Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
środa, 23 grudnia 2009

Dopiero teraz jakoś by się chciało pogadać, bo wszyscy zalatani,a w domu nikogo i po prostu nie ma z kim po ludzku pogadać. Organizacja czasu lepsza, zajęć terenowych więcej, ale to raczej specyfika okresu, niż beznecia. Wiem, że mogłem zrobić więcej, ale i tak jakoś idzie. Chciałoby się nawet i ponarzekać, ale jakoś nie ma komu - więc to samo z siebie mija. Tylko motywacji do robienia wciąż mało, ale wiadomo - jak się ma coś zrobić, to byle gówno staje się interesujące. Sądzę, że żuki gnojarze to reinkarnacja studentów co całe życie szukali tematów zastępczych do pisania magisterki i im tak zostało.

00:39, elpanda
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 grudnia 2009

Sądzę, że palenie pozwala osobom nieśmiałym nawiązywać kontakty. Nie mówię tu tylko o trywialnych pogawędkach w pracy, bo przecież ja nie mam pracy, ale zwróćcie uwagę na to, o ile łatwiej jest być wtedy dość cynicznym skurwysynem.

Można dajmy na to podejść do laski, która się właśnie spodobała i rozpocząć rozmowę dość luźnym i niewinnym nawiązaniem do Bożego Narodzenia "Hej mała, nie wiem skąd biorą się takie piękności, ale dymałbym cię całą drogę na święta do twoich rodziców." No, ale o co chodzi z tym paleniem? W takiej sytacji jest ono dla nieśmiałych kluczem do sukcesu. Otóż fajka w zębach, w obawie przed oparzeniem, zmniejsza w znacznym stopniu szansę na zebranie po pysku.

Zastanawiacie się pewnie czemu więc nie palę? Jako osoba nie dość, że nieśmiała to jeszcze inteligentna wiem, że zebrać można nie tylko po pysku, a oprócz serca bardzo wrażliwe mam też i inne rejony.


PS.

Teraz będzie ogłoszenie, do czytaczek. Jeżeli tej zimy, wieczorową porą, w mroźnej Warszawie  podejdzie do was i sprzeda wam powyższy tekst pewien niepalący romantyk, to pewie będzie pijany - proponuję nie zabijać, przytulić ze zrozumieniem i zabrać na noc do domu. Nie można pozwolić, żeby ten rzadki gatunek wyginął... z tego czy innego powodu.

23:08, elpanda
Link Komentarze (4) »
wtorek, 15 grudnia 2009

Dawno temu widziałem "Mężczyzn...", napisałem nawet wpis o tym, jednak jakoś się nie złożyło, żebym go opublikował. Teraz w ramach porządków znajduję takie niebogi i pewnie parę ich się jeszcze pojawi.

 

 

Mógłbym więc napisać, że tytuł sztuki nawiązuje do "Kobiety na skraju załamania nerwowego" Almodovara, sama natomiast autorka sztuki -Anna Burzyńska uważa, że dla niej najciekawsze jest pisanie o tym, czego nie znam z osobistego doświadczenia - kryzysie męskim. O tym wszystkim dowiedziałem się jednak po spektaklu, czytając wywiad w sieci.

Mógłbym nawet użyć paru górnolotnych, acz uczonych słów, mających wprowdzić czytelnika w zakłopotanie, czy też sprawić, iż poczuje się on gorszy, ponieważ nie był w teatrze. Gdybym stwierdził, że "bohaterowie sztuki próbują znaleść ekwilibrium pomiędzy pogonią za transcdendentnym dla nich szczęściem, a korzystaniem z jego surogatu zapewnianego przez wszechogarniający konsumpcjonizm i gre pozorów jaka ma miejsce w postindustrialnym społeczeństwie, w którym przecież radzą sobie zresztą doskonale" -  pomimo faktu, iż ten bełkot właśnie wymyśliłem - mogłoby się nawet okazać , że nie dość że on coś znaczy, to jeszcze może być bliski prawdy. Lepiej więc opiszę to w bardziej przyswajalny sposób.

Porzućmy zatem przypuszczenia - sztuka opowiada o czterech facetach którzy radzą sobie z kobietami i nie tylko, zarówno w pracy, domu jak i na drodze pomiędzy nimi. Łączy ich "męska przyjaźń", a oni muszą być zajebiści i są zajebiści, bo inaczej by ich już dawno nie było. Wyścig szczurów, trzydzieste piętro biurowców szkalnych drzwi - wszystko to w zasięgu ręki, o krok, rzecz jasna w butach z krokodylej skórki, bo karty już dawno były rozdane, a wszystkie złote i bez limitów. Panowie też nie mają ograniczeń, panowie nie mają życia, ale bardzo dobrze udają, radzą sobie, bo na tym polega ta gra - pełna pozorów, poczucia humoru i wszystkiego, co tylko pozwoli widzom gładko przełknąć gorzką pigułkę. Bo przecież o to w tej sztuce chodzi, nie wytykać palcem, ale delikatnie dźgnąć w to co nas boli. Zróbmy coś z życiem, zróbmy coś dla sztuki, wyjdźmy ze spektaklu 5 minut przed końcem. Zanim będzie za późno.

