Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
niedziela, 29 kwietnia 2007

tu był bardzo długi wpis wynurzany. Niestety poszedł się jebać. Opisywał jak bardzo jestem zły, na znajomego który wyciągnął mnie na łódki. Opisywał jak się męczyłem z siłami natury (głównie ludzka głupota),  jak gubiłem rzeczy i jak nie można polegać na ludziach. Niezmiernie przykre jest to, że bloxowi też ufać nie można. Zjadłeś mi wpisa, ty draniu. Jeszczę to sobię odbiję, napiszę lepszy, bardziejszy.

Long story short - nie tykać mnie. wszystko boli. 

piątek, 27 kwietnia 2007

Każdy ma jakieś łańcuchy skojarzeń, u większości facetów podobno kończą się one albo kobietą, albo piciem/ jedzeniem . (zgodnie z hasłem "guys only have 2 emotions,we're either hungry or horny, so if a guy doesn't have an erection, make him a sandwitch"). U mnie natomiast przebiega to w sposób niezwykle pokrętny, nieużywana część mózgu (zapewniam, mam tego dużo >_<), nagle daje porządnego kopniaka reszcie szarej breji i ni stąd ni z owąd nagle myślę o jakimś planie zdobycia władzy nad światem, lub innym hasłem, choćby reklamowym. Mam całą serię opisów na gg typu
"RaV. $cośtam". Kiedyś nawet je wkleję, ale ja nie o tym ... no więc myśli same skaczą, czego właśnie byliście świadkami.

Gdy tylko przeczytałem artykuł, z którego jasno wynika, że gatunek jest zagrożony, a ludzie to kretyni , gdzieś pod kopułą zaczęło coś przeskakiwać. Mao-zostao ! Xiong-mao! (czyli panda po chińsku. dokładniej to wielki koto-niedźwiedź). Jak już mamy kota to... Tygrys , a jak wiadomo: Jeśli RaV, to tylko Najstrukturalniejszy, jeśli tygrys to tylko ussuryjski. Tutaj to już było jednoznaczne :

- Ussuryjskich tygrysów pozostało na całym świecie jedynie 30. Wpłaćcie pieniądze na konto Fundacji Ochrony Dzikiej Przyrody!

- Ussuryjskich tygrysów pozostało na całym świecie jedynie 29. Będziemy zabijać jednego tygrysa każdego dnia, dopóki nie wpłacicie pieniędzy na konto Fundacji Ochrony Dzikiej Przyrody!

(I pamiętaj : Jeśli zabłądzisz w tajdze, krzycz głośno!
Dzięki temu nie dasz wyginąć ussuryjskim tygrysom, których pozostało tylko 29 na świecie... )

A teraz skojarzenie właściwe:

William Blake, Tyger

Tyger Tyger, burning bright
In the forest of the night,
What immortal hand or eye,
Could frame thy fearful symmetry?

In what distant deeps or skies
Burnt the fire of thine eyes?
On what wings dare He aspire?
What the hand dare seize the Fire?

And what shoulder, & what art,
Could twist the sinews of thy heart?
And when thy heart began to beat
What dread hand? & what dread feet?

What the hammer? What the chain,
In what furnace was thy brain
What the anvil? What dread grasp,
Dare its deadly terrors clasp?

When the stars threw down their Spears
And water'd heaven with their tears:
Did he smile his work to see?
Did he who made the Lamm make thee?

Tyger Tyger burning bright,
In the forest of the night:
What immortal hand or eye
Dare frame thy fearful symmetry?

Tłumaczenie Macieja Frońskiego, chyba najbardziej mi się podoba spośród wielu różnych które odkryłem:

Tygrys

Tygrys! Tygrys! Jasno płoniesz
W lasów nocy ciemnej toni,
Nieśmiertelne jakież oko
Twą symetrię mogło począć?

W jakiej głębi, nieb przeźroczu
Płonął ogień twoich oczu?
Jakich skrzydeł się nie lękał?
Jaka ogień skradła ręka?

Jaką siłą i sposobem
Twego serca zwarto obieg,
Aby w piersi bić poczęło?
Jakich strasznych rąk to dzieło?

Jaki łańcuch? Jakie młoty
Twego mózgu kuły sploty?
Jaki kowal, w jakiej kuźni
Śmiał nań cęgów zewrzeć uścisk?

Gdy się gwiazdy skier pozbyły,
Łzami Niebo napoiły,
Czy uśmiechnął się do siebie?
Wraz z Barankiem stworzył ciebie?

Tygrys! Tygrys! Jasno płoniesz
W lasów nocy ciemnej toni,
Nieśmiertelne jakież oko
Twą symetrię śmiało począć?

