Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
środa, 30 maja 2007

Podczas gdy na innych uczelniach , sesja budzi grozę, WAT ma taką specyfikę, że wtedy właśnie wreszcie można się wyspać. Prawdziwą zmorą są projekty zaliczeniowe (nie daj Boże grupowe) , które mniej więcej teraz mają szczyt natężenia. Może nie na całym wacie, ale na pewno na cybernetyce - coś takiego ma miejsce. Są to razem z elektroniką najcięższe wydziały i wygląda to mniej więcej tak.

(relacja znajomej z akademika)

Siedzę przed tym komputerem już którąś godzinę, pokój obok - geodezja imprezuje, drugi sąsiedni , mechatronika pije. Myślę sobie, odpocznę chwilę, przejdę się wzrok mi odpocznie. No więc idę, a z naprzeciwka druga taka, chyba z budownictwa, oczy czerwone. Więc wiesz, pytam się jej "Co , też projekty?" . Na co ona "Nie , grałam na komputerze."



Na tym kończy sie bajka. Dzieci spać , a ja sru , do roboty.

To nie reklama, to życie :

 

Tutaj natomiast bardzo przyjemna reklama społeczna. Warto obejrzeć dwa razy.
Jak zwykle, jeansy. Reklama bez jeansów to jak .... no nie ważne.
Genialny akcent. Fajna muzyka. I świetny klimat.
The voodoo, who do what you don't dare to people

Każdy mój kontakt ze służbą zdrowia jest niebywałą przygodą. " Dom który czyni szalonym", to przy tym pikuś, muszę powiedzieć, żę tylko moja uczelnia broni swojej pozycji co do bezsensownego latania i dezorientacji zainteresowanych. W celu zachowania zdrowia psychicznego, staram się odwiedzać lekarzy tylko gdy jest to koniecznie. Rok temu, o tej porze, przez chwilkę byłem w szpitalu, gdzie po paru rentgenach i innych przyjemnościach, popatrzyli w fotografię i poważnie zapytali "czy miał pan może złamane żebro?". No raczej nigdy, nic o tym nie wiem, a przychodzę, bo dostałem po głowie. Nie dalej jak w weekend majowy, dopadło mnie coś na kształt grypy. Dostałem lek, który aspiryny nie miał... ale się nie nadawał. Drugiego się bałem, (antybiotyk, końskie dawki w trzy dni? a powiększony zestaw to co, ma jeszcze trumnę gratis?). Tydzień temu byłem u dentysty. Niebolący ząb z dziurą , zamienili mi na bolący bez dziury. Za dopłatą rzecz jasna. Czy to już koniec ? Broń Boże ! W ramach kursu żeglarskiego, dowiedziałem się , że potrzebuję zaświadczenie. Dzień dobry, zaświadczenie chciałbym (pomijając grę wstępną w recepcji), tutaj podpisać, kurs, nie musi być medycyny pracy , instruktor mówi, że może pani.... nie. Jak to nie ? To musi być lekarz sportowy ! Tego się nie spodziewałem... tutaj pomóc może tylko jedno, nie jest to koperta. Biedny student jestem. A student wiadomo, zaliczenie wybłaga, warunek wyprosi, a el panda, ma jeszcze bonus rasowy. (panda trzy....) Tak więc zrobiłem smutne oczka jelonka nocą (tuż przed rozjechaniem, robienie oczek jelonka po rozjechaniu grozi zezem) i udało mi się! Wcześniejsza linia obrony " ale jak ja... ja nie mogę dać, panu się coś stanie, mnie do sądu wezmą i się spytają , co pani taka głupia, że dała? a ja co powiem , że taka dobra chciałam być? Ja swoje uprawnienia znam", została przełamana. Bo tuż po chwili, jestem wysyłany na badania! Jedyny przyjemny element badania to taki , że "elektrokardiogram rymuje się ze sto gram"
. Wróciłem, poczekałem kolejne fafnaście minut i już już blask trzask , ze szklaną kawy w ręce, w korytarzu pojawia się pani dohtur! Patrzy mi w papiery nic nie mówi. Ja też nie mówię , chociaż chciałym. bo przykłada jakąś linijeczke czy inny szablonik , jakieś wykresy kołowe na tym i patrzy. I chce się krzyknąć, "patrz w wartości zespolone!", ale ona nie zrozumie. Siedzi i patrzy , nic nie powie. Wzieła papier, wypisała i koniec? Nie, chciałbym przecież swój wynik (lubię wykresy, mam do tego prawo). Ona dać nie może, ona potrzebuje. Że pisze , że własność pacjenta i że ma mieć? No to co. Ona to musi mieć. Przy wejściu jeszcze, mówi "A pan miał jakieś choroby serca?" . Mógłym wymienić kilka imion, ale nie, nie miałem - kłamię. Bo wie pan , to często się zdarza, ale ma pan takie coś na wynikach, jakby miał pan takie coś w sercu. Taak , nóż chyba, myślę. Proszę się nie martwić, taka pana uroda. Ja wiem jaka moja uroda i wiem, czemu takie coś. Bo jak się bada , to się wpływa na badany system.... tak mówią mądre nauki...a ci to potrafią . Potem tylko jeszcze po pieczątkę pod pieczątką i dość formalności.