19:52, elpanda
Link Dodaj komentarz »

Do zniknięcia z sieci przyczyniło się parę rzeczy - komunikacja w sieci i facebookowa rozrywka to straszny pożeracz czasu. Co prawda tego czasu mam teraz bardzo dużo, ale można go marnować naprawdę dużo. Wierzcie mi, byłem tam. Unikalny układ braku pracy, końcówki roku i świecącej na czerwono gwiazdy elpandy, to świetny moment, żeby zająć się sobą.

W tym roku szczególnie interesuje się mediami społecznymi, a w okresie świątecznym będzie tam wrzało - postaram się więc uniknąć niepotrzebnego zachodu. Inna sprawa, że po długim okresie używania, trzeba sprawdzić czy wciąż się da 'bez'. Sądzę również, że jest to pewnego rodzaju eksperyment - jak żyje się bez facebooka, blipa (jeśli wcześniej było się tak zwanym 'hard userem')- w lekkim wykluczeniu - dzięki temu będę miał zapewne temat na dość ciekawy wpis o życiu w sieci.

Kolejny element to - lifehacking - jako, że jestem jego wielkim fanem - chcę sprawdzić jak udało mi się skonfigurować sobie życie i co można zrobić lepiej. W tym roku prowadziłem budżet osobisty ( do feralnego momentu utraty pracy), staram używać się kalendarza - wszystko to jednak 'bardziej na dotyk'. Teraz będę miał czas zastanaowić się co, jak i to opisać. Postanowienia noworoczne - nie wierzę w nie. Jednak uważam, że warto robić sobie podsumowanie roku i wyznaczać cele - biorąc pod uwagę brak pracy - wreszcie mogę na spokojnie, sam ze sobą usiąść i spojrzeć na mijający rok. Napisałem, że był ciężki i to prawda. Kończę go dla tego, że po każdym projekcie warto zrobić analizę 'post mortem'. Co można było zrobić lepiej, co zrobiono źle.

Ponieważ wciąż wierzę, że najbardziej interesuje mnie praca jako analityk IT/biznesowy - to powinienem umieć określić te wszystkie zabawne dokumenty jak paksudne trio 'wizja,misja,strategia', wyznaczać cele, plany no i - modelować procesy. Oznacza to tyle, że GTD - getting things done, do której tak szczerze - nigdy nie mogłem się przekonać - zamierzam zastąpić OSR - 'ogarnij się rav'. Zbierałem się do tego ponad dwa lata, myślę, że najwyższa pora coś w tym temacie zrobić.

Rzecz jasna przyziemne rzeczy jak święta, sylwester, spotkania - też wystąpią - dlatego należy się do nich przygotować, wypełnić tasklisty, opróźnić tasklisty - i sprawdzić, czy świat poradzi sobie mając mnie jedynie na wyciągnięcie telefonu, lub sięgnięcie do maila. Myślę, że w dość radykalny sposób staram się zrobić to, czego wy wszyscy chyba też pragniecie. Znaleźć trochę czasu i miejsca dla siebie.

PS Nie, jeszcze nie mam syndromu odstawiennictwa.

15:19, elpanda
Link Komentarze (3) »
niedziela, 13 grudnia 2009

[adnotacja]

Ponieważ parę osób było dość zaaferowanych postanowieniem, lub jego wydźwiękiem - przeczytajcie lepiej to.

[koniec adnotacji]

 

W obliczu nieprzezwyciężalnych sytuacji i nieubłagalnych wydarzeń które miały w tym roku miejsce, kończy się on dzisiaj. Nie mam na niego więcej siły i ochoty, więc pozwolę sobię  na małe wyparcie (przecież to tylko 18 dni), oraz lekkie wykluczenie. Wciąż będę dostępny pod telefonem, mailem - zamierzam jednak unikać komunikatorów, serwisów społecznościowych, blipa, a również i w jak największym stopniu komputera.

Bo nikt inny mi tak nie poradzi, jak ja sam sobie będę musiał.



PS, do wszystkich zainteresowanych osobą moją i nie tylko

-jeśli nie znacie mojego regularnego maila, to jest alternatywny mailto: elpanda@gazeta.pl
-jeśli znajdziecie naprawdę ciekawe artykuły z tematyki SocialMedia - podsyłajcie proszę na maila.
-jeśli natomiast ktoś ma równie dość jak ja, zapraszam do przyłączenia się.

17:55, elpanda
Link Dodaj komentarz »