Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
wtorek, 30 stycznia 2007

Czasu jest zawsze za mało. Wiem to z doświadczenia - właśnie piszę zaliczenie które oddaje za 8 godzin, całą noc zarwałem - wpisy robie po to , żeby mieć jakieś przerwy i jak kiedyś spojrzę na datę wpisu - wiedzieć o której miałem naprawdę dość... a że to kolejna nieprzespana noc, to we wpisach coraz mniej sensu. Lub jak to zostało ustalone są "z duchem uczelni." Czemu tak?

Wszystko zaczęło się w poniedziałek o 4...gdy poszedłem spać. Bo potem pobudka o 7dmej , marszem na przystanek biegiem przystanek, do autobusu. Wyprzedziłem 3, ale żaden mój. Na trasie korek - spóźnię się na egzamin?.....ale nie. Nie ja się spóźniłem. Wykładowczyn. Komórki nie odbiera ... coś się stało ? Krucjata studencka do sekretariatu. Też nie odbiera. W końcu oddzwania do nas. Po godzinie czekania dowiadujemy się, z pierwszej ręki - Będę za 40 minut. Mam awarię. No popatrzcie - budzik się zepsuł ? Czekamy twardo... godzinę kolejną. Telefon. Przepraszam, za ilę pan będzie? Proszę powoli policzyć do ośmiu. Rzeczywiście, był w zasięgu rzutu wiązanką. Dociera. Powitany gromkimi brawami, przeprasza, że się spóźnił. Brama przymarzła. Prac które dotarł w weekend nie sprawdził - oceny nie będzie. Bez sensu? Otóż wcale bynajmniej nie jest tak że niekoniecznie. Po prostu zgodnie z duchem uczelni. Bo ten sam facet zrobił kiedyś coś takiego: (wpisu wcześniej nie zamieściłem bo żal i był nerwów , ale zapisane czekało od dawna )

"Przed zajęciami czekaliśmy z 15 minut. inni dłużej. Zaczęły się zajęcia, przez 20 minut - wykładowca nie przychodził. Otworzyliśmy drzwi. Czekał w sali. Kwadrans akademicki minął, panowie. Ja wykonałem telefony, ja jestem już umówiony na mieście. Zajęcia uważam za odbyte. Wyszedł. Zawsze wychodził na kawę, spóźniał się. Zapewne słyszał nasze opinnie zza drzwi. Nie wyszedł. Przyjechałem na uczelnię, zmarnowałem 3 godziny na jazdę. Ale czy czas ten poszedł na marne? Nie wiem... bo nie wiem czy potrzebowałem kolejnego dowodu na to, że ta uczelnia to zło."

To tak, z rzeczy które naprawdę są irytujące i zdarzają się częściej niż powinny, jeśli w ogóle mają prawo.

poniedziałek, 29 stycznia 2007
 
I nawiązując  dalej do stylu wypowiedzi ludzi na forach :
 
OMFG ! ROTFLMAO ! it teh roxxx ! LOL 1oneone1!!
HAHAHAHAHAA LOL 5up3r 5h17 !!!

Niewyspany, schudnięty do 66.6.... i bądźmy szczerzy. Wyglądam jak narysowany.

Zagadka - znajdź różnicę.

Odpowiedź - po prawej ma samicę.

Tytuł miał być zupełnie inny, miał przykuwać wzroć, intrygować .... ale za cholerę nie wiedziałem jaki jest tryb rozkazujący dla liczby mnogiej czasownika "zwracać" , "uwagę która godzina" już bym dał radę. Tak więc ostatnio wpisy dodaje po nocy, bo jest marnie, na tyle, że blog zamienia się w bloga. Piszę na koniec dnia co się wydarzyło... ale jeszcze tym razem - nie mi. Znowu kradnę styl, tym razem Staszkowi, w jego serii "niepozorny ".

 

Plagiat o życiu

Niepozorny pomyślał, że dość już tego i czas wreszcie zrobić coś ze swoim życiem.