Cały ten bełkot podsumuję myślą tak: Mój rodziciel dziś leciał w delegację do GB. Z lotniska dzwonił i mówił , że tylko on i jakieś małżeństwo sąw jego wieku a, wszyscy to tak koło dwudziestu paru... i co ? I powiem jedno. Ja się im wcale nie dziwię.

wtorek, 29 maja 2007
kawał dobrego wisielczego humoru.
sobota, 26 maja 2007

dziś sam sobie zrobiłem krzywdę i muszę przyznać , że kogo jak kogo, ale siebie o bycie swoim wrogiem to niepodejrzewałem. Nawet nie zamierzam opowiadać szczegółów, powiem tylko, że była ładna, a ja się nie odezwałem.... nigdy nie wchodzisz dwa razy do tej samej rzeki... chyba, że jest to rzeka żółci. tyle powiem.

 

Na pocieszenie mogę tylko stwierdzić, że czarny charakter, jest całkiem zabawny. Przynajmniej dla mnie, odnazlałem właśnie notatki z wykładu. Nudnego wykładu. Jakaś zapiska z rozmowy z kolegą.

(wprowadzenie : potrafię zasnąć na wykładzie.  na ćwiczeniach. w pierwszej  ławce.)

 -Wiesz dlaczego oczy mi się zamykają?

- ???

- Bo uszy nie potrafią.

 

 

czwartek, 24 maja 2007

Słowa nie powiem o modelce, chociaż mógłbym, firma też niczego sobie - ale ta piosenka.

Mógłbym słuchać w kółko. Wiem, bo właśnie to robię. Niestety filmu nie wkleję -youtube nie pozwala niestety. Zostaje sam link .

 

środa, 23 maja 2007

Staszek ostatnio wrzucał u siebie reklamy które były dobre i sędziwe, postanowiłem przypomnieć sobie te, które  mi się spodobały. Muszę przyznać , że (co już kiedyś pisałem) większość dobrych reklam w polsce to chyba telefonia komórkowa - bo oni mają pieniądze,a tendencja światowa jest taka, że dodatkowo reklamy samochodów, coca-coli/pepsi, oraz jeansów dają radę. Niekiedy nawet bardzo. Te reklamy widziałem  dawno temu i wciąż uważam, że są genialne.


Oraz ku czci pamięci spotu discovery , którego nie mogę niestety namierzyć, a który uwielbiam (taki z przelatującymi scenami , ze snajperem , kościołem , budynkami), coś innego , z tej samej stajni...

Teraz mam bardzo dużo zajęć na głowie. Teraz, jak zwykle - robię, dłubię - z utęsknieniem czekam na sesję. I na Boga ! Staram się być zorganizowany. Muszę przyznać , że wprowadzenie listy zadań, kalendarza i systemu zgłoszeń - dało pewne efekty. Ponieważ wysłałem praktycznie do wszystkich zainteresowanych maila którego treść niedawno umieszczałem , efekty były różnorodne. Część osób, zrozumiała, że jestem zajętym człowiekiem, inni natomiast próbowali od razu "jak to , ale ja? przecież ja nie...." ewentualnie "jak to, ja też? no przecież dla mnie zrobisz wyjątek, prawda?". Nie prawda. Z tych samych przyczyn dla czego nigdy nie zapaliłem (bo potem nie miałbym już tej wewnętrznej siły, że nie palę i już....to się chyba nazywa upór) , nie mam ochoty zajmować się innymi, jeśli idą po najmniejszej linii oporu i nie chce im się nawet napisać listu. Już nawet jedna osoba (próbowała rzecz jasna wyprosić mnie na gębę) napisała. I widać można. Reszta... zapewne się obraziła. Już dawno nie miałem takiego spokoju, ze strony znajomych, przyznaję - wreszcie mam więcej czasu dla siebie uczelni.

