Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
środa, 30 lipca 2008

Za pewne wielu zastanawia się jak wygląda szczęśliwy los - nie każdemu jestdane go zobaczyć. Według mnie, to będzie coś w tym stylu :

 

00:26, elpanda
Link Komentarze (2) »
wtorek, 29 lipca 2008

Od jakiegoś czasu trochę się psuje. Mam na myśli takie kompleksowe problemy - w zeszłym tygodniu na ten przykład wypadła mi plomba. Dla równowagi dostałem też ofertę pracy. Byłem na spotkaniu po maratonie, skład nie dopisał, ale było miło. Weekend spędziłem na wyjeździe pod Warszawę i też było miło. za to dziś dowiedziałem się, że ciągle chodziłem ze smutną miną. Czas popracować więc nad mimiką. Z dużych spraw jaknp pisanie magisterki, są problemy, ale łatwo im zaradzić - wystarczy się ogarnąć. Najgorsze są jednak te rzeczy na które się wpływu za bardzo nie ma - np sytuacja w której ogląda się przez dwa dni "To właśnie ta!"ką z chłopakiem, albo parę razy pod rząd nie wygrywa parunastu milionów w lotka.

O ile z takimi rzeczami zwykłem sobie codziennie radzić, to jednak dziś było tego za dużo. To właśnie te drobne sprawki i małe rzeczy denerwują najbardziej, jeśli się natłoczą.

Dziś np dowiedziałem się, że:

-zepsuł się nastaw wiśniówki

-więc od spłodziciela dowiedziałem się co zrobić

-zmarnowałem na to z dwie godziny

-a potem dowiedziałęm się, żeby jednak wylać

-oczywiście po na polecenie 0.5 spirytusu i 0.7 wódki.

-żeby odstresować się, pojechałem na chińczyka... gdzie nie dość, że nie było zielonej herbaty- na którą głównie jechałem - to jeszcze zapomnieli mi wstawić herbatę, więc się dopominałem.

-dowiedziałem się, że mi się urlop skraca, a dokładniej możliwość pobytu-  z 10 do 5 dni.

- gdy poszedłem do sklepu - okazało się, że skrócili godziny urzędowania o godzinę.

- więc kolacji nie ma.

- więc jem chińską zupkę.

- a do oka wleciał mi komar.

 

 ale nie jest źle. chyba - wczoraj  nie rozjechał mnie na przejściu dresiarz, tylko się spytał czy chcę , żeby mnie kurwa przejechał - oczywiście było to na pasach, na moim zielonym. i musiałem wywalić kawał porządnego schabu.

Natomiast -do końca tygodnia muszę odpowiedzieć korpo czy będę pracował. Natomiast druga firma wygląda na fajną, ale rekrutacja nie skończy się do końca tygodnia.... a, że kasy zaczyna brakować - to muszę iść tam gdzie mam pewność, że płaca będzie.... tym samym, niedługo chyba powstanie blog coraz to popularniejszym stylu  stylu "z blogerem wśród korpów".

 

A potem - już nie będzie czasu na blogowanie, na slamy, na marudzenie , problemy , znajomych, nieznajomych, życie - będzie tylko praca i sen. Głównie praca. Co tu dużo mówić. Śmierć i podatki.

czwartek, 24 lipca 2008

PARAGRAF 22 : 

 

-kiedy byłem małym chłopcem-powiedział Orr- całymi dniami chodziłem z dzikimi jabłkami w ustach, po jednym z każdej strony

-Dlaczego?

Orr zachichotał zwyciesko.

- Bo sa lepsze niż kasztany- odpowiedział

(...)

- Jak nie było dzikich jabłek- mówił dalej Orr- to używałem kasztanów. Kasztany sa prawie takiej samej wielkosci co dzikie jabłka, a kształt maja nawet lepszy, chociaż kształt nie gra tu żadnej roli.
-Pytałem cię dlaczego chodziłes z dzikimi jabłakim w ustach - powtórzył Yossarian-O to pytalem.


-Bo mają lepszy kształt niz kasztany- Odpowiedział Orr- Już ci mówiłem


-Dlaczego- zaklał Yossarian z podziwem- w ogóle wypychałes sobie czymkolwiek policzki, ty diabelski, technicznie uzdolniony, wydziedziczony s***synu?

- Wcale nie wypychałem sobie policzków czymkolwiek-odpowiedział Orr- tylko dzikimi jabłkam. A kiedy nie było dzikich jabłek, używałem kasztanów. Do wypychania policzków oczywiscie.

