Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
piątek, 30 marca 2007

Jak się okazuje , wystarczy rozegrać to tak :

 

 

środa, 28 marca 2007




Sławomir Mrożek 

Słoń

   
     Kierownik ogrodu zoologicznego okazał się karierowiczem. Zwierzęta traktował tylko jako szczebel do wybicia się. Nie dbał także o należytą rolę swojej placówki w wychowaniu młodzieży. Żyrafa w jego ogrodzie miała krótką szyję, borsuk nie posiadał nawet swojej nory, świstaki, zobojętniałe na wszystko, świstały nadmiernie rzadko i jakby niechętnie. Niedociągnięcia te nie powinny mieć miejsca, tym bardziej że ogród bywał często odwiedzany przez wycieczki szkolne.
  Był to ogród prowincjonalny, brakowało w nim kilku podstawowych zwierząt, między innymi słonia. Usiłowano go na razie zastąpić, hodując trzy tysiące królików. Jednak w miarę jak rozwijał się nasz kraj - planowo uzupełniano braki. Wreszcie przyszła kolej i na słonia. Z okazji 22 Lipca ogród otrzymał zawiadomienie, że przydział słonia został ostatecznie załatwiony. Pracownicy ogrodu, szczerze oddani sprawie, ucieszyli się. Tym większe było ich zdziwienie, kiedy dowiedzieli się, że dyrektor napisał do Warszawy memoriał, w którym zrzekał się przydziału i przedstawił plan uzyskania słonia sposobem gospodarczym.
"Ja i cała załoga" - pisał - "zdajemy sobie sprawę, że słoń jest wielkim
ciężarem na barkach polskiego górnika i hutnika. Pragnąc obniżyć koszty
własne, proponuję zastąpić słonia wymienionego w odnośnym piśmie - słoniem własnym. Możemy wykonać słonia z gumy, w odpowiedniej wielkości, napełnić go powietrzem i wstawić za ogrodzenie. Starannie pomalowany, nie będzie się odróżniał od prawdziwego, nawet przy bliższych oględzinach. Pamiętajmy, że słoń jest zwierzęciem ociężałym, nie wykonuje więc żadnych skoków, biegów i nie tarza się. Na ogrodzeniu umieścimy tabliczkę wyjaśniającą, że jest to słoń szczególnie ociężały. Pieniądze zaoszczędzone w ten sposób możemy obrócić na budowę nowego odrzutowca albo konserwację zabytków kościelnych.
Proszę zwrócić uwagę, że zarówno inicjatywa, jak i opracowanie projektu jest moim skromnym wkładem we wspólną pracę i walkę. Pozostaję uniżenie" - i podpis.
Widocznie memoriał trafił do rąk bezdusznego urzędnika, który
biurokratycznie traktował swoje obowiązki i nie wniknął w istotę sprawy, ale kierując się tylko wytycznymi w zakresie obniżki kosztów własnych -
- zaakceptował ten plan. Otrzymawszy odpowiedź zezwalającą, dyrektor ogrodu zoologicznego polecił wykonać ogromną powłokę z gumy, którą następnie wypełnić miano powietrzem.
Mieli dokonać tego dwaj woźni przez nadmuchiwanie powłoki z dwóch
przeciwnych końców. Aby rzecz utrzymać w dyskrecji, cała praca musiała być ukończona w ciągu nocy. Mieszkańcy miasta dowiedzieli się już, że ma przybyć prawdziwy słoń i chcieli go zobaczyć. Poza tym dyrektor naglił, ponieważ spodziewał się premii, o ile jego pomysł zostanie uwieńczony powodzeniem.
Zamknęli się w szopie, w której urządzony był podręczny warsztat, i zaczęli
nadmuchiwanie. Jednak po dwóch godzinach wysiłku stwierdzili, że szara
powłoka tylko nieznacznie uniosła się nad podłogą, tworząc bulwiasty,
spłaszczony kształt, w niczymjeszcze nie przypominający słonia. Noc
