Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
niedziela, 30 września 2007
Intoxicatio
po spotkaniu
Intoxicatio
z tą magistrantką z psychologii
Intoxicatio
uswiadomilam sobie ze
RaV
blog to twoje dziecko  ?:D
Intoxicatio
moze traktuje tych wszystkich blogowiczow jak znajomych?
Intoxicatio
a blog blogasek blogus to przeciez moj kofffffffany przyjaciel :> :] ;)
RaV
blogumił :D
 
 
Fragment rozmowy, którą w końcu odbyłem (co jak nie raz powtarzam  to i w tym przypadku mogę)- co było historycznie nie do uniknięcia. Tak oto bohater nie wymyślonej jeszcze powieści zyskał imię.  Co prawda - teraz potrzebna będzie chyba aliteracja na be....ale postaram się.
 
sobota, 29 września 2007
 Julia
trzeba pamiętac
ze park krajobrazowy gor stolowych
mimo calego swojego uroku
RaV
to nie kaszka z mleczkiem ?
Julia
NIE jest oswietlony po zmierzchu
RaV
a konie nie maja reflektorow
mimo calego swojego uroku

piątek, 28 września 2007

Jest facet, i macza taki  kawior w czekoladzie i wmawia, że to tradycyjna potrawa którą jadły szwajcarsko-radzieckie małżeństwa w Polsce za komuny ,gdy nie było mięsa....a ja to widzę tak :

 

Na szczęście to nie mój problem, a znajomej.
 
Electra
a tak w ogóle to ja mam ostatnio problem z facetem...
tzn ze sobą na temat faceta
RaV
jesien idzie i okres godowy ?
Electra
chyba tak...
RaV
nie przejmuj sie. minie z pierwszymi opadami.
piachu na trumne.
niedziela, 23 września 2007

PRZEDMOWA

Powieść pisana partiami. Pesymistyczna przyszłość pobliska - postindustrialne pejzaże - pewne państwo podziemne przeciwko przegniłemu porządkowi publicznemu. Pogonie per pedes, pościgi pośpieszających pojazdów! Przedziwne persony - piękne panie, przebiegli plugawcy, przekupni politycy, przedsiębiorczy przemytnicy, prawe przednie poważnych przeciwników - przestępczość poorganizowana. Podłe pożywienie , paskudniejsze picie- półświatek podczas prohibicji. Podzielone poglądy - pacyfikowanie populacji policją - pojedynki, pobicia , postrzały, pistolety! Przemykające przez park przerośnięte patyczaki potwory! Powinniście przeczytać! Płatne piątaka - przyjmuje Pan Panda.

PARTIA PIERWSZA (PRELUDIUM)

Mgła poprawiała wygląd mrocznego budynku z końca ubiegłego stulecia - tymczasem X, zupełnie tym niezrażony - spowijał się płaszczem - jesienny chłód przejmował go jeszcze mniej. Wiatr uporczywiec wrzucał mu liście za kołnierz, jak również puszki, niedopałki i Bóg wie co jeszcze- gdyby nie szalik- który przywiało mu razem z wychudzoną brunetką. Owinęli się wtedy wokół siebie, dziewczyna zaś spoczęła bezsilnie w jego ramionach. Gdy tylko wiatr ustał, zeszła z niego i przepraszając pomogła w poprawianiu płaszcza. Ten - bezwzględnie to wykorzystał - rzucił się na nią z połami .Sytuację znów uratował X -szybko rozebrał się i złapał płaszcz w pół. To nie pomogło, złapał więc i ją, po czym weszli do budynku.

PRACA PO PRZECZYTANIU I

a) Wymyśl imię dla bohatera.

b) Wymyśl brunetkę.

c) Wymyśl budynek.

PRACA PO PRZECZYTANIU II

Do jakiej książki i gatunku nawiązuje tytuł?

PRACA PO PRZECZYTANIU III

O co chodzi w tej partii , ha ?

sobota, 22 września 2007

Specjalnie dla was, prosto z paszczy wielbłąda - RaaaaaV ! Gorąca sztuka.

Te ciemne w jasnych kółkach to ja!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 16 września 2007

"A riddim is a rhythm pattern consisting basically of a drum pattern and a prominent bassline.

This Patois or Jamaican-English term originates from the English word "rhythm."

Riddims are the instrumental backgrounds of reggae, lovers rock, dub, raggamuffin and dancehall compositions."

 

 

Now listen and repeat.

Seeed - Music Monks
środa, 12 września 2007
Zazwyczaj wakacyjna miłość nie trwa długo - ot zaczyna się i kończy. Ja natomiast, w ten związek włożyłem dużo cierpienia, łez, zaciśniętych warg i wszystkiego tego na czym można budować długodystansowe relacje- nie mogło więc skończyć się ot tak. Po  długich wakacyjnych wieczorach razem, w końcu wrócililśmy do  Warszawy,gdzie niestety-  mniej było okazji, żeby  podokazywać . Na szczęście znalazłem ustronne miejsce, z wyrozumiałymi  ludźmi na Polach Mokotowskich, gdzie bywamy w środy. Co prawda nie znam jakichś wyszukanych sztuczek, więc nie za bardzo możemy popuścić wodze fantazji, ale... dziś, że tak powiem, miałem ten pierwszy raz- który o dziwo, nie bolał.  Na koniec nie do końca udanego dnia , pozwoliłem sobie, skorzystać z życia. Kręciłem w końcu ogniem ! Bo jakby nie patrzeć, z dobry miesiąc już, uczę się kręcić pojkami. Zdjęcia jakoś kiedyś w krótce. (sam jeszcze nie wiem jak to wygląda w moim wykonaniu. Niestety).
piątek, 07 września 2007

Ten tydzień to nie jest powód do dumy. Próba przejęcia posadki administratora, nie powiodła się. Co za tym idzie , nie mam za co się przeprowadzić do Tego pokoju. Natomiast Taka Jedna czasu nie ma i mieć nie będzie, co również jest pewnym problemem. Tygodnia nie uratowała środa - padający deszcz pokrzyżował moje niecne plany, których efekty kiedyś opiszę, gdy już je zrealizuję, a dziś natomiast ,dziś - zmuszony jestem myśleć o zgubionym indeksie, bo fantastyczna okazja do napicia się śmignęła tuż pod nosem. Więc po staremu. - siedzę samemu.

Skoro już ostatnio tyle marudzę, to nie bez przyczyny. Znów liczę , że stracę do tego na jakiś czas serce - co więcej , sumienne narzekanie, częstwo pomaga, bo problemy znudzone nim odchodzą.... a w ogóle, Szopen ,gdyby żył , toby pił.

I znów obrazek. Świetny jest.

 

 

(nie , to nie jest jesienna depresja. jesień uwielbiam.o.)

 
1 , 2