 

Niniejszym chciałbym sobie pogratulować. Żadne z wczesnych skojarzeń nie dotyczyło tego (Tiger Os Mac X, który jest śliczny i mógłbym go mieć chętnie) lub tego tygrysa (Tak! Jestem na wacie i nie wszystko kojarzy mi się z czołgami....nie od razu przynajmniej. Hooray!).
 

Będąc już w temacie, czołg tygrys miał jeden bardzo interesujący element. Instrukcję. Była ona napisana w sposób lekki łatwy i przyjemny, z kolorowymi ilustracjami. Polecam zwłaszcza strony 18 i 73.

 

Informacja : mimo, że wszystko w tym wpisie na to wskazuje, nikt nie płaci mi od linka.

środa, 25 kwietnia 2007
Efekt Droste, czyli rekurencja w sztuce... a bez znajomości znaczenia rekurencji nie zrozumiesz znaczenia rekurencji.
wtorek, 24 kwietnia 2007
Nikomu innemu, jak tylko sobie samemu,
życzę co mi się spodoba.
 
 
ja to wiem, że te życzenia są od serca, prezent też sobie kupiłem, możliwe , że nawet ruszę się na piwo. Rzecz jasna nikt nie ma czasu - więc pójdę sam, z innymi wypiję kiedy indziej. Będą inne okazje.
 
Doszedłem ostatnio do wniosku, że u mnie wszystko musi być inaczej, niż to bywa przyjęte jak świat długi i szeroki. Najlepszym przykładem są urodziny. Zazwyczaj pierwszy weekend po nich, gdzie powinna być zwyczajowa impreza, okazuje się być długim weekendem majowym i długo na wszystkich czekać. Albowiem znikają.
 
Drugi wniosek, jest jeszcze ważniejszy - nikt nie zatroszczy się o mnie, tak jak ja sam to zrobię.
Wpływam więc na nieznane mi wody- asertywne odmowy i drobne przyjemności, trzeba ratować resztki godności.
"Ahoj przygodo!"
 
 
Dużo wskazuje na to, że mogę założyć drugiego bloga. O czym nie bawem. Jak na razie wiem tylko, że jestem na 701 miejscu na bloxie, w doborowym towarzystwie Intoxicatio i Staszka. W niedalekiej okolicy jest jeszcze Quaero... a Ramarren gdzieś do przodu wybiegł.
Nieładnie.
niedziela, 22 kwietnia 2007

Pewność siebie, to znaczy kogo? Żeby móc być pewnym siebie, ba!, kogokolwiek trzeba najpierw tę osobę poznać. Czy trzeba od razu się ze sobą zaprzyjaźnić? W końcu mało kto ze sobą, na ten przykład ,rozmawia. już to widzę... ( a kursywą myślę)


-o, cześć , nie spodziewałem się ciebie tutaj. Co słychać, coś nowego?

- w porządku.... nie widzieliśmy się chyba od poprzedniego lustra, co ?

-właśnie! przelotem , bodajże w sklepie. kupiłeś w koncu te spodnie?

- no, kupa kasy, ale myslę że bylo warto.

- a wiesz, niekoniecznie. nie zdążyłem ci powiedzieć, ale średnio w nich wygładasz.

-spoko, nie ma problemu. ty wtedy miałeś strasznie podkrążone oczy. nie chciałem ci mowić, żebyś zupełnie nie stracił pewności siebie.

-ale już znikły?

- no jaaasne....

-zresztą, w sumie po co się pytam - w lustrze rzadko bywam z kobietami.

-sam wiesz najlepiej, co ?

-to co , do nastepnego?

-do nastepnego.

-(wyszczekany skurwiel)

-(co za ofiara)

 

 

Mam różnorodne narzędzia dialogu wsobnego. Defetyzm, ultrakrytycyzm i zjadliwe komentarze.

sobota, 21 kwietnia 2007

Dziś jednak o niej nie opowiem, zebranie myśli i podsumowanie trochu lat, wymaga jednak wysiłku intelektualnego którego w stanie podjęć nie jestem. Mogę za to wrzucić zdjęcie z dzieciństwa, wyceniane na 1000 słów, paczkę dyftongów i wiadro głosek luzem.

