Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
niedziela, 29 lipca 2007

Nie dalej jak trzy wpisy temu pisałem, że reklamy pepsi zapadają w pamięć.... a przynajmniej bardziej niż coca-coli , dokładnie to coś takiego miałem na myśli....

 

 



 

Wróciwszy z urlopu, który jest tematem na cały wpis (lub sesję psychoterapeutyczną) ruszyłem z kopyta do walki o lepszy byt. Sprzątałem starocie, przeglądałem szpargały i papierzyska. Rzecz to jasna, nie wszytkie, ale 5 [słownie : dużo] segregatorów notatek poszło się w czarny worek. Ku mojemu zdumieniu odnalazłem, oprócz bursztynowej komnaty i strategicznego planu rozlokowania krów po warszawie [pamiętacie jeszcze cowpararde w Warszawie? Bawiłem się onegdaj w Cowspotting :D] , otóż odnalazłem ... Wyniki Testu "Z". Zainteresowań.

Któren to wykazał, w swoich prześwietnych wynikach, że osoba badana w sposób wysoko istotny wykazuje zainteresowania czynnościami naukowymi, blablabla, wykazuje "trwałe zaintersowani" , które są konieczne dla wykonywania czynności naukowych , mogących dać konkretne osiągnięcia, a charakterystyczne dla pewnych rysów osobości, jak np.: możliwość zrezygnowania z powierzchownych sukcesów.

Ponadto osoba badana uzyskała wysokie wyniki w skali mierzącej zainteresowanie zawodami technicznymi, w których główną wagę przywiązuje się do czynności mechaniczno - manualnych.

 

Dodatkowo wykazuje zaintersowanie ekonomią, organizacją , administracją itp.

 

Blablabla zawody zgodne :

informatyka , ekonomia , astronomia, socjologia, kierunki techniczne (inżynieryjne) , kierunki związane z wykonywaniem czynności naukowych (mat/chem/fiz itp)

 

Niezgodne :

kierunki językowe oraz kierunki związane z rozwijaniem umiejętności kontaktów interpersonalnych (handel,negocjacje, ubezpieczenia itp)

 


 

Co przeczytałem między wierszami : 

Niniejszym uważam, że jestem odgórnie usprawiedliwiony, jeśli nie znajdę się w sytuacji towarzyskiej, tudzież będę intrapersonalny. [cokolwiek to znaczy].  Posiadam również pełne prawo do marudzenia "trzeba było iść na socjologię". RaV od teraz zdaje sobie sprawę, że ma wrodzone skłonności do planowania, administrowania i organizowania, oraz gospodarowania zasobami rzadkimi (isn't economy all about it?) chociaż nie musi mu to wychodzić.  Co ważniejsze, RaV jest chłopak techniczny i musi pomacać żeby zrozumieć jak co działa. Naukowo, czyli wielokrotnie, żeby nie było błędów pomiaru. Najważniejsze natomiast, jest to czego nie może. Otóż RaV, w celu wypełnienia braków i lack'ów musi sobie dosztukować drugą połowę o giętkim języku, co w dodatku będzie prowadziła go przez ludzi za rękę.

 

 

sobota, 21 lipca 2007

Wtem! Niespodziewanie zupełnie doczekałem urlopu. Teraz mam wymówkę, nie będę pisał bo mnie nie będzie ? Jak to ? Mniej więcej tak :

jest taka akcja- ewakuacja 

jeszcze tylko się spakować

znikać zmykać nie żałować

spakowałem dupę w troki

sprawdzam jaki świat szeroki.

 

 Krótko mówiąc, masa pracująca rusza nad morze, co było historycznie nie do uniknięcia.

poniedziałek, 16 lipca 2007
Reklamy coca-coli, mają mam wrażenie opinię dobrych, ale nie tak jak reklamy pepsi. Te podobno zostają w pamięci są z wykopem i blablabla. Według mnie jednak dają radę , co widać na załączonych obrazkach. (poniższa reklama to hit według mnie. prznajmniej muzyczny)
A to po prostu jest świetne. Tylko patrzeć i się uczyć.
Reklama poniżej, też jest dobra. Przynajmniej ta dziewczyna niezgorsza, bo głos na koniec, straaaszny. Przypomina trochę reklamy Heyah, które nawet polubiłem (mniej więcej od czasu Johnny'ego 11 palcy) i wybaczyłem im wściekłą czerwoną łapę (przynajmniej ich łapa miała palce, right?). Więc teraz nieznoszę Play'a i chyba głosu z reklamy poniżej. Kojarzy mi się głównie z reklamami zapachu w spreju tudzież waty w sztyfcie dla aktywnych nastolatek. Zdarza się. Sami ocenicie.
Za to Heyah zdobyła moje serce tym - Johnny!!!
A ostatnio, uwielbiam notorycznie :
niedziela, 15 lipca 2007

Mój anioł stróż wciąż strzeże mnie

I mówi mi: "Nie wolno spać",

A kiedy płakać mi się chce,

Sprzeciwia się: "Nie wolno łkać".

