostu jej nie nosić, niż się sztucznie z nią obnosić.

W sobotę zapaliłem znicz dla 96 osób które tragicznie zginęły. W sobotę ten sam znicz zapłonał dla państwa Polskiego.

 

12:23, elpanda
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55