 

 

 

 

środa, 18 kwietnia 2007
Wpis na bieżąco póki trzymam myśl. Ostatnio próbuję uporządkować sobie życie. Brzmi to szumnie, ale chodzi głównie o notatki, blat, dysk , pocztę, adresy i parę metrów podłogi. Od czegoś trzeba zacząć. Niestety, jak zwykle w przypadku moich planów i projektów - polegam na wstępie teoretycznym. Zamiast coś zacząć robić, czytam jak zrobić to najlepiej. Przerażające stosty książek czają się za mną, kubki po herbatach i zwoje kabli kłębią się na biurku. Gdziebądź, krzesła i łóżko poprzetykane są ubranianiami do prasowania czy założenia i co ? I teraz najważniejsze... komputer. Posiadam tony plików i katalogów. Niestety brak im .... struktury. Jak to się mówi, szewc bez butów chodzi. Wszystko to bierze się, z niczego innego, jak tylko - ciągłych awarii , przerzucania plików , archiwów. Jedna wielka sieczka. Teraz natomiast oprócz plików, chaos wkradł się do zakładek , konta na gmailu (tak, tam są jeszcze większe możliwości na bałaganienie), adresów i poczty. W przeglądarce zakładek przybywa, codziennie do przeczytania mam coraz więcej blogów, komiksów i innych rss'ów. Gdzie ironia ? z koło 50-60 zakładek (a całkując po przeglądarkach i komputerach, to wyjdzie ze 100) , tak z 1/3 to strony z lifehacker 'a o ułatwianiu sobie życia. Jeśli ktoś ma cenne rady jak katalogować dużo dużo informacji, chętnie przygarnę. A tak poza tym, jak już się z tym wszystkim ogarnę, albo założe bloga, albo ...tak tak tak ! kategorię ! o tym właśnie, czyli jak zrobić, żeby było dobrze szybko i produktywnie. Getting things done jest już całkiem znanym zbiorem dobrych praktyk... ja chyba jednak potrzebujęraczej Getting thinks done. Bo ja to wiecie, mam złomiany zapał. Tylko mi sę wokół złom gromadzi.
wtorek, 17 kwietnia 2007

Studiuję na czymś co wabi się WAT. Nie jest to jednak zbyt wojskowe, co nie zmienia faktu, że każdemu musze to tłumaczyć. I tak już mam problemy z tym, że jestem na informatyce ( nie , nie naprawię twojego komputera). W dużym skrócie, dowolna polibuda, w porównaniu z WATem to prawdziwe lachonarium.

Scenka, dzieje się w tradycyjnej dla studiów dziennych (roku czwartego) na wacie porze, czyli koło 19stej czekamy na ćwiczenia. Na korytarzu panuje półmrok, a my stoimy tam samczą grupką koło 20stu osób. Jakieś rozmowy , tylko jeden koleś próbuje wrzucić puszkę do kosza na śmieci. Znów próbuje. I jeszcze raz. Podchodzi bliżej. I znów próbuje.

I nagle, deus ex machina. Pojawiają się dwie studentki, idące wzdłuż korytarza.

Jeden z kolegów krzyczy : Liiiipa ! Dziewczyny idą ! Zrób wsad !

Drugi z kolegów wtóruje : Liiipa ! Zawieś się na koszu !

Reszta grupy płacze i przytula ściany. Towarzystwo się uspokaja,

komuś udaje się wykrztusić :Dobry tekst ! .

Inny dodaje: On go już na pierwszym roku wymyślł, tylko dziewczyn nie było i czekał.

 

Tak to wygląda życie na wacie. Bardzo kurwa śmieszne.

piątek, 13 kwietnia 2007

Po prostu mistrzunio. Ja też tak będę improwizował ! tak umiał ! Choćby tylko kwieciście narzekał....

 

 

wtorek, 10 kwietnia 2007

Zazielenione, rozwichrzone i zarastające - jednym słowem - wiosenne. Wiosną mam rozlatane oczka, na każdej ulicy widzę coś ciekawego, kogoś ciekawego - ewentualnie jakąś ofiarę mody lub wiary we własny gust, ale ja nie o tym. Trendspotting- bo to jest tym, to całkiem ciekawa rzecz i temu będzie poświęcony nowy dział. Wszystkie ciekawostki, wypatrzone w sieci, wypatrzone na ulicy, będę starał się wrzucić bądź opisać. Dotyczy to również- jako, że jako typowy informatyk, uwielbiam jakieś odłamy socjoligii internetu, etnografii miejskiej , marketingu szeptanego , partyzanckiego, wszelkiego rodzaju wiralnego - wrzucać również ciekawe filmy, spoty , kreatywne reklamy - jednym słowem rzeczy warte nie tylko poznania, ale i jeszcze pobliskich wsi. Nie przedłużając - oto nowy dział(y) - Quest for cool. (Komercjalizmy po cichy już jakiś czas temu zaistniały).

 

 

    Najlepsze reklamy, które zapadły mi w pamięć - to w dużej mierze reklamy jeansow. Trzeba im to przyznać, przez te lata mieli czas się wyrobić. Równie długowieczne są chyba tylko reklamy Pepsi i Coca-coli i trzeba im to przyznać - też dają radę. Poniżej niczego sobie piosenka, warto też zwrócić uwagę na te nieznośnie zmieniające się obrazki.

 

 
piosenka to : Little Annie, "Strange Love" 
 
1 , 2