 

Gdy się weselę, z życia rad,

"Nie wolno - woła - ci się śmiać",

Gdy człek by na ćwiarteczkę wpadł,

Wnet stawia się: "Nie wolno chlać".

 

Gdy spożyć pragnę obiad swój,

już gniewa się: "Nie wolno żuć",

A gdy chcę z lancą ruszyć w bój,

"Nie wolno - krzyczy - wroga kłuć".

 

Wydałem rozpaczliwy jęk;

"Cóż zatem wolno mi , ach cóż?"

"Nie wolno pytać - w tym tkwi sęk" -

spokojnie odparł anioł stróż.

 

Według Lewisa Carolla 

niedziela, 01 lipca 2007

Dzisiejszy dzień pełen jest niespodziewanek. Chociażby spanie do 13 - jestem zaskoczony, że jeszcze pamiętałem jak to się robi. Dalej los postanowił mnie znów zaskoczyć, niczym innym jak problemami z aparatem. Lampa siada. Ha!Art jakich mało, bo przecież po co ? Czy mi to potrzebne ? Nie , znaczy się - sztuka dla sztuki. Tak, żeby mi życie urozmaicić( Opuchnięty ząb widocznie spowszedniał mi już według tych na górze.) To jeszcze nic nic zupełnie, zaprawdę powiadam można jeszcze ciekawiej ! Poszedłem do Bozi, a z tamtąd do drugiego domu, gdzie okazało się - nie można pogadać. Bo znajoma gra i co tu dużo mówić zawsze znajdą jakąś wymówkę, żeby ze mną nie pogadać. Teraz cholera wie jak, wykombinowali sobie znajomą która właśnie wróciła z Londynia i większość czasu spędziłem słuchając opowieści o kolorowym świecie. Opowieści rzecz jasna ilustrowane machaniem rękami i paroma fotkami, ale to wszystko ?? Nie tak , że właśnie ! Przecież taką znajomą... no takiej z kieszeni nie ciągniesz, sama przyjść musiała - a w tym czasie odwrócili moją uwagę bluzą z łosia, literalnie, formalnie to z Kanady. bluza jest brązowa, na piersiach ma milusie futerko i jest zła. w dobrym tego słowa znaczeniu. Zrozumiałem więc, że wyżej wyżła nie podskoczysz, jutro do pracy (dzień czwarty ! trzeci był , ale nie wiem co by tu opisać...jeszcze). Wracam więc, noga za nogą , potem noga obok nogi, potem noga przed nogą i tak dobre półtora kilometra, aż tu nagle, że komiksowo podkreślę to WTEM!!! co to ? czyżby Yeti? Jedi? Uczciwy Polityk? Ostatnia Warszawska Dziewica? Nic z tych rzeczy... mówny o rzeczach realnych. Zresztą Yeti nie żyją w miastach, Jedi boją się chodzić nocą po Warszawie, w polityka to możesz co prawda wdepnąć, ale uczciwie to będzie tylko śmierdział ...a dziewice ? Tak, bywają w Warszawie. Znajdziecie je w szkołach (są podłe i uczą dzieci), a przecież teraz mamy wakacje. Moi drodzy , w środku Warszawy ciemnym wieczorem spotkałem na ulicy... jeża. Przechadzające się po ulicy
kaczki z pobliskiego kanałku, to dla mnie żadna nowość. Nawet jeśli to parę ulic dalej na ruchliwej ulicy. Nawet jeśli w pobliskim belwederze czy innym sejmie. No już nie wzrusza....ale ja się pytam... jeż ?! W dodatku gdy wróciłem z aparatem, jeż - go nie było. Nie chcę wiedzieć, co będę widzieć po miesiącu pracy...a ogólnie to spisek wszechrzeczy i jej bliskich współpracowników jest.