postępowała, głosy ludzkie uciszyły się, jedynie z ogrodu dolatywało wołanie szakala. Zmęczeni, przerwali na chwilę pilnując, żeby powietrze już
nadmuchane nie uciekło. Byli to starsi ludzie, nie przyzwyczajeni do takiej
roboty.
- Jak tak dalej pójdzie, skończymy dopiero rano - rzekł jeden z nich. - Co
ja powiem żonie, kiedy wrócę do domu? Nie uwierzy mi przecież, jeżeli jej
powiem, że przez całą noc nadmuchiwałem słonia.
- Rzeczywiście - zgodził się drugi. - Słonie nadmuchuje się rzadko.
Wszystko przez to, że nasz dyrektor jest lewak.
Po dalszej półgodzinie poczuli się zmęczeni. Kadłub słonia powiększył się,
ale daleko było mu jeszcze do pełnych kształtów.
- Coraz ciężej idzie - stwierdził pierwszy.
- W samej rzeczy - przytaknął drugi. - Jak po grudzie. Odpocznijmy trochę.
Kiedy odpoczywali, jeden z nich zauważył kurek gazowy, wystający ze ściany. Pomyślał, czy nie dałoby się wypełnić słonia do reszty gazem - zamiast powietrzem. Powiedział o tym koledze.
Postanowili zrobić próbę. Załączyli kurek do słonia i ku ich uradowaniu już
po krótkiej chwili na środku szopy stanęło zwierzę w całej wysokości. Było
jak żywe. Zwalisty tułów, słupiaste nogi, wielkie uszy i nieodłączna trąba.
Dyrektor, nie zmuszany już do liczenia się z żadnymi względami, a powodowany ambicją posiadania w swoim ogrodzie okazałego słonia - postarał się, żeby model był bardzo duży.
- Pierwszorzędny - oświadczył ten, który wpadł na pomysł z gazem. - Możemy iść do domu.
Rankiem przeniesiono słonia do umyślnie urządzonego dlań wybiegu,
w centralnym punkcie, koło klatki z małpami. Ustawiony na tle naturalnej
skały, wyglądał groźnie. Przed nim umieszczono tablicę: "Szczególnie
ociężały - w ogóle nie biega".
Jednymi z pierwszych gości tego dnia byli uczniowie miejscowej szkoły,
przyprowadzeni przez nauczyciela. Nauczyciel zamierzał przeprowadzić lekcję o słoniu w sposób poglądowy. Zatrzymał całą grupę przed słoniem i zaczął wykład:
- ...Słoń jest roślinożerny. Za pomocą trąby wyrywa młode drzewka i objada je z liści.
Uczniowie skupieni przed słoniem oglądali go pełni podziwu. Czekali, żeby
słoń wyrwał jakieś drzewko, ale on tkwił za ogrodzeniem bez ruchu.
- ... Słoń pochodzi w prostej linii od zaginionych już dzisiaj mamutów.
Nic więc dziwnego, że jest największym z żyjących zwierząt lądowych.
Pilniejsi uczniowie notowali.
- ...Tylko wieloryb jest cięższy od słonia, ale ten żyje w morzu. Możemy
więc śmiało powiedzieć, że królem puszczy jest słoń.
Przez ogród powiał lekki wiatr.
- ...Waga dorosłego słonia waha się od czterech do sześciu tysięcy
kilogramów.
Wtem słoń drgnął i uniósł się w powietrze. Przez chwilę kołysał się tuż
nad ziemią, ale podtrzymany Wiatrem ruszył do góry i ukazał całą swą potężną postać na tle błękitu. Jeszcze chwila i mknąc coraz wyżej zwrócił się ku patrzącym z dołu czterema krążkami rozstawionych stóp, pękatym brzuchem i koniuszkiem trąby. Potem, niesiony przez wiatr poziomo, pożeglował ponad ogrodzenie i zniknął wysoko za wierzchołkami drzew. Osłupiałe małpy patrzyły w niebo.
Słonia znaleziono w pobliskim ogrodzie botanicznym, gdzie spadając nadział
się na kaktus i pękł.
A uczniowie, którzy wtedy byli w ogrodzie zoologicznym, opuścili się
w nauce i stali się chuliganami. Podobno piją wódkę i tłuką szyby. W słonie
nie wierzą w ogóle.

