Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
środa, 28 lutego 2007

W domu mam najróżniejsze płytki, m.in płytkę małą , która wyróżnia się tym, że służy do wynoszenia supertajnych danych ze ściśle strzeżonych kompleksów rządowych. (wiem z filmów!). Oprócz tego, mam też niewielki bałagan, więc :

 

Rodzicielka

dlaczego ta mała płytka poniewiera się po podłodze?

RaV

bo mała też może...

wtorek, 27 lutego 2007

Ostatnio odbyłem parę rozmów na temat, pewnego fenomenu. Można do mnie mówić, per "RaV". słyszałem już i zły,i dobry człowieku. Było jeszcze parę innych które nie zawsze się przyjmowały, z jednym znajomym opanowaliśmy sztukę rozmawiania z użyciem "ej, ty" , "ziąbel" , "mon" , "man" i co na daną chwilę wymyślimy, chociażby na pojedyńczą rozmowę i zawsze wiadomo o co chodzi. Ba. z niektórymi to ja nawet sobię panuję, za jakiś czas będę magistrzył i jednego tylko nie zniosę. Młody człowieku. Nawet jak całe wyrażenie ma ładunek jest pro-ravy, to takie prave coś zakończone "młody człowieku" od razu wszystko przekreśla. W garniaku ? Elegancki młody człowiek. No wspaniale... a w skali dla dorosłych to co? już nie? Jakieś obniżanie poprzeczki ? Jedna ze znajomych mowi, ze tak, można tak mówić. Jak się jest starszą dystyngowaną panią. "Młody człowieku, tak nie wypada". No więc stoję sobie na poczcie, a tam słyszę : -Młody człowieku, zobacz, ile ten znaczek kosztuje?. Złoty dwadzieścia. Już jej nie chciałem przez negację dodać "stara małpo"...ale trzeba być milusim i kudłatym. No więc co? To moja wina, że wyglądam na mniej niż mam ? Spytajcie się dowolnej kobiety, a powie, że to wręcz zaleta. Każda by tak chciała.

Czemu "młody człowieku" brzmi irytująco? Mam pewne podejżenie. To nie jest młody człowieku,a pewna skrótowa forma, mająca na celu zdyskredytować wszystko co wiem, umiem i mogę. Teraz , wyobraźcie sobie....

piękne bezchmurne niebo, letni poranek, wokół skwar, żar się leje z nieba, chłodzi cię wietrzyk. Patrzysz w niebo, żurawie. Jesteś na budowie. Podziwiasz przyrodę , faunę , florę, grzyba na ścianie ... i nagle za plecami słyszysz

"Młody, co ty kurwa robisz, człowieku!",

tudzież

"Młody! zapierdalaj po flaszkę(, człowieku)!".

Przejdźmy parędziesiąt metrów wyżej. Słońce przedziera się przez żaluzje, ty w chłodnym, klimatyzowanym pomieszczeniu. Wokół gwar, współpracownik zapuszcza żurawia przez ramię. Wybucha chichotem.

"Młody! Ty nic nie wiesz! Człowieku!".

Następnie zaczyna tyradę, że może i tak uczą na studiach, ale tutaj to się przychodzi do roboty,a nie do pracy. I wystaczy zrobić tak,ooo, i powinno być dobrze. A potem, szef mówi, że tak się nie robi, nie wie czego cię uczyli na studiach, młody człowieku, ale robi się to tak, o. A co wsadził w tego młodego człowieka, to już tylko można się domyśleć.

Fenomenem jest natomiast, że takie na przykład obszczymurki, czy inna żuleria mówi "(panie) kierowniku". I co potrafią się znaleść ? Można? Można. Jak widać, wystarczy odrobina dobrej woli, kilka kropli alkoholu i dobrze gada.

Co do panowania.... to też brzmi okropnie. Zwłaszcza z ust dzieci.... ale nie będę im burzył światopoglądu, i tłumaczył że ja to tylko mieszkam , a nie panuję.

 

Ten wpis sponsorowała literka "I".

sobota, 24 lutego 2007

Dwoje inteligentnych ludzi. Mówię, bo może być to niewidoczne. W ramach wprowadzenia - przed chwilą pisaliśmy nie wiedzieć czemu po angielsku... a skończyło się jak widać. w leetspeaku. [kursywą moje]

RaV
koniec zabawny.
po angielsku nie jestem zabawny.
Wiedźma
Ok, as you wish :D
RaV
bo ci powiem siemaszka :>
Wiedźma
b00z100lk1

[buziulki]
Wiedźma
:D
Wiedźma
Ja sie ciebie nie boję!
RaV
5p4|>4j !