Zachichotał.

- Po jednym z każdej strony -powiedział Orr.

- Po co?

- Co po co?

Yossarian rozesmiał sie i potrzasajac głowa odmawiał odpowiedzi.

-Ciekawa historia z tym zaworem- zastanawiał sie na głos Orr.

-Dlaczego?

-Bo chciałem mieć...

Yossarian już się domyslał.

-Jezy Chryste ale dlaczego chciałes mieć...

-... policzki jak jabłuszka.

-...policzki jak jabłuszka? -spytał Yossarian.

-Chciałem mieć policzki jak jabłuszka- powtórzył Orr.- Od dziecka marzyłem o tym, żeby mieć kiedys policzki jak jabłuszka, i postanowiłem pracowac, dopóki nie osiagnę swojego celu, i Bóg mi swiadkiem, ze nie spoczałem, dopóki nie osiagnałem swojego celu, chodzac całymi dnimi z dzikimi jabłkami w ustach. Po jednym z każdej strony- dodał chichoczac.

-Ale dlaczego chciałes mieć policzki jak jabłuszka?

- Wcale nie chciałem mieć policzków jak jabłuszka- powiedział Orr- Chciałem mieć pucołowate policzki. Nie zależało mi specjalnie na kolorze, chciałem tylko żeby były pucołowate. Pracowałem nad tym jak ci zwariowni faceci, o których się czasem czyta, że po całych dniach sciskają w dłoni gumowa piłeczkę, żeby sobie wzmocnić rękę. Prawdę mówiac, ja też należałem do tych zwariowanych facetów. też po całych dniach sciaskałem gumowa piłeczkę w dłoni.

- Po co?

-Co po co?

- Po co sciaskałes po całych dniach gumowa piłeczkę??

- Bo gumowe piłeczki...-zaczął Orr.

-... są lepsze niz dzikie jabłka?

Orr parsknał śmiechem i pokręcił głową.

-Robiłem to zeby zachować twarz, w razie gdyby ktos mnie przyłapał na tym , ze noszę dzikie jabłka w ustach. Majac gumowa piłeczkę w dłoni mógbym wyprzeć się dzikich jabłek w ustch. Gdyby mnie ktos spytał, dlaczego mam dzikie jabłka w ustach, mogłem poprostu otworzyć dłoń i pokazać, ze trzymam gumowa piłeczkę, a nie dzikie jabłka, i nie w ustach tylko w dłoni. Pomysł był dobry, ale nie wiedziałem, czy ludzie cos z tego rozumieja bo niełatwo jest coś wytłumczyć, kiedy sie mówi z dzikimi jabłkami w ustach (;D)

Yossarian stwierdził, ze on też nie bardzo rozumie, i zastanawiał sie, czy Orr nadymajac te swoje policzki jak jabłuszka nie robił z niego balona :)

wtorek, 22 lipca 2008
Mam bombę domowej roboty !
 
 
 
 
czwartek, 17 lipca 2008

Kiedyś Warszawę zaatakowały krowy. Niedawno fala niedźwiedzi... ale Saska Kępa jest zielona i nieziemska - więc w przestrzeni miejskiej pojawiły się ślady pozaziemskiej cywilizacji. W paru miejscach na Kępie już to spotkałem ,  jedne ślady nawet wchodziły na skuter. Czyżby rodził się nowy Tkaczuk? [ktoś pamięta jeszcze Tkaczuka?]

 

środa, 16 lipca 2008

Przedruk z cd action bodajże... tekst miżdży mnie od lat.

 