niedziela, 25 marca 2007

UWAGA !!!

DZIŚ W NOCY O  DRUGIEJ

PRZESYPUJEMY NA GODZINĘ PIACH

Z KLEPSYDRY DO SKARPETY 

 


 

 Wiesz, Feniks, muszę przyznać, że nie wszystko w twoim wypracowaniu jest dla mnie jasne.
- A cóż w tym niejasnego? Jest defilada na Placu Czerwonym. W każdym szeregu po dwudziestu ludzi. W każdym sektorze dziesięć szeregów, dwustu ludzi. Tych sektorów jest po horyzont. Maszerują równo, aż miło patrzeć. Każdy żołnierz przez okrągły rok wyciskał z siebie siódme poty, szkoląc się na defiladę. I to nie tylko w Moskwie, ale wszędzie. Pytanie: czy wyrzucanie wyprostowanych nóg powyżej pasa, wypinanie piersi i zadzieranie brody powyżej nosa przydatne jest na wypadek działań wojennych? Po co tracić czas na ćwiczenie kroku defiladowego? Odpowiedź: po to, żeby zmusić tysiące ludzi do reagowania w sposób bezrefleksyjny, przyzwyczaić ich do słuchania rozkazów, a nie zdrowego rozsądku.
- Trudno się nie zgodzić.
- Dobrze. W takim razie trzeba podobne ćwiczenia zastosować wobec setek milionów ludzi.
- Zmusić obywateli, żeby maszerowali krokiem defiladowym?
- Niekoniecznie. Mam na myśli treść, a nie formę. Najważniejsze, żeby te ćwiczenia były absurdalne i żeby równocześnie dotyczyły setek milionów ludzi. Najlepiej zmusić ich do wykonywania jakiegoś kretynizmu. Regularnie.
- Masz przykłady takich kretynizmów?
- Można na przykład zmusić całą ludzkość, żeby dwa razy w roku przestawiała wskazówki zegarów.
- Czym to uzasadnić?
- Oszczędnością energii.
- To prawda?
- Skądże znowu! Najważniejszym odbiorcą energii elektrycznej są fabryki. Na drugim miejscu są środki transportu. Przesuniemy wskazówki, czy nie przesuniemy - i tak ilość zużywanej energii nie ulegnie zmianie. Poważnym odbiorcą są kopalnie węgla. Tam zawsze ciemno. Albo oświetlenie ulic. Światło włącza się kiedy jest ciemno, a wyłącza kiedy jest jasno. Co zmieni przestawienie wskazówek?
- Część energii wykorzystują ludzie w swoich mieszkaniach...
- Słusznie. Niecały jeden procent. Ale w ramach tego procentu też nie wszystko idzie na oświetlenie. Niebawem nadejdą takie czasy, że ludzie będą mieć elektryczne żelazka, elektryczne maszynki do mielenia mięsa, telefony na prąd, radia, elektryczne kino domowe. Możesz kręcić wskazówkami zegara w każdą stronę i nie wpłynie to w żaden sposób na zużycie energii. Zresztą z oświetleniem mieszkań to wygląda podobnie: latem i tak jest widno i nie ma znaczenia, czy wstajesz o piątej, czy o dziesiątej. Z kolei zimowym rankiem i tak jest ciemno i nie obejdzie się bez oświetlenia. Nieważne, czy jest godzinę wcześniej, czy później.
- Zatem uważasz, że nie będzie żadnego pożytku z przestawienia zegarów?
- Będą tylko kłopoty. Masa kłopotów.
- I nikt nie będzie oponować?
- Tłum nie potrafi myśleć. Tłum przyjmuje to jako coś naturalnego. Sam będzie sobie przysparzać nowych problemów. Jeśli tylko narzucimy ludzkości z dziesięć takich idiotycznych zachowań, jeśli sprawimy, że wszyscy podporządkują się bez zastrzeżeń, wtedy zawładniemy światem.

 

Wiktor Suworow, Wybór 

 


Tymczasem przywieźli kocioł, żeby topić śnieg do zaprawy. Zasłyszeli
od kogoś, że już jakoby dwunasta.  -- Nie inaczej jak dwunasta --
oznajmił Szuchow. -- Słoneczko już się zaraz zacznie zniżać.  -- Jeśli
zaraz zacznie się zniżać -- odezwał się kapitan -- to znaczy, że nie
dwunasta, a pierwsza.  -- A to dlaczego? -- zdumiał się Szuchow. --
Z dziada pradziada wiadomo, że słońce najwyżej stoi w samo południe.
-- Kiedyś tak było -- uciął kapitan. -- Ale od tego czasu wydano
dekret i słońce teraz najwyżej stoi o pierwszej.  -- A któż to taki
dekret wydał?  -- Władza radziecka!  Kapitan wyszedł z nosiłkami, ale
Szuchow i tak by się nie spierał. Może i słońce także ichnim dekretom się
podporządkowuje.


Sołżenicyn "Jeden dzień Iwana Denisowicza" 

 

piątek, 23 marca 2007
środa, 21 marca 2007

Drodzy moi. Tu był niesamowity wpis , opiewający pewien kluczowy moment - albowiem, blog liczy sobie rok (tak wyliczyłem z mętnych kalkulacji. Nie tak łatwo liczyć do 365 na palcach). Niestety wpis poszedł na łono Abrahamowej ( gdyby poszedł na Abrahama, ... sami wiecie, taki kraj. by już całego bloga nie było, za to jego teczka). Wracając do tematu - mamy tu rocznicę, która ani to nie jest przystojna, ani nie jest wysoka, chude to , biedne - zupełnie nie okrągłe. No , ale innej nie ma.

