Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
niedziela, 31 grudnia 2006

"Niedawno odnaleziono siostry syjamskie które się nie znały.

A potem okazało się, że po prostu jedna drugą miała w dupie."

Większość wybiera się właśnie na z dawna zaplanowaną  imprezę,bal, niektóre kręgi nawet- domówkę- ale nie ja.  Dziś zamiast tego, siędzę w domu. Nie dla tego, że nie mam gdzie iść. Dziś nie mam ochoty na ludzi, dziś nie mam ochoty na rok. Ten rok nie nalezał do udanych i nie widzę powodu, żeby okazywać jakąkolwiek radość. Że się kończy? Cieszę się, ale ja nie chcę mieć z dziadem nic wspólnego. Podobnie jak na koniec pracy, szkoły - z nielubianymi - nie żegnam się wylewnie, wybaczając im przy tym i oczywiście, że się zdzwonimy,napijemy, spotkamy kiedyś. A takiego, niektórych rzeczy się nie zapomina. Są w świecie tym rachunki krzywd ...  Tak więc będę spędzał ten wieczór w towarzystwie nastrukturalniejszym - swoim,prowadzę bogaty dialog wewnętrzny, z muzyką w tle - którą ja lubię, może skończę nawet z piwem czy drinkiem - którego za to na pewno mi nikt nie wypije. Nie będę musiał gadać o pierdołach z nieznajomymi, którzy nawet mnie nie interesują. I tylko trochę brak płci pięknej coby nacieszyć oczy, ale to zupełnie nie problem. Wyzwoliłem się z mieszczańskiego myślenia, więzy społeczne opadły  i jest mi z tym dobrze. Dziś jest dobrze. Jest mi z tym nawet lepiej , bo to świadomy wybór, a nie konieczność. Bo dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym.

Wszystkim którzy jednak dziś coś świętują i obchodzą , życzę w Rowym Noku zdrowia.

Okazuje się , że jest najważniejsze , bo jak dowiodłem w tym roku - bez szczęścia też się przeżyje.

Nieprzysiadalność (fragmenty)

(...)

i nagle on, wskazując mi jakieś dwie
siedzące przy sąsiednim stoliku
proponuje byśmy się do tych dwóch przysiedli

a ja mówię
daj mi spokój
ja nie mam ochoty
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym

(...)


tak się czasami zdarza
że jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
tak się zdarza zazwyczaj
że jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
siedzę sam przy stoliku
i nie mam ochoty
dosiąść się do was
choć na mnie kiwacie
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym

(...)

Marcin Świetlicki

PS.

Serdecznie chciałbym podziękować Agentce, która zapraszała mnie notorycznie i ledwo wyszedłem obronną ręką.

sobota, 30 grudnia 2006

Wczoraj , było kiepsko, dziś średnio, jutro się wcale nie zapowiada. Nawet rodzina potrafi się przyczynić.

SCENA I

Głos zza drzwi

(udając głos Spłodziciela)

kupić ci coś w sklepie ?

Pierworodny

(odwołuje się do głosu)

Bake Rollsy. I jakieś chipsy.

(Pierworodny zostaje , reszta jedzie do Dużego Sklepu™)

SCENA II

Pierworodny

(zaciekawiony patrzy po siatach)

Kupiliście Bake Rollsy?

Rodzicielka

(raportuje)

Nie było.

Pierworodny

(z nadzieją w głosie)

A chipsy?

Rodzicielka

(zdziwiona)

Jakie chipsy?

Pierworodny

(zdruzgotany)

przecież mówiłem.

Rodzicielka

(zaskoczona)

Ja nie słyszałam.

Pierworodny

(spojrzenie cieżkie jak ołów przenosi na Spłodziciela)

Spłodziciel

(potwierdza,niewzruszony)

No mówił. Ale ja nie szukałem.

Pomniejeszy

(cios łaski)

O! a ja sobie paczkę kupiłem.

(gdyby ludzi tak łatwo naprawiało się jak obiecywali w ulotkach, opadającą kurtynę zastąpił by gruchot ciał)

 

 

Morał ? Morał.