Zaczął z nim rozmawiać, poszli razem do kina, teatru, na spacer po parku i koniec końców,

po bliższym poznaniu okazało się być ciekawe.

sobota, 27 stycznia 2007

Jestem w tym przeklętym stanie. Ostatnio bardzo i często sypiam. W autobusie, na uczelni, na łóżku, w łóżku , na stojąco, w butach,pod kurtką, na lepszą przyszłość, na sto sposobów, oprócz jednego... chciałbym, ale nie mogę sypiać -jak przystało- długo. Czemu nie śpię teraz? Odpowiedzi mogą być trzy, dzika, piątkowa impreza , sesja i kobiety... zastanówmy się W piątki wieczorem siedzę samemu, .... więc odpada (pozdrawiam znajomych!). Sesja? Sesja na uczelni jest stanem błogostawionym - wtedy wreszcie się można wyspać po miesiącu zaciętego przyswajania kofeiny, więc nie. Tak moi drodzy, nie sypiam przez kobiety. Dokładnie jedną.

Wśród nie-aż-tak-licznego grona znajomych płci preferowanej, będących obiektami westchnień lub niekoniecznie , spotykanych na żywo, tudzież w sieci, ślicznych i ślicznych w innym świetle , jest jedna która zmienia moje życie nie do poznania. Miłość ? Żądza? Instynkt? Omen. Omen na gruncie zwłaszcza technicznym , sprawdzony wielokrotnie. Każde spotkanie, telefon , rozmowa - jest zwiastunem zbliżającej się awarii, lub innej tragedii. Ostatnio często się widywaliśmy, na uczelni, rozmawialiśmy przez telefon, dziś dostałem smsa. Tak więc, jak już mówiłem - przedwczoraj zepsuł mi się zasilacz,wczoraj dysk, a dziś wyparowały pliki systemowe.

Tym razem , boli to bardziej bo do środy mam 2 egzaminy, do oddania program ,a jutro do wysłania zaliczenie, które muszę zrobić na tym komputerze. jest to o tyle problematyczne, że od wczoraj spędziłem sporo czasu na zrobieniu tego, co dziś poszło...a potem zeszło. A jutro rano to powinno działać i oddawać się komu popadnie. Poza tym, jestem dzikim farciarzem. Spytajcie mojej grupy. Pewnie zabiją was wzrokiem, więc sam opowiem to innym razem, ale najpierw - historia awarii.

Posłuszeństwa odmówił zasialacz. Nic to, wyciągniemy z kartonu stary, acz działający. Naprawimy też stary komputer , do niego przełożymy napęd DVD. I to był gwóźdź do trumny. Spędziłem z nim upojną noc, która doprowadziła do rozstania,z różnicy charakterów. Ja chciałem żeby działał, on nie chciał. Po włożeniu DVD ponownym do komputera zwyczajnego, komputer stał się nienadzwyczajny. Przekładamy napęd na inny kabel. To samo. W inne miejsce , inna zworka ...w końcu decyja , wyjąć i podłączyć poza obudową. Murphy zadziałał , bo i DVD ruszyło....ale teraz trzeba to rozpiąć, bo przecież - kable mam na zewnątrz. Tak więc , jeszcze raz podłączyć ... dysku nie widzi. Dysku bardzo nie widzi. Odłączyć DVD. Dysk widzi. Kernel nie może się załadować bo nie ma DLL. Nie trzeba tłumaczyć nawet tym, co nie rozumieją tych skrótów i wyrażeń, że każdy komunikat , który rzadko widujemy (a ten dotyczy jądra, więc już zupełnie) oznacza coś przykrego ...a tego nigdy na oczy nie widziałem. wyłączyć. włączyć. brak pliku pci.dll. takie novum....ale już wiem! komunikat, nie jest świnia, mówi co robić. Wsadź płytkę instalacyjną i naciśnij >>r<< , jak rav. rav zawsze działa, rawsze pomaga, rawsze da rade, będzie dopsz.....szkopuł. DVD...to ono nie działa i co ? i znów. wyłączyć , wyjąć dysk , podczepić pod inny komputer. pół katalogu systemowego poszło. tak więc, teraz sobie siedzę, bloguję, ja , niuniuś nieszczęsny, a dysk się sprawdza. Jeśli kiedyś chciałem , żeby kobiety mi spać nie dawały.... nie do końca o to mi chodziło ....zapewne liczyłem, że zrobią to w sposób hmmm, bardziej bezpośredni. Rzucanie klątwy, bądź po prostu świadczenie o zbliżającym się katakliźmie, do tego nie należy. Poza tym... na Boga! Powinna się już z tym uspokoić , w końcu jest od pewnego czasu mężatką.