Przez ten rok, udało mi się wyprodukować całe muflony tekstu, zyliony kategorii i babiliony wpisów - obrazkowych, filmikowych, opisowych, wierszykowych - po prostu wszystko co możecie sobie wyobrazić. Oprócz ptaka dodo. Ten już nie żyje, i nie przeszkadzajmy mu spoczywać w spokoju. Jednym słowem jest tego dużo i różnie, lepiej i gorzej. Dlatego postanowiłem zamiast rzewnych wspomnień, z wystąpieniamy znanych artystów, cycatych panienek i szanownych zebranych -zrobić małą przebieżkę po najlepszych moim zupełnie nieskromnym zdaniem wpisach.

Na początek, coby uczcić pierwszą transgresję, ciaaacho. Po uczcie dla ciała, czas będzie na ucztę dla ducha.

Mi natomiast, pozostaje tylko życzyć smocznego....

 

RaV i Blog. (pierwszy rząd, RaV po lewej)

 


a teraz, DA BESTY

 

 

KATEGORIA "never ending story"

Na blogu wystąpiła cała seria wpisów (dajmy na to siedem), opisujące dni tygodnia ( te między poniedziałkiem a niedzielą). Wszystkie są dobre, ale żaden nie jest tak boleśnie prawdziwy jak ten dotyczący piątku .

 

KATEGORIA "dialog społeczny"

 

Wiodę rozwiązłe życie internetowe rozmawiam - musiały więc powstać dobre dialogi. Znacie tą historię z "milionem małp i maszyną do pisania" ? Miały pisać Hamleta. No więc tutaj ograniczamy się do dwóch małp, za to z komputerami. Nie jest to może Hamlet, a seria rozmów "mili goście"... ale też dają radę.

Nie są to wszystkie rozmowy, nawet z tej serii, uważam je jednak za jedne z bardziej oddające charakter utworu.

Jest jeszcze bonus - "Kryzys Wartości" .

 

KATEGORIA "komórka społeczna"

Czyli sceny z życia RaVa. Prawdziwy dramat. Akty, sceny, didaskalia. Jest nawet przewrotny humor, a wszystko spisane to na podstawie wydarzeń zaistniałych.

Jak on to robi? On tak ma. Całe życie z wariatami.

 

KATEGORIA "RaV Entertainment"

Czyli wszystkie wpisy, napisane w celu ulżenia sobie, dogodzenia innym. Surrealizmu po kostki, absurdu po uszy, śmiechu po pachy. Tak słyszałem.

Zapoznanie z autorem - Wpis który zapoczątkował to wszystko.

Krótka acz treściwa wizyta u dziekana - Uczelnia w krzywym zwierciadle.

Z kulturą na T - Kto by pomyślał, że tak trudno dostać się do teatru.

Cyrk na kółkach - Zrodzone podczas codziennej jazdy autobusem.

Jak rozpoznać kolejkę - Typologia kolejek w poczekalniach, z przykładami.

 

Istnieje też pewien wpis, który mimo iż pisany językiem prostym, udaje nawet techniczny - posiada w sobie to coś, jest to chyba najlepszy sposób aby uczcić wszystkich poległych podczas czytania mętnej dokumentacji. Jest to nic innego, jak Lśniąco-Emitująca Dioda (LED).

 

I INNE

Szacuję, że powstało około 220-230 wpisów. Można powiedzieć, że blog trzyma w napięciu. Są jednak wpisy, w których próbuję prezentować wiersze znanych (bądź co gorsza swoje), felietony (Tak tak panie Eco.), czasem staram się napisać jakąś mądrą myśl od siebie i wtedy to już zupełnie nikogo nie interesuje - zainteresowanie bowiem - jak wyszło na jaw , najbardziej wzbudzają - "relacje zwrotne" , "nagie czternastolatki", bądź tematy okolicznościowe "jak składać życzenia" i mój osobisty sukces "jak pakować prezenty " (żałuję tylko, że nie widzę wyrazu twarzy odwiedzających) . Krótko mówiąc - staram się , staram się jak mogę , marudzę przy tym niemiłosiernie, i czasem , ale to bardzo rzadko - bloguję. Rzadziej to już mam tylko komentarze.

