Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
sobota, 31 maja 2008
 Pani w szkole na lekcji matematyki poprosiła dzieci, żeby powiedziały ile zarabia każde z rodziców i ile to w sumie daje budżetu domowego. Pierwsza odezwała się Małgosia- :Mamusia jest nauczycielką i zarabia 700zł, a tatuś murarzem i zarabia 900zl, a więc razem mamy 1600zł. Pani- Słicznie, to teraz Krzyś. Krzys się odezwał- Mamusia jest urzędniczką i zarabia 900zł, a tatus pracuje w firmie reklamowej i zarabia 1200zł, a więc razem mamy 2100zł. Pani zadowolona z dzieci- Bardzo ładnie, teraz twoja kolei Jasiu. Odzywa się więc Jasio- Mama jest pielęgniarką i zarabia 800zł, a tata celnikiem i zarabia 900zł. Razem mamy 9000zł miesięcznie. Pani: Oj, Jasiu, źle, chyba będę musiała postawić ci jedynkę. Jasio: Chuj mnie to boli, przynajmniej żyjemy jak ludzie.
piątek, 30 maja 2008

    Zaczął się okres pylenia. Ostatni wpis tego nie uwzględniał - więc dopisuję. Już wiem czemu tyle czasu siedziałem w domu.  Połowa sukcesu, żeby przeżyć w takim okresie to siedzieć z dala od rzeczy zielonych,a najlepiej oddzielić się grubą warstwą szkła i betonu... sytuacja, w której  wychodzisz z domu, a po paru minutach czujesz, że masz suche piekące cię oczy, z nosa starłeś skórę, a właśnie zaczyna ci się potworny ból zatok, nie miała miejsca już tak tyle czasu, że po prostu o tym zapomniałem. Aż do wczoraj, dziś przedwczoraj... droga przez mękę. Pamiętam, że tak wyglądała duża część wiosen i wakacji, więc co się dziwić...

    Dziś zadzwoniła babcia sączyć jad przez telefon, że nie przychodzę, to może pojawię się w przyszłym tygodniu, bo za dwa wyjeżdzam. A może dziś? Dziś wolałbym nie, bo wróciłem, nie czuję się jakoś super, bo piątek wieczór to cenny czas. To się zaczęło, że nie dzwonię , że nic , że gdybym się nie uodpornił na to, to by mi serce pękło. Rodzicielka za to oglądała jak byłem rozmowy w toku - o uzależnieniach od komputera.... to przecież tak jak ty, tylko w domu siedziałeś przed komputerem.  Jakoś to, że ciągle narzekała i nie pozwalała mi wychodzić jak chciałem, raczej przemilczała.

    Tak - jestem dziś rozdrażniony. Czuję się paskudnie, zwłaszcza, że miałem iść na imprezę, a z pewnych przyczyn koncepcja upadła. 

    Za to - mam termin wrześniowy, przynajmniej złożone podanie mam.

    Za to - wiem już, że zamiast dorastać, raczej przystosowywałem się zawsze do nowych okoliczności. C o wróży całkiem dobrze, bo wychodzi mi to mam wrażenie świetnie. 

    I ogólnie, wygląda na to, że całkiem się ogarniam i sobie układam w głowie to i owo, plany mam  i znów wielka odnowa moralna. Zaczynam planować dni tygodnie , miesiące, spisywać rzeczy do zrobienia i doprowadzać do ładu co mogę. Ciekawe kiedy tym razem mi przejdzie.

 

poniedziałek, 26 maja 2008

Uzewnętrzniam się okropnie. Czytać na własną odpowiedzialność. 

 

  Pamięć jest ulotna - nie pamiętam już chyba, jak to jest być w liceum. Zaczałem czytać "Radio Armageddon" i opisuje ono zarówno mój jak i nie mój świat. Nigdy nie chodziłem do gimnazjum, to jednak dużo zmienia. Cały środek cieżkości, napięć związanych z dorastaniem przenosi się na zupełnie inny okres, bycie nieodpowiedzialnym gnojkiem zapewne rozkłada się również inaczej.