Prowadzenie listy zadań i kalendarza jak na razie jakośmi się udaje. Dzięki temu, codziennie rano w skrzynce mam listę rzeczy i plany na cały dzień. Zaczyna się urwanie głowy - oddawanie projektów, kurs żeglarski i mam wrażenie, że jeśli ten system przetrwa taki test ogniowy, to albo będzie go trzeba tylko doszlifować, albo będę mógł go rozszerzyć. W weekend natomiast, odkryłem, że jeśli nie sprawdzi się poczty od razu po powrocie do domu, a najpierw ogarnie mieszkanie - samopoczucie jest o wiele lepsze. Bo coś się już zrobiło.

Z marudnych przemyśleń RaVa.

 

Najbliższe możliwe tematy (nie wiadomo tylko kiedy to)

1) Standardowa skala oceny kobiet (według rava)

2) Czemu uczelnia to szmatan (paragraf 22, a sprawa polska)

3) Relatywistyczna teoria żeglowania. część IV, ostatnia (kiedyś to muszę skończyć)

4) Zaproponuj coś?

 

Poza tym pytanie , dla tych nielicznych co to jeszcze czytają (liczba wejść spadła do 15 i podejrzewam, że główni czytelnicy to boty googla)

- na codzienne marudzenia jak te powyższe założyć oddzielnego bloga?

- czy będzie bardzo źle jak zacznę opisywać przydatne sztuczki z komputerami i oprogramowaniem?

- będę długo i namiętnie pisał w nowym dziale "praca magisterska" ?

- a może uciekniecie z krzykiem, gdy zacznę opisywać dalsze bezsensowne perypetie na uczelni ?

- bądź skupię się na tym jak fajnie być zorganizowanym i jak się tym zająć?

 

Do tej pory ten log miał raczej charakter najmniejszego w świecie warsztatu literackiego, jednak chyba coś się zmienia i nie wiem czy rozbić to na dwa blogi , czy ciągnąć to dalej w formie "mydło i powidło".

Dla odmiany, czekając na komentarze. RaV

 

 

Gorzkich żali ciąg dalszy. Niektórzy ciągle mają problemy z komputerem i ciągle uważają, że o wiele prościej jest jak się zrobi za nich, niż wytłumaczy jak to zrobić. Rzecz jasna, sytuacje w których jeden taki z kajecikiem krok po kroku notuje jak co ustawić (zamiast użyć ustawień które zrobiłem) i trzeba czekać, coby każdy punkt zapisał, też występują - częściej niż bym chciał - ale to zupełnie nic. Najgorzej jest, jak ktoś nie rozumie swojego problemu, lub trzeba wytłumaczyć mu coś...czego się nie tłumaczy bo to samo się rozumie. Niestety rzadko kiedy ludzie rozumieją jak się czuję, gdy muszę tłumaczyć po raz wtóry, kolejnej osobie rzeczy które nie raz tłumaczyłem i przy użyciu Zdrowego Rozsądku TM, lub Mitycznej Instrukcji, powinny od razu ruszyć, lub być zrozumiałe. Ale nie. Trzeba męczyć biednego RaVa. Wygląda to mniej więcej tak.

niedziela, 20 maja 2007

Doprawy, czasem czuję się, że jestem w jakiejś specjalnej szkole wyższej, w grupie równie niezwykłej.

 Na liście dyskusyjnej grupy, toczyła się w piątek dysputa, przytoczone poniżej. Całe życie z wariatami :|.

 

1: Idzie ktos jutro na parade??
http://www.juwenalia.waw.pl/2007.php?do=parada

2: http://paradarownosci.pl/


3: 2 czuje sie przez nas dyskryminowany i wraz ze swoim partnerem chce
walczyc o mozliwosc adopcji dzieci :P Co to sie porobilo :P

2:
E tam panie z partnerem. Pojednych partnerzy są dla jakichś frajerów. Ja
walczę o legalizację mojego trójkątnego związku z kozą i 12 letnim chłopcem.
Przecież wszyscy wiedzą, że tym pedałom to chodzi o promocję zoofilii i
pedofilii. ;)

4: Ale naraz!! Bo po co komu dupa starej krowy, nie ma to jak jędrny zadek 3 miesięcznego cielaczka :]

5: Widze 4, że wreszcie ujawniłeś swoje preferencje:P
 

 
1 , 2