 

sobota, 17 marca 2007
czwartek, 15 marca 2007
w ramach wstępu - linkowany obrazek przedstawia che Guevarę jako kaczkę, Lenin to był Włodzimierz Iljicz Uljanow, Tichonow aktor grający Stirlitza, a Nelly Furtado miała piosenkę "I'm like a bird". Bonusowo dodam, że mundury radzieckiej milicji miały kolor szary.
RaV (18:33)
so sadzien
Wiedźma (18:34)
aaalle osss chodzi, siefie?
RaV (18:36)
siefofo, polofe dnia na sajecia czekalem, w empiku mi powiedzieli
RaV (18:36)
ze karta nie moge placic bo mam z kosteczka a nie z kreseczka
RaV (18:36)
i przez to ze kupilem na wacie zarcie
RaV (18:36)
to juz na ksiazke mnie nie bylo stac
RaV (18:36)
bo juz nie mialem zywej gotowki
Wiedźma (18:37)
A to, to się nazywa ciężki dramat
Wiedźma (18:38)
dramat egzystencjalny
Wiedźma (18:38)
młody inteligent musi się zmierzyć z wyborem tragicznym:
Wiedźma (18:38)
żarcie czy literatura?
Wiedźma (18:38)
Potrzeby ciała czy potrzeby duszy?
Wiedźma (18:38)
Psyche czy soma?
Wiedźma (18:38)
A może nawet sarx?
RaV (18:39)
szczerze?
RaV (18:39)
najgorsze jest to , ze stac mnie
RaV (18:39)
a nie chca mojej gotowki
RaV (18:39)
i teraz pytanie
RaV (18:39)
czy to materialisci czy symbolisci jesli posiadalem idee pieniedzy
RaV (18:39)
opisana symbolami na karcie
RaV (18:40)
bo skoro chca albo kase, albo
RaV (18:40)
idee , ale z innej karty
Wiedźma (18:40)
symboliści-ortodoksi
RaV (18:40)
to znaczy ze moga negowac rozwiazania wysoko techniczne
RaV (18:40)
znaczy moze to byc odlam technofobistow purystow
Wiedźma (18:40)
twoja kasa byla zakodowana w postaci niewłaściwych symboli
RaV (18:40)
ale byla na innym nosniku ,bo z chipem a nie paskiem
RaV (18:40)
i teraz pytanie
RaV (18:41)
czy jesli wola prostokaty
RaV (18:41)
to maja prawo nie lubic kwadratow
RaV (18:41)
wkraczamy w geometryczna percepcje finansow
Wiedźma (18:41)
ale kwadrat też jest prostokątem
RaV (18:41)
bo banknoty tez wola prostokatne
RaV (18:41)
no wlasnie....
Wiedźma (18:41)
to prowadziłoby do wewnętrznego rozdarcia
RaV (18:41)
lub znaczy to tylko
RaV (18:41)
ze oni szykanuja mniejszosci
Wiedźma (18:41)
Mniejszości Kwadratowe
RaV (18:42)
kwadrat ofiara represji !
Wiedźma (18:42)
precz z geometryzmem!
RaV (18:42)
3 wymiary dla wszystkich !
Wiedźma (18:43)
kingsajz dla każdego!
RaV (18:44)
precz z polokotowcami !
Wiedźma (18:45)
Precz z preczem!
RaV (18:45)
godna encja dla kazdego !
Wiedźma (18:46)
żądamy wolności różniczkowania!
Wiedźma (18:46)
...to sie nazywa owocna rozmowa.
RaV (18:46)
i mniejszych epsilonow !
RaV (18:47)
oraz niezerowych pochodnych !
RaV (18:47)
samych pierwiastkow rzeczywistych !
RaV (18:47)
i  rownosci potencjalow !
Wiedźma (18:47)
Sufiks dla kazdego!
RaV (18:47)
TO sie nazywa owocna rozmowa.
Wiedźma (18:47)
i żądamy wolnych kognatów!
RaV (18:48)
Notacja polska odwrotna w szkolach !
Wiedźma (18:48)
Palatalizacja dla mas!
RaV (18:48)
oraz pałac prawa i sprawiedliwości w każdym mieście !
Wiedźma (18:49)
I pomnik prezymiera
RaV (18:49)
na irasiadzie !
RaV (18:49)
DA ENT. wrzucam to zaraz na bloga
Wiedźma (18:50)
Absurd w czopkach dla każdego?
RaV (18:50)
taaa, i alkohol w normie
środa, 14 marca 2007
Warszawa jest w pelnym rozkwicie,
Warszawa juz tonie w zachwycie,
Warszawa  jest goła pod niebem,
Warszawa  już czuje potrzebę.
Ruszajcie w miasto wiedzeni muzyką,
Warszawa w rytm rui miłości fabryką.
/RaV/ 
 
1 , 2