[spadaj]
Wiedźma
b0c0?

[bo co?]
RaV
|\|13 |\/|02|\|4 /\/\0\/\/1c 74|< 8R2Y0|<0

[nie można mówić tak brzydko]
Wiedźma
Dobra, prosze o powrót do normalnj czcionki bo już mi oko lata
RaV
a ja to musialem pisac!
to przeciez bol !
to niemyslenie !
to nagla zmiana paradygmatu bez wysprzeglenia !
Wiedźma
traumatyczne. Ktoś ci trzymał p15t0l3t przytawiony do głowy? :>

[pistolet]
RaV
57R23183

[strzelbe]
Wiedźma
57r452/|/3

[straszne]
RaV
|\| kursywa?

[n]
Wiedźma
nnnoooo :D
RaV
R35P3|<7

[respekt]
Wiedźma
nie zapomnij dodać: 210/\/\, y0, /\/\4d4f4k4

[ziom,yo,madafaka]
Wiedźma
:D
Wiedźma
no chyba że tio już passe
RaV
513|\/|452|<4

[siemaszka] 

 

Siemaszka nie jest słowem. Siemaszka, to wyraz... w dodatku obraźliwy. Gdy zamykam oczy i mówię siemaszka, widzę przed sobą jedną, parę, kilka osób, które są tak marne, że szkoda gadać. Infantylne, o wąskim światopoglądzie (nie mają żadnych horyzontów, najwyżej punkt widzenia) , nieśmieszne , młode stare pierdoły w sweterkach. Siemaszka w moim przypadku, jest wyrazem zdenerowania. Osobę której to mówie, chciałbym rzucić na rozerwanie takim właśnie typkom. ( a rozerwanie się rozumieją jako zwiedzanie ziemii podlaskiej)

 

To chyba jakiś nowy etap w moim życiu.  pisze napisy do swoich napisów. 

 

Czasem jest tak, ze widzimy coś i nie możemy się powstrzymać. Udajemy, że wcale nie mamy ochoty, a potem coraz bardziej kusi i tak zdarza się co następuje...
czwartek, 22 lutego 2007


RaV
[stoi, bezmyślnie]
Królicz
[stoi, patrzy na gazety]
Popatrz. Uczennice w ciąży. "Przegląd".
RaV
[zamyśla się]
Z rozkładówkami?
środa, 21 lutego 2007
RaV
ale za to zlote tarasy wygladaja
RaV
jak manifestacja szlarni
Wiedźma
a pomidory tam rosną?
RaV
nie , ale buraki przychodza
wtorek, 20 lutego 2007

 

 

Pierworodny

[wkłada deskę do krojenia do zlewu]

 

Rodzicielka

[wrzask do ucha, stoi obok]

Pozmywaj!

 

Pierworodny

[zaperzył się]

Nie wrzeszcz do ucha!

Ty wiesz ile takie ucho kosztuje?

Zepsujesz, nie odkupisz! 

poniedziałek, 19 lutego 2007

W piątki wieczorem siedzę samemu. W piątki wieczorem nawet jeśli cały tydzień udawało mi się oszukać przeznaczenie - i siedziałem wśród ludzi- to sztuki tej w piątek umiem powtórzyć . Siedzę wtedy przy telefonie i czekam na sygnał z centrali. Więc, w piątki wieczorem, dzwoni telefon. Ktoś potrzebuje pomocy. Upadł rząd, trzeba zastrzelić ministra, wyrwać chwasta, opielić ogródek, naprawić komputer, nakarmić kota. Krótko mówiąc - sprawy wagi państwowej. Tylko wtedy dzwoni telefon. Więc, dzwoni telefon. Zdzieram z siebie ubranie, wskakuję w umundurowanie, jednoosobowej jednostki specjalnej - lotnego skrzydła armii zbawienia - kostium jelenia i lecę pomagać... z tym, że nie. Sprawa jest o wiele poważniejsza - do misata zajechała kultura. Tyatr, mówią. Ludzie się boją, panikują, nie znają. Tyatr, terror, trauma. Trzeba wyjść w teren, zbadać co się tam dzieje, przeprowadzić obserwację, zrobić zapiskę, niepostrzeżenie z widowni wyjść i zaraportować.

Zaprzyjaźniony podoficer, w stanie wskazującym na spoczynek (ani śladu munduru i nie klnie), załatwia wejściówki. Trudna sprawa, korzysta z rozległej sieci kontaktów rodzinnych, akademickich, szarej sieci, same niepewne wykształciuchy, zaprzyjaźnione łżestudenty dostarczają hasło. Wejściówki przekazać ma, po przekazaniu ustalonego znaku, osoba z drugiej strony barykady, czyli, okienka, kasy - po prostu, z daleka widać- niepewna sprawa.

Nie uprzedzajmy jednak faktów - o tym dowiemy się później,a teraz -czas na ustalenie protokołu - rozmowy przez telefon tylko po kaszubsku, wyłącznie bezokoliczniki i przymiotniki w stopniu najstrukturalniejszym , kończymy tylko w parzyste sekundy, kontakt co kwadrans, rozpoznawczy znak - elefancki ancug (taki z trąbą wystającą z .... no nie ważne) i płaszcz wpuszczony w spodnie, jednym słowem - wszystko według podręcznika.

Za godzinę godzina zero, do półtorej godziny, zaczyna się, panika. Kombinezon roboczy, nanieść kamuflaż na buty, pożegnać się z rodziną uciec autobus - nic to jednak dla mistrza transportacji, pojedzie innym, przeskoczy w tramwaj,przejedzie mostem, zniknie w uliczce, wyjdzie z kanału - miasto zna od poszewki. Na miejscu - samochody, przystanek , pomnik. Zadzwonić, zagadać, gdzieś ty? Tu. Czekaj tam. Zadzwonić ,zagadać, gdzieś tam? Podejdź tu. Z przystanku, przez samochody, pod pomnik i w długą. Napotkany półrok po wojsku były kapral mówi. Oszukałem cię. Oszukałem? Niby nie , ale prawdy zabrakło. Wejściówki nie ma. Wejściówkę trzeba pobrać! Wejściówkę trzeba pobrać studentem akademi medycznej będąc, hasło podając, legitymację ekshibicjonizując. Ludzie ! Wy wiecie!? Ludzie ! Nie było czasu podrobić papierów ! Idziemy na akcję w ciemno, bez broni, papierów, ale trzeba zachować krew.

Od siedliska kultury, odgradza nas kasa. Pzy kasie ludzie, przy kasie ja i podoficer. Mówi - czy to tu , mała scena, teatr narodowy? Nie to nie tu. Czy to nie tu, sztuka, hasło znam ! NIe, nie tu. Tu miała być sztuka ! Mała Scena! Na niej sztuki! Ludzie się patrzą, sytuacja jak z ostrza noża. Choć S., nie rób tu małych scen. Wychodzimy jakgdyby nigdy nic, kontakt z centralą. Podoficer który załatwiał, rozmawia z rodzonym szeregowym, po prostu jak brat. Brat w sumie,a dziewczyna jego załatwiać miała.Dzwonimy do niego, krótkie przesłuchanie. Jak żeś ty te dupy załatwiał? Gdzie ten balet? Nie tu. Wychodzi Kasjerka, panowie, idzcie sobie, to tam, nie tu, zdążycie.Panowie, biegiem, bo warto. Tam dostaniecie bilety. Bieguśkiem przez miasto, tramwaj w zęby, błysk ciupagi i na miejscu. Bo trzeba iść, co my jej będziemy kolejki robić pod szybą.

Przez ciemny park, pocinamy (jak biegać,tylko, że głośniej) , a potem - już oficjalnie. Tramwajem jadę na wojnę. Zadanie z logistyki - czy zdążymy , czy może dezerterować w stronę Złotych Tarasów? My nie damy rady? Wpadamy za pięć do zero. Zdyszani, szaty rozwiane, włosy zmierzwione, plujemy płucami , my - kulturalni. nie strzelać ! my kulturalni! Hasło! Odzew ! Tajny chwyt za krocz, masoński masaż dłoni, kolaborująca z nami pracownica, pseudonim "Miła z okienka" , nie może znaleść zaproszeń ! Czas na radykalne środki. Prosimy. Wyciąga wielką okrągłą pieczęć, czystą kartkę, bazgrze "w-e-j-ś-c-i-ó-w-k-a", stempluje i z tym jakże oryginalnym zaproszeniem wchodzimy.

I tu drogie dzieci, kończy się bajka.

RAPORT Z WYKONIANIA MISJI

"Przenikanie" , okazało się być sztuką nowoczesną. Taki tam balet, bo była to wizyta gościnna Śląskiego Teatru Tańca. O czym? "O dupach, jak zwykle". Całość przestawienia, można opisać tak : dwie laski wiją się o faceta.

Że niby , żadna sztuka, a samo życie? No więc nie zgodziłym się. Zrobić coś takiego, jak one robiły na szpilkach, to ja bym na zwykłych obutach nie potrafił, czyli jednak sztuka. Poza tym, dziewczyna była w sukience, a zobaczyłem jej, jakże śliczny tatuaż na krzyżu - mówię wam, to była sztuka. Wszystko to działo się w dwie samice, jednego samca, jeden fotel, oraz niezrównany podkład muzyczny - bardziej niż na "Balasana masena, balasana rosa"(nie nie ma takiej piosenki, ale tak zapamiętałem słowa tego utworu ciepłokrajistego który od tego momentu szukam nieustannie do dziś) podobała mi się tylko kobieta w niebieskim - Korina Kordova, co świadczy o moim niewątpliwym guście akustyczno-optycznym ( bo do tego ograniczyła się znajomość).

Podsumowując -

  • Żeby być aktorem, nie trzeba mieć dykcji,a kondycję.
  • Tyle co się aktor namaca, to mu nie odbiorą, a opłacą.
  • Możliwe, że więcej bym wyniósł ze Złotych Tarasów,
  • ale jak widać za to wzbogaciłem się wewnętrznie,
  • (Taaaka dupa! A ja jak głupi nie chodziłem do teatru.)
  • Męczy mnie wciąż ta piosenka.
  • Może i ja mam problemy z czytaniem (nazwisko choreografki wygląda jak "Hefalump")
  • za to S. ma problemy z interpretacją.

Podobało mi się , ale co o tym sądzę? Najlepiej to odda ten oto rysunek.


QUIZ !!!!

 

Najlepiej do tego opisu/wpisu pasuje:

a)

"Drugi autorski projekt Hefczyńskiej-Lewandowskiej, autorki choreografii, urzeka lekkością i dowcipem w uczuciowej rozgrywce na trzy osoby i... ruchomy fotel. "Przenikanie" to spójny, dynamiczny choreograficznie i minimalistyczny scenografii spektakl na utalentowane trio tancerzy Śląskiego teatru Tańca" Aleksandra Czalpa, Gazeta wyborcza

b)

"Treść jest krótka. Można ją umieścić w trzech zdaniach. Jestem sam. Nie mam dziewczyny. I jest
mi nie dobrze." Poeta, Rejs
c)
"A w ogóle, moim zdaniem jeżeli ktokolwiek może się tym... Komukolwiek to się może podobać, bawić się to znaczy, że nie kochał nigdy swojej matki." Grubas, Rejs
d)
"Eh, wiosna." By RaV
 
 
Tendencyjny charkater tego wpisu, miał na celu tylko i wyłącznie przybliżyć osiągnięcia kultury polskiej. Wszystkie elementy wskazujące, że mi się nudzi, że mi się nudzi samemu, żem burak cham i kmiot, sztukim nie rozumiem, a wyrazów nadużywam- to tylko i wyłącznie błędy powstałe w czasie transmisji.
środa, 14 lutego 2007

Wiecie jakiego ? Otóż dziś, obchodzimy .... 68 rocznicę wodowania pancernika Bismarck !!!

Jeśli natomiast myślicie o świętym Walentym... to ja nie wiem - po co wam patron choleryków i epileptyków... ale coś w tym może być bo to rónież patron niezdrowych psychicznie ,a od groma dziś takich widziałem. Niosą kwiatka i się szczerzą.

 


Aż się łezka w oku kręci, tacy kiedyś ludzie byli szczęśliwi , mieli czas się pospotykać, pogadać , powodować.

 

PS

 no dobra. żarty żartami, a dziś święto ma diecezja przemyska.

czwartek, 08 lutego 2007
RaV
a w ogole to takie stylizowane na farbowane czarne zlo
RaV
jesli wiesz o jakim typie mowie
Wiedźma
Ciemne włosy, blade lico, sina szminka?
Wiedźma
I rozmazane rzęsy kapiące tuszem?
RaV
aha!
RaV
i koszulka zespolu Napierdalator

 
1 , 2