Trzeba było pojechać na rubieże dziczy stolicznej , polować na wózki w ich naturalnym środowisku, do sklepów przepełnionych poświątecznymi wyprzedażami, przedsylwestrowymi promocjami, wielce wszechwiecznieobecnymi tłumami klientów, niedzielnymi kierowcami z żonami, całym zakonem sióstr galerianek , zbiorowiskiem wszystkich znudzonych kanapowców na pielgrzymce do złotego cielca, tabunem desperatów robiących zakupy przed Nowym Rokiem, zabieganych pracocholików robiących zapasy na nowy rok, emerytów o stalowych łokciach , bachorów drących się wniebogłosy przytroczonych do matek, zostawionych w wózkach , zagubionych w tłumach, wśród hordy oglądaczy, hałaśliwie kupujących i może perfumy -psikpsik- w promocji proszęk do prania, szampon i fallalala z głośników, kiedyś to wysadzę w powietrze, tak mi dopomóż Bóg. I kufel gratis.

lud radziecki mawia:

"Poniedziałek zaczyna się w sobotę."

 

To chyba motto mojej uczelni, a mam nadzieję, że nie całego życia. 

piątek, 29 grudnia 2006

- I'm just...

 - ...worried?

- Well...

- About what?

- I guess about my future.

- What about it?

- I don't know. I want it to be...

- ...to be what?

- ...Different.

 

/the Graduate/ 

Co jakiś czas, gdy mi się np. nudzi - przeglądam wejścia na mojego bloga. Jest to bardzo kształcące - dzięki temu wiem, że najpopularniejsze przed świętami było "jak szukać prezentów?" , jednak okazuje się - że loga można odszukać również pod innymi, nierzadko ciekawszymi zapytaniami. Pomijam zamierzchłe wejścia typu "owłosione plecy" , i skupię się na z ostatnich ca. 200 wejściach.

wódka papierosy
gotyk na dotyk
jestem feministą
tatuaz na policzku
płaskie dziewczęta
stuk mojo
babcie autobusowe
dedykacja wierszyk
zdrowia szczęścia pomyślności niech ci stoi do starości
esatto
porno z konmi filmy
studenci kontra dziekanat
oznaczenia autobusowe

Muszę powiedzieć, że sodoma i gomora to nic w porównaniu z tym logiem

- prznajmniej wnioskując z tego po jak można go odnaleźć. A Stuka Mojo wypatrujcie. Chyba właśnie narodził się bohater mojej nie napisanej jeszcze książki SF.

 

Podobno niektórzy to robią. Ja, jak do tej pory, nie. Może warto spróbować?

Tak więc w nowym roku zamierzam :

Być milszym dla ludzi.

Pomagac innym.

Zacząć uprawiać sport.

Zdrowiej się odżywiać.

Znaleść sobie hobby.
wierzyć w siebie i cieszyć się z życia.

 

czwartek, 28 grudnia 2006

"i siedzieliśmy w Barze Krowa zastanawiając się,

co zrobić z tak pięknie rozpoczętym,

a wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukin kot choć suchy."

 

Przespane dnie , przesiedziane  noce. Za dużo myślenia.

Praca ciekawa, ale nie na temat. Zdolny, ale leniwy. Liczne błędy. 

Podsumowania roku, wypisanie postanowień. Co by tu jeszcze spieprzyć.

 

wtorek, 26 grudnia 2006

(Zalegamy przed telewizorem)

Spłodziciel

(skacze po kanałach)

Pierworodny

(rozpoznając aktora)

O to ten ! Ten no ...

Rodzicielka

(ożywienie w głosie)

On po wieżowcach lata!

Spłodziciel

(zaciekawiony)

no?

Pierworodny

(kojarząc fakty)

Nie wiem, ale co święta motorówką pływa.

A czasem starym samochodem do miasteczka przyjeżdza.

Spłodziciel

(ze znastwem lwa kanapowego przedodbiornikowego)

Wczoraj jeździł!

(Kurtynę zaciąga Bruce Willis)

 
1 , 2 , 3 , 4