    Moje liceum, to były czasy jednego aparatu cyfrowego na całą klasę, komórek o zielonych wyświetlaczach i  internetu przez modem. Moim głównym obiektem zainteresowania, był komputer, książki znajdowały się na drugim miejscu. Towarzyski element życia licealnego dla mnie nie istniał, sam już nie wiem jak dużym elementem tego była nadopiekuńczość rodzicielki... ja po prostu chyba nie miałem zbyt dużej ochoty na to.  Ulubiona czynność w grupie? Obserwowanie reszty. Zaproszeń na imprezy nie było, a konstrukcja moja nie pozwala mi na proszenie , lub wproszenie się. Nie piłem, nie paliłem, nie brałem - ogólnie mówiąc, byłem niewykrywalny dla radaru. Ominęło mnie poznanie całej tej hierarchii społecznej, z kim warto trzymać , kto ma kasę , kto kontakty, kto posłuch, a z kim po prostu wypada. Ze swoją licealną klasą łączyła mnie głównie pępowina w postaci paru osób z podstawówki które też do niej trafiły. Wyglądałem zazwyczaj przygnebiająco - czarne jeansy, martensy, koszule w kratę i długie włosy w koński ogon. Dla uściślenia - nie słuchałem metalu ani grunge'u, ale chyba mimo wszystko byłem przez większosć oceniany za ubiór (włączając w to nauczycieli). Co ciekawe, słuchałem chyba głównie Kazika i cholera wie czego, bo do Pidżamy dotarłem dopiero na studiach (na koncerty nie chodziłem, do klubów broń Boże... żyłem głównie na trasie dom-szkoła) Gdyby zrobić ankietę wśród ludzi z liceum, wśród tych którzy potrafią zbudować wyraz z więcej niż trzech sylab , zapewe zostałbym opisany jako "nieistotny".

    Pamietam tylko część tego jak wyglądało liceum,  moje znajomości sprowdzały się do Staszka, Ramarrena i jeszcze jednego kolegi. Nie jest to najlepsze towarzystwo do uogólniania, jak wygląda liceum, tego jestem pewien. Wiem również, że nie wiem jak to jest być w liceum, te wszystkie rzeczy o których wspomina się z łzą w oku, a przeżywało się z wypiekami na twarzy, po prostu mnie ominęły. Przy przeprowadzce znalazłem wydrukowane, ale nie zbindowane jeszcze strony książki "parsing techniques - pracical guide ", co jest świetnym przykładem moich zaintersowań z tamtych czasów i beznadziejności przypadku.

    Dochodzę do strasznego wniosku, że od razu urodziłem się poważny, dorosły, odpowiedzialny za to bez umiejętności społecznych i teraz dopiero zauważam ile straciłem... bo coraz bardziej oddalam się od jakiegokolwiek z pokoleń. Dzieci gimnazjum (nie ważne kiedy je skończyły), czy ludzie z liceów - generalnie - są mi obcy. Wygląda na to, że w większości jesteśmy sumą doświadczeń, a nie zdobytych informacji.

    Szkoda, że nie prowadziłem wtedy żadnego hmm.... dziennika.  Chyba czas zacząć, trzeba jakoś dostarczyć rozrywki temu zgryźliwemu facetowi w średnim wieku, w którego pewnie za jakiś czas się zamienię. 

    Powiem jedno - ludziom mniej inteligentnym, szarym, przeciętnym, idącym za tłumem- chyba jednak jest łatwiej, ale nie sądzę, żebym chciał być jednym z nich. Mimo wszystko.  Chociaż, chętnie poznałbym świat ich oczami... chyba trzeba wziąć kogoś na spytki.

niedziela, 25 maja 2008

Z okazji dnia ręcznika, oraz dnia geekowej dupymy (naprawdę zrobiłem ten błąd) chciałbym głośno, a dumnie powiedzieć:

JESTEM GEEKIEM I JESTEM Z TEGO DUMNY !

Z tego co patrzę mam też wrażenie, że mogę podpadać pod hipster'a i styl indie (rock)... ale wewnątrz jednak siedzi chyba geek.

Nie bój się tego powiedzieć , przyznaj się w komentarzu kim jesteś !

sobota, 24 maja 2008
Inny sposób myślenia,
zwiększa pole widzenia,
nowa wersja światłości,
permanentej błogości
zmienia mi horyzonty,
po to właśnie mam .... słowa
więc - powoli, od nowa.

tuż za półką z książkami,
myśli leżą stertami,
rosną słowa po słowie,
w każdym zdaniu ich mrowie.

gdy jest czasem ponuro,
biorę kartkę i pióro,
jeszcze listek bibułki,
trochę słowa zza półki

można zacząć pisanie,
nic się chyba nie stanie,
było smutno, jest szaro,
padłem dymu ofiarą.

nie ma słowa i wiersza...
lecz percepcja jest szersza.
czwartek, 22 maja 2008

Spotkałem kobietę, która mnie rozumie. Z którą nawet się rozumiem, mam wrażenie. Rozmawialiśmy o muzyce, o Pidżamie Porno, Kaziku - jak to dawniej było i jakie wcześniejsze kawałki były lepsze.(twierdzę, że najlepsze kazikowe utwory są na bazie tekstów jego ojca, tudzież Toma Waitsa głównie)...

 

RaV
hmmm
RaV
powinnismy do takiej rozmowy
RaV
siedziec w kawiarni
RaV
wsrod mlodszych o pare lat od nas
RaV
i miec takie zblazowane miny
Lenif :D
RaV
pt " wszystko juz bylo i tylko my się ostaliśmy zajebiści"
Lenif
i popijac absynt i popalac fajki:]

 

nie, nie. u mnie nic nowego. to tylko tak, w ramach wprowadzenia dramatis personae.