Z miejsca chciałbym podziękować :


Wódce Wyborowej za to, że jest

Oliwkom i Martini za to , że też się nie skończyły

Oraz kofeinie za to, że działa analeptycznie

blokując receptory adenozyny i uczula

receptory dopaminy na siebie.

poniedziałek, 15 stycznia 2007

 

 

 

Przypatrzcie się uważnie  - taki delfin to cwaniak. Pływa w wodzie a nie ryba- o tym podobno wie każdy. Natomiast nie wszyscy są świadomi tego, że :

 

-Małe delfiny płyną za matką w ten sposób,  że do przodu są "zasysane" przez ruch wody powstały dzięki płynięciu przed nimi matki , wykorzystując w ten sposób wysiłek innych.

 

-Delfiny potrafią jednocześnie pływać i spać jedną półkulą mózgu, z jednym zamkniętym okiem, podczas gdy druga półkula i drugie oko pracują.

 

 -Czym ,zwłaszcza w okresie sesji, zajebiście mi imponują.

 

 

niedziela, 14 stycznia 2007

Są na tym świecie rzeczy o których się nawet nie śniło.

 

 

 

Дружба крепкая не сломается,
Не расклеится от дождей и вьюг.
Друг в беде не бросит,
Лишнего не спросит,
Вот что значит настоящий, верный друг,
Друг в беде не бросит,
Лишнего не спросит,
Вот что значит настоящий, верный друг!
*****
Мы поссоримся - и помиримся,
Не разлить водой - шутят все вокруг.
В полдень или в полночь
Друг придет на помощь,
Вот что значит настоящий, верный друг,
В полдень или в полночь
Друг придет на помощь,
Вот что значит настоящий, верный друг!
*****
Друг всегда меня сможет выручить,
Если что-нибудь приключится вдруг,
Нужным быть кому-то
В трудную минуту
Вот что значит настоящий, верный друг,
Нужным быть кому-то
В трудную минуту
Вот что значит настоящий, верный друг!

 

Ma ktoś może tą piosenkę ? To coś w sam raz nan dzwonek do komórki....

 

 

 

sobota, 13 stycznia 2007

The Cat Who Lived a Million Times

There was a cat who could live for a million years.
He died a million times, and lived a million times.
He was a great tiger-striped cat.
A million people adored the cat,
And a million people cried when that cat died.
The cat never cried, not even once.

Once, the cat was a king's cat.
The cat hated the king.
The king was great at war, and was always at war.
And, he put the cat in a magnificent cage,
And took him out to war.
One day, the cat was hit by a flying arrow, and died.
The king embraced the cat and wailed during the battle.
The king stopped the war and returned to his castle.
And, he buried the cat in the castle's garden.

Once, the cat was a sailor's cat.
The cat hated the seas.
The sailor took the cat to all the seas of the world,
And all the ports of the world.
One day, the cat fell off the boat.
The cat could not swim.
The sailor hurriedly scooped up the cat with his net,
But the cat was soaked and dead.
The sailor embraced the cat which was now like a wet rag,
And wailed in a loud voice.
And, he buried the cat under the tree
In a park in a far-away port.

Once, the cat was the cat of a magician in a circus.
The cat hated the circus.
The magician put the cat inside a box every day,
And cut him in half with a saw.
Then, he removed the cat, still in one piece,
Out of the box to receive his applause.
One day, the magician made a mistake,
And really cut the cat in half.
The magician wailed in a loud voice,
Holding the two parts of the cat in each hand.
Nobody applauded him.
The magician then buried the cat behind the circus tent.

Once, the cat was a burglar's cat.
The cat hated burglars.
The burglar walked quietly through the dark town with the cat,
Just like a cat.
The burglar robbed only houses with dogs.
While the dog was barking at the cat,
The burglar opened the safes.
One day, the cat was bitten to death by the dog.
The burglar embraced the cat with the diamonds he stole,
And walked through the night town wailing in a loud voice.
Then, he went home and buried the cat in a small yard.