Pewnego dnia postanowiłem odpocząć sobie i pooglądać troche telewizji. Nie wiem co mnie naszło no ale dobra...usiadłem przed telewizorem z pilotem w ręku. Po piętnastu minutach oglądania chwyciłem za gazetę z programem i... no kuźwa! Jest ponad 50 kanałów a nic ciekawego nie ma!!! Po co jest telewizja jak nic fajnego w niej nie puszczają?! To jakaś paranoja! To tak jakby uczyli w szkołach czegoś co wogóle nie interesuje dzieci i dlatego uciekaliby ze szkoły! Hmmm...zły przykład? No nieważne... Za radą Juzefa (taki menel co mieszka obok w drewnianym wychodku, którego nie chce sprzedać cudzoziemcom w 'imię jedności partii':)) głoszącą, że jak kibel się zapycha to trzeba chwycić za miotłę...nieeee...to nie to:). W każdym razie chodziło o napisanie listu do ważniaka, który układa program. Juzef pokazał mi swoją wersję listu. Wysyłał takich około 10 dziennie. Szło to jakoś tak: "Ty k***a c****y pie*****cu za****y w dupę! Jak k****a jeszcze k***a raz pie*******sz mi k***a w k***a z********y pie*******ny program k***a! To k***a ci k***a za*******e w pie*******ą c****ą zj*****ą w dupę k***a mordę" Nie otrzymał odpowiedzi. Ciekawe czemu?:) W każdym razie wzięliśmy po kilka flaszek, coś do pisania i zaczęliśmy pisać. Wyszło mniej więcej tak: "My zjednoczony lud pracujący, w imię jedności i czystości naszej kochanej partii kategorycznie prosimy o usunięcie tych kapitalstycznych treści z cudownej, czystosowieckiej telewizji publicznej. Naszą prośbę argumentujemy załączanym do listu workiem kartofli oraz podpisami aktywnych działaczy partii w imię wspólnej czerwonej przyszłości! Niech żyje partia!" Wszyscy menele z osiedla się podpisali i zrzucili na kartofle!:) Juzef osobiście swoimi brudnymi od laguminy łapami kupił znaczek i wysłał list...w prawdzie ten nie mógł się odkleić początkowo od jego klejących się łap ale poradziliśmy sobie...bez siekiery się obyło!:) Na list nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Więc wzięliśmy więcej flaszek i oto co wyszło: "Siedem flaszek zostało danych krasnoludom, aby mieli na co przepijać swoje kosztowności. Trzy dla elfów aby mogli wynajdywać bardziej to finezyjne czary. Cztery dla paszczaków, bo one zawsze coś dostają. Dziewięć dla ludzi, którzy ponad wszystko pragnęli voody. Ale wszyscy oni zostali oszukani. Gdzyż w odchłaniach mrocznego jeziora Loch Ness wieeeelki stawonóg, potwór z tegoż jeziora wykuł...CZYPIENDZIESIĄT! Za które możnabyło kupić każdą flaszkę! Czypiendziesiąt aby je wszystkie odnaleźć. Czypiendziesiąt aby je wszystkie kupić i w ciemności wypić! Lecz byli i tacy, którzy sprzeciwili się jego mocy..." i wtym momencie film nam się urwał:) Taki list wogóle nie nadawał się do wysłania więc umieściliśmy go w honorowym miejscu...w WuCecie, gdzie spełnił swoja rolę...w każdym razie ludzie byli zachwyceni:) Aż w końcu siedząc na kiblu doszedłem do wniosku, że w tym wszystkim nie chodzi o program telewizyjny ale o...antenki w berecikach!!! Zastanawialiśce się pewnie po co one są! No bo jest normalny beret i taka...antenka. Po co antenka? Szpiedzy mułły Leppera i osamybinladena przenoszą tam wąglika, tajne dokumenty i uwaga...PODUSZKI!!!! Szok no nie?:) Tysiące ludzi chodzących w berecikach, nie wiedzących jakie zagrożenie noszą na włąsnych głowach. A jeśli TY będziesz nosił taki berecik? I znajdziesz się sam! Sam w lesie! Sam w lesie, w dziurze...z SOWĄ!!! Sam w dziurze w lesie, za kolumną, obok dębu...z SOWĄ!!! Sam w lesie, w dziurze, za kolumną obok paszczaka, za górami za trzecią rzeką pod lodówką z SOWĄ!?! Noooo...co wtedy? Sam, w ciemnym lesie, za kolumną w dziurze, pod lodówką za trzecim jabłoniem, pod pociągiem, nad fotelem, za szybą z SOWĄ!?!?! Albo sam w dziurze, w lesie pod ciężarówą, za słoikami na trzeciej półce, pod drzewem, za murkiem pod trzecią jabłonką, przy murach nowego Jerusalem, pod monitorem z SOWĄ!!?!?! Nooo?! I co wtedy zrobisz? Wezwiesz straż pożarłą przez komórkę!? A co się stanie z komórką jak znajdziesz się sam, w mrocznym jeziorze, w dziurze, za budką telefoniczną, na stepującym słoniu z pozytywką, przy spinaczach, obok szpilek za ogórkami między serem a jajkami z SOWĄĄĄĄ!?!? Bo sowa jest czaarnaaaa! Jak procesja ku czci wielkiego morchoła! Kroczymy ciemną trasą ku krańcowi naszego marnego przeznaczenia! A wszędzie szpilki! szpilki! szpilki! AAAAAAAAA! Co na kolację mamusiu? Tost ze szpilkami? AAAAAAAAAAA!!!! Sam w szpilkach za górami za rzekami, dawno dawno temu w odległej galaktyce, za murkiem w dziurze z SOWĄĄĄ?! i nadal uważasz, że antenki w berecikach to nie zagrożenie? Hęęę? Był jeden taki oc tak uważał i marnie skończył. A mianowicie sam, na dnie Wołgi, w cementowych juniorkach, pod wodą, za beczką, obok murka, przy wodoroście między keczupem a musztardą, w dziurze z SOWĄĄĄ!!!! Morał z historii: jeżeli spuścisz taczkę w kiblu to nie licz na poprawienie się ostrości w telewizji jak trzymasz ją w lodówce!:))) Dobranoc państwu. A teraz kochane dzieci pocałujcie misia w dupę!:)


ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN

PS. The lord of czypiendziesiąt już w listopadzie!
PS2. A moja babcia mieszka u Edka...tego od brydża:P Tylko kto komu wyżera frytki???
PS3. [To miejsce na twoją reklamę:))))]

Z ciekawostek : nie każdy wie, że na rondzie z palmą (zwanym również, w czasie gdy liście są w konserwacji - rondem erekcji)  stoi sobie...

 

 

                     Pomnik Zioła

Czyli - ogarnij się rav.  Wierzę w instytucję listy rzeczy do zrobienia, jednak nie tworzę jej często.... co daje mi pewien dystans do niej - dzięki czemu zazwyczaj wypełnia ją też trochę absurdu. Przecież od kiedy na społeczeństwo presję wywiera machina reklam i komercji, popkultura jeszcze nigdy nie była tak kolorowa. Dzięki czemu, w liście rzeczy występują elementy rozkoszne.

  • Kup witaminę C
  • Kup cytryny i papu
  • Pamiętaj o książkach do Biblioteki
  • Bądź glamour
  • Wyślij CV

 Ludzie. Nie bierzmy życia na serio.

MM
zwariowales
RaV
do tej pory ci to nie przeszkadzalo
MM
nie martw sie jak cie wsadza do osrodka przywioze ci kolorowe kredki
RaV
spoko
RaV
wariaci zawsze maja czym malowac po scianach
poniedziałek, 14 lipca 2008

 RaV szuka pracy. Wysłał CVkę w parę miejsc, odpowiedzieli nawet z jednej wielkiej korporacji... i tu się zaczyna zabawa, bo rekrutacja jest wielostopniowa. Krok pierwszy - zwrócić uwagę na swoje CV - poszło. Kolejny - testy analityczne - z bólem głowy (alergia), ale dałem radę. Rozmowa przez telefon? Zrobiłem tylko jeden krytyczny błąd. Powiedziałem za mało. Kolejny etap - panel dyskusyjny. Poszedł. Rozmowa z menadżerem? Była... i nie wiem jak, nie wiem co - ale jeśli nawet- to jeszcze dwóch przede mną.

I teraz zaczyna się zabawa - notoryczne nadgodziny - oraz wyjazdy na paromiesięczne projekty poza miasto domyślne. Wszystko pięknie tylko, że za taką kwotę co powiedziałem, skłonny jestem raczej siedzieć na dupie i się nie ruszać za bardzo - tyle co o 18 do domu - niech stracę tą godzinkę.

Jeszcze nie wiem jak im wytłumaczę, że chcę pracować w korporacji, ale za kwotę większą o ponad 1/3, ale będzie to wyglądało chyba jakoś tak.

 

 [część korporacyjna]

 RaV
nie no wiedzma - badzmy szczerzy- jak juz sie ma czlowiek sprzedawac , to ma miec wielkiego bialego pana
RaV
nikt nie meczy bardziej murzyna niz wiekszy murzyn

 

 [część finansowa]

RaV
no wlasnie - bede musial z nimi porozmawiac jak oni to widza widelki - bo powiem im ze jak slysze to co tu sie dzieje - to sie chyba nie wstrzelilem z kwota,a nie ma co psuc atmosfery szybkim odejsciem
Znajomy

przynajmniej bedzie jasna sytuacja na wejsciu
RaV
no -  nie ma co sie oklamywac , w koncu niedlugo beda mnie ostro dymac, niech chociaz mam moralne wsparcie pieniadza

 

 
1 , 2