    Kupiłem paczkę klisz. Przyniosłem z domu aparaty... sto lat nie używane. Niektóre nawet nigdy nie były w moim posiadaniu. Jest tu Smiena, Vilia (należały do mnie i do brata), Zorki-4 (taty)... mam wrażenie, że ze Smiena coś może być nie tak - więc na pierwszy ogień poszła Zorka. Tutaj zaczęło się ciekawie - bo jest taki film i ... jak go założyć ? jest tyle pokręteł i jak je ustawić ? Znalazłem w sieci instrukcję obsługi, przyznam jednak, że jest to dla mnie jak odkrywanie zapomnianego świata.

    Te wszystkie dingsy i wihajstry, ściśle określona kolejność nastawiania - mistyka. Wciąż w pamięci mam jakąś wycieczkę wakacyjną z rodzicami, może to Karpacz, albo Szklarska Poręba i chyba moje pierwsze zdjęcie.  Tata tłumaczy jak się robi zdjęcia, tu masz odległość, tu oświetlenie, tu okienko, tam rodzinę i cyk. Kadr wyszedł krzywo. Lekko przechylony... ale o tym dowiedziałem się później.

    Bo tutaj nie ma nic od razu.  Bo tutaj człowiek uczy się na błędach. Bo tutaj błędy kosztują. Mówiąc krótko - ahoj przygodo!

    Fotografia analogowa. Bo uczyć trzeba się od podstaw.

środa, 21 maja 2008

Z magisterką chyba wrzesień. Dziś sie dowiedziałem, że mam nóż na gardle i terminy i terminy i chyba tydzień nie robienia , nie był najlepszym pomysłem. Tak na prawdę, był świetnym pomysłem, bo chociaż na chwilę się oderwałem ... a przynajmniej nie musiałem mieć głowy do tego. Bo tyle się dzieje... i coś mnie z tym slamem wzięło... a przez ten slam i przez jedną taką, też na Kaliber 44 i inny dobry hip hop. Kaliber jednak teksty ma praktycznie poetyckie niektóre ... później, trochę innych zespołów też miało dobre kawałki. No, a w ogóle to :

 

"Czekaj Fokus, Rah
Jeszcze oszaleją wszystkie pizdy
Gdy poznają mój urok osobisty
Duszę artysty
To jaki jestem skromny i bystry
Szczery do bólu
Że aż przezroczysty"

Pomijając początek, to chyba będzie moje życiowe motto.... a teraz do spania. Magisterki i tak nie ma co ruszać dziś. 

wtorek, 20 maja 2008

Tekst ze Slamu. Wiersz właściwie... cholera wie co to , tak na prawdę, ja to lubię, nie jest na szczęście, aż tak autobiograficzne  jakby byc mogło. Tylko bezsenność ta sama.

 

Leżenie w łóżku

trwa już bardzo długo.

Bardzo ciemno

być przestaje,

 a ty.. Ty  nie możesz  zasnąć.

Letnia miłość?

 gorączka?

360 stopni

Perspektywy

Nie są obiecujące

Myśli,

 gdy temat rozważań

Śpi gdzieś daleko.

Myśli,

Co  trzeba zrobić

Coś innego

To coś

Co by pomogło

Ale jest na receptę.

Bo kiedy proszki masz okrągłe,

Rzeczy toczą się inaczej.

Straciłeś wiarę? Nadzieję? Miłość?

Poczytaj Biblię,

Lub skontaktuj się z farmaceutą.

 

/RaV/ 

poniedziałek, 19 maja 2008

to mógłby być długi wpis, ale nie będzie. nie mogę się zebrać z myslami, więc powiem tyle - dawno temu kupiłem notatnik moleskine'a , jednak - syndrom pierwszej strony się nasilił i jak coś kosztuje z 30-40 zeta, to musi być najbardziejsze, piękne i nie niszczone nie psute, nic a nic trywialnego typu lista zakupów. Moleskine swoje odleżał, aż do teraz - nie dość, ze się popisałem , to jeszcze machnąłem mu z kleja po twarzy.

 

 

 

Co tu dużo mówić. Wzieło mnie na wycinanki, doklejanki, manualnie, artystycznie...

nawet zrobiłem półmisek....

 

 

 

i dwa rozdziały magisterki. I mam zmęczenie materiału i dość mam i rzygam już tą robotą i chiałbym wyjechać i w ogóle. zwłaszcza i w ogóle.  Osoby postronne mogłyby stwierdzić , ze jest źle. Gdyby je to interesowało.

Jak się ogarnę kilka słów o : Moleskinie, magisterce i co z tego wynikło, slamach i takich tam.

 
1 , 2