|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Reklama w AdTaily, czyli zrób to przy ludziach i zróbmy to "na biedronkę"AdTaily to platforma pozwalająca na zamieszczanie reklam w mediach społecznych. Warto zwrócić uwagę, że nie mówimy tylko o blogach, gdyż dostępne są również mikroblogi i zwykłe strony, a jestem pewien, że wachlarz możliwości będzie się wciąż poszerzał. W przypadku śmierci jednego z wyżej wymienionych oznacza to tylko tyle, że naszej internetowej ośmiornicy reklamowej w wyniku naturalnej kolei rzeczy zużyje się moralnie i odpadnie jedna nóżka (medium społeczne znaczy) - nie zabije to jej samej. Może nawet coś w między czasie wyrośnie. Cóż za wszechstronność.
Po drugiej stronie barykady również czekają nas trudne wybory. Jak? Gdzie? Kiedy? Komu? – przecież za tą samą cenę dostępne są blogi o zupełnie różnych charakterystykach – ilości wyświetleń, grupie docelowej i wszystko to o czym można sobie wymyśleć. Podczas gdy niektóre z tych danych to twarde fakty i dostępne dla nas liczby, to w dużej mierze jednak większość bardziej na dotyk i wyczucie. Tu wkracza jednak prężna społeczność która wyczuła koniunkturę - firmy tworzące banery (obrazki 125x125 prezentowane przez AdTaily), polecające boxy (przestrzenie reklamowe) w miejscach wartych uwagi, lub budujące całe kampanie reklamowe w oparciu o AdTaily oraz inne media społeczne epoki web 2.0. Na chwilę chciałbym wrócić jeszcze do tematu zamieszczania reklamy - o ile sam proces jest dość prosty - nie zawsze jest on automatyczny- wciąż bowiem (nadal upraszczając) blogerzy jeśli chcą, mogą moderować. Komplikuje to trochę sytuację, zakładając bowiem, że reklamodawca chce "teraz już", musi czekać, a może przecież zostać odrzucony. Czy to dobrze? Sądzę, że tak - pozwala bowiem dobrać interesujące nas reklamy - czy to pod względem kolorystyki (przecież nie wszystko może pasować do szablonu), przekazu, a również marki. Wiadomo przecież, że niektóre firmy są przez nas lubiane mniej, inne bardziej - czemu wreszcie konsument może dać wyraz. Uważam, że jest to dość ciekawa sytuacja, w której nielubiana marka może mieć problemy nie tylko z dotarciem do klientów, ale również z możliwością reklamy. Czyżby były to przejawy rynku prosumenta?
niedziela, 18 października 2009, elpanda
TrackBack
|