Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
sobota, 15 września 2012

"Wiesz

jest mała radość

ja tę radość

ja chciałbym

żeby rosła."

/Rafał Wojaczek/

poniedziałek, 09 kwietnia 2012

To wraca w pocałunku

miękkim i niebezpiecznymjak kot sprężonym do skoku

w palcach twardych i bardzo pewnych celu


to wraca w smaku papierosa

zapachu powietrza nad wodą

spacerze wzdłuż brzegu

w pragnieniu żeby zrobić jeszcze krok


to wraca w przeczuciu katastrofy

znajomym jak odbicie w lustrze

w zapętlonym pamięciowym obrazie

 

to wraca w pocałunku

 

/luca/

12:46, elpanda
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 marca 2012

I’m thirty years old and trying to figure out most days what being a man means. I don’t drink, fight or love but these days I find myself wanting to do all three. I don’t really have a favorite colour anymore, but I did when I was a kid. And back then that colour was blue, and back then I wanted to be an astronaut, an artist, an architect, a secret agent, a ranger for the World Wildlife Fund, and a hobo. When I was six years old I used to always throw my clothes into my blue and yellow hot wheels car carrying suitcase and run away to beneath the dining room table. I’ve made out with more girls than I wish I’d had and not nearly as many as I’d like to.


And I’ve been in love three times so I doubt I’m going to try that anymore. And I spend most days making pictures or thinking about making pictures or masturbating or thinking about masturbating. And I’m trying to find God everywhere and figure this thing he made called a man. And the TV tells me its bare-knuckled bombing, so I guess if I had a tank or a missile my penis would be huge. And thats what I want because thats what being a man means or at least thats what they keep telling me. My pops, he takes care of us. He puts the garbage out twice a week. He drives forty-five minutes to water flowers.

 


I sit on the bus when a seven year-old boy sits down next to me and asks me my name. “Anis.” That’s a nice name. “Thank you, what’s yours?” Quentin. Anis, do you want to read with me? So tell me what my fists are writing, Mr. President. My fingers, they open up like gates when I type and the wind is swinging in the wake. I lift bridges with poems and forests grow in my mother’s eyes. 


“I am looking for God, Quentin.” “While this world says “forget you” for trying. For this world hates your eyes, Quentin. For they are simple and pure. And this world hates your fingers, Quentin, little like the stems of flowers. For not being able to pick up the things you have left behind, because you are still learning to do so. I don’t drink, fight, or fuck but these days it’s only two out of those three I don’t do, Quentin. And I fall in love three times, so I don’t want to, want to, but I still do, Quentin. 


And I want to find God in the morning, in the tired hands of dusk. But, instead, I drive sixty through residential streets praying to hit a child so that they may stay forever night and forever red and forever full of light and crayons and simple outstretched limbs… Trying to pick up way too much way too fast, forgetting what it means to be a person. In a world where egos are measured with tabloids, where automobiles are like morals, where beliefs are like naps, you leave them behind when somebody touches you. 


And in a place where oil takes precedence over life, I find myself sitting on a bus, when a little boy floats down like fresh water, carrying a book I used to read and asks if I want to see what he sees if only for a little while. Then asks if I want to give to him what I see if only for a little while, then says to me he’s going to show me the world. And starts moving his fingers beneath the words, not always noticing what is written, sometimes skipping whole sentences, sometimes skipping whole line. Because his fingers are moving fast and I wanna tell him:

“Slow down, Quentin. Slow down.”

You can see it all if your finger whispers on one word. Slow down and hold what you see just a little bit longer.


For in a world of fast faces, I’m looking for God everywhere, trying to figure out a little better this little thing he made called a man.

 

/Anij Mojgani/

poniedziałek, 19 września 2011

"

wariant nr 1

- powiesić się

wariant nr 2

- też się powiesić

wariant nr 3

- przezimować

a na wiosnę

się powiesić"

— Grzegorz Wróblewski: Wiosna



piątek, 09 września 2011


"odezwij się czasem

ciekawy jestem

gdzie i z kim teraz

umierasz"

/ Jarosław Borszewicz/

środa, 24 sierpnia 2011

"Szczęście po sarajewsku"


W Sarajewie
wiosną 1992 roku
wszystko jest możliwe;
stajesz w kolejce po chleb
a kończysz na traumatologii
z obciętą nogą.
I mówisz; ale miałem szczęście.

/Izet Sarajlić/

środa, 17 sierpnia 2011

Och jak ja bym chciała być
martwa – wcale nie istnieć –
odejść daleko stąd – daleko
od każdego miejsca ale jak ja bym to zrobiła
Zawsze są mosty – Brooklyński
most –
Jednak lubię ten most (stamtąd wszystko jest ładne
a powietrze takie czyste) kiedy się po nim idzie
wydaje się spokojny pomimo
samochodów które pędzą jak szalone pod spodem. Więc
to musiałby być jakiś inny most
brzydki i bez widoku – tylko że
lubię szczególnie wszystkie mosty – jest w nich
coś a poza tym nigdy
nie widziałam brzydkiego mostu

/Marylin Monroe/

poniedziałek, 08 sierpnia 2011

Excentrycy  

tańczą dziś w dancingu indra

mister shean ze swoją panią

on pół diabła ona anioł

w równych frakach i cylindrach

twardzi jak rzeźbione drzewo

lżejsi niż łąbędzie puchy

z jakąś pasją obłąkańczą

wykonują wspólne ruchy

idą razem prawo w lewo

papierosy z ust wyjęli

równicześnie się potknęli

przewrócili wstali tańczą

brzmi najnowszy fokstrot lonah

murzyn w śmiech a jazz-band ryczy

w wiecznej zgodzie mąż i żona

excentrycy excentrycy

on pochwycił się za serce

ona także

z twarzą białą

i serce mu bić przestało

równocześnie i tancerce

murzyn w śmiech a jazz-band ryczy

excentrycy excentrycy

 

/Maria Pawlikowska-Jasnorzewska/

niedziela, 29 maja 2011

"Utrzymany w formie listu otwartego 

wiersz o tym, że problemy dzieci 
należy traktować poważnie"
 

Chciałbym bezwzględnie stwierdzić
W imieniu własnym i Jacka,
Że całe "Dzieci z Bullerbyn"
To fikcja literacka.

Tym samym stwierdzić chcemy,
Że myli się, kto sądzi,
Że największe problemy
To: zarost, seks, czy trądzik.

Bo również los maluchów
Jest podle byle jaki...
Kogo nie gryzą pieluchy,
Kogo nie męczą mleczaki,

Kto się nie dławi serkiem,
Nie daje buzi dziadkom,
Nie bawi się wiadrekiem,
Nie rani sie łopatką,

Kogo tabuny ciotek
Nie obnoszą na rękach
I komu od grzechotek
Po prostu łeb nie pęka,

I komu niania Hanna
Nie śpiewa: "Ti, ti! Kicia",
I kogo nie mdli mamma, 
Ten, kujwa*, nie zna życia!

*Eufemizacja przez zamianę jednej głoski; nagłos i wygłos
zostają, dzięki czemu łatwo rozpoznac całość ("Słownik 
eufemizmów polskich", PWN 1998, poz. 1942., s. 214.) 

(Artur Andrus)

18:00, elpanda
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 maja 2011
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55