Once, the cat was the cat of a lonely grandmother.
The cat hated grandmothers.
The grandmother looked outside every day from a small window,
Holding the cat in her arms.
The cat was asleep all day on top of the grandmother's lap.
Time passed, and the cat died of old age.
The frail grandmother embraced the frail dead cat,
And cried all day.
The grandmother buried the cat under a tree in the yard.

Once, the cat was a little girl's cat.
The cat hated children.
The girl piggy-backed the cat, and slept clutching the cat.
When she cried, she wiped her tears on the cat's back.
One day atop the girl's back,
The holster to keep the cat secure wound around his neck,
And the cat died.
Holding the cat with the dangly neck, the girl cried all day.
And, she buried the cat under a tree in the yard.

The cat had no fear of dying.

Once, the cat wasn't anyone's cat.
He was a stray cat.
The cat was able to be his own cat for the first time.
The cat loved himself.
Since he was a great tiger-striped cat,
He became a great stray cat.

All the female cats wanted to be the cat's wife.
There were cats that gave him huge fish.
Others gave him premium mice.
Some cats brought rare catnip as a gift.
Other cats licked his tiger fur for him.
The cat said to all of them—
"I've died a million times! This is so ridiculous now!"
The cat loved himself more than anyone else.

But there was just one beautiful white cat
That didn't even look at the cat.
The cat went over next to the white cat, and told her,
"I died a million times!"
The white cat just said, "Oh."
The cat became slightly upset, since he loved himself.
The next day, and the day after that,
The cat went over to the white cat and told her,
"You haven't even finished one life."
The white cat just said, "Oh."

One day, the cat did three somersaults in front of the white cat,
and said, "I once was a cat for a circus."
The white cat just said, "Oh."
The cat started to say, "I have had a million—"
Then asked the white cat, "Can I be at your side?"
The white cat said, "Yes."
The cat stayed by the white cat for a long time.

The white cat had many cute kittens.
The cat no longer dared to say "I have had a million—"
The cat loved the white cat and all the many kittens
Even more than himself.

As time passed, the kittens grew up and all went away.
The cat, satisfied, said, "They became great stray cats now."
The white cat said, "Yes," and softly purred her throat.
The white cat had become a grandmother cat.
The cat purred his throat even more softly.
The cat thought that he wanted to live forever with the white cat.

One day, the white cat quietly stopped moving next to the cat.
The cat cried for the first time in his life.
Night came, morning came,
Night came again, and morning came again.
The cat cried a million times.
Morning came, night came—
and one afternoon, the cat stopped crying.
The cat, next to the white cat, quietly stopped moving.

The cat never came back to life again.

piątek, 12 stycznia 2007
–Ty mówisz? – zawsze gdy był zaskoczony mówił najbardziej kretyńską ze wszystkich odzywek jakie mu przyszły do głowy.

–Zawsze mówisz najbardziej kretyńskie z odzywek jakie ci przyjdą do głowy? – w ciemności zajaśniała biel jego zębów.

–Kim ty jesteś żeby zadawać mi takie pytania?

–A kim ty jesteś, skoro tak bardzo boisz się odpowiedzi?

-Zwariowałem? - Spytał, bardziej siebie niż jego.

-Nie, ale jesteś blisko. Dlatego się odezwałem.

-Naprawdę jest tak źle? - Wciąż nie mógł uwierzyć.

Pies kiwnął głową.

Dla niego tego było za wiele. Czuł, że nie wygra. Wtulił się w płaszcz, obrócił na pięcie i odszedł.

Pies ruszył za nim. Resztę spaceru spędzili w milczeniu.
trzask syk blask
góry wioska las
ogień oczyszcza ognik
zamyśla zapałka zgasła
 
 
Mam z Indeksu paczkę zapałek. Drewienka jeszcze świeże, ledwo błyśnie siarka, od razu skrapla się żywica, płonie żywica, pachnie żywica. Przez chwilę, czuć ten specyficzny zapach kominków, który kojarzy mi się z feriami w górach. Jestem jedynym studentem który dla uspokojenia pali zapałki.
 